Tak się wzbraniałem, ale i tak się zapisałem

Muszę przyznać, że nie planowałem już w tym roku żadnych zorganizowanych startów. No, może poza parkrun, ale wiadomo, parkrun to nie start to praktycznie mój drugi dom. Miejsce gdzie moja biegowa pasja, wyobraźnia, oraz tłukący się w ciele duch znajduje swoje pełne uwolnienie z pęt codzienności. Tak więc parkrun to nie bieg, to raczej tygodniowy obowiązek. Na tym cotygodniowym pięciokilometrowym spotkaniu kiedy tyko mogę muszę być.

Czytaj Dalej ->

Śmierć podczas maratonu

Czasem mnie bierze na różne mniej lub bardziej kontrowersyjne wpisy.Po ostatnich wydarzeniach i śmierci maratończyka w Warszawie znowu nasuwają mi się refleksje: ile mieliśmy przypadków śmiertelnych w czasie biegów zorganizowanych? No i jaka jest najczęstsza ich przyczyna. Kiedyś, jeszcze przed moim pierwszym maratonem i startem w Szczecinku już popełniłem taki tekst: http://biegaczamator.blog.pl/2015/07/27/bieg-po-smierc/ .

Czytaj Dalej ->

Czas ruszyć na jeden z ważniejszych biegów w roku

Tak ogólnie bieganie wydaje się być wspaniałą pasją, jednak bez jakiejś głębi. Ot tuptamy sobie dla zdrowia, frajdy, walki ze słabościami, ale bez głębszego podtekstu. Jednak od czasu do czasu zdarzają się biegi z pewnym, jakby to nazwać podwójnym dnem. Takie, w których powinniśmy pobiec, gdyż są czymś więcej, niż tylko tuptaniem. Zaliczyć do takich biegów można z jednej strony różne biegi charytatywne, a z drugiej  o podłożu historycznym stanowiące naszą własną manifestację pamięci

Czytaj Dalej ->

Kiedy los rzuca pasji kłody pod nogi,

Muszę przyznać, że jak na razie ten rok pod względem biegowym układa się fatalnie. Tak, jakby jakieś antytuptajace fatum nade mną zawisło. Wszystko zaczęło się na  początku roku, kiedy ni stąd ni z owąd przyczepiła się po raz pierwszy w życiu kontuzja mięśnia dwugłowego. Na grubo ponad miesiąc wyłączyła mnie ona z tuptania. No, ale nic kiedy się skończyła rzuciłem się w treningowy tan, by odrobić zaległości i do zaplanowanych, a nawet opłaconych startów się przygotować. Najbliższy

Czytaj Dalej ->

Jak z bajki rodzą się legendy

Na początku jak zwykle w tym miejscu i czasie, Dzięki Panda za miłe słowa. Jak zawsze jesteś dla mnie inspiracją.

Od czasu do czasu dopadają mnie przemyślenia o filozoficznym podłożu, czy też nastroju. Wiem, że dla wielu mogą się one wydać mało lekkie, pozbawione polotu i tak naprawdę, to nie wiadomo o co biega, ale ten typ już tak ma.

Ostatnio natchnęła mnie jedna myśl, a w zasadzie napłynęła mi do głowy. Cos w stylu maksymy: „Bieganie to nie wszystko, ale wszystko jest niczym bez biegania”.

Czytaj Dalej ->