Majowa wielkopolska rozpiska biegowa

Proszę o wybaczenie, że wyszedł mi tekst dzisaj trochę rozstrzelany, ale chciałem zachować wględną przejrzystość inforamacji, a nie pisać w jednym ciągu. Dlatgo mimo rozstrzelania chyba łatwiej będzie się połapać w nadmiarze “wstrzelonych” do rozstrzelania ( jak fajnie brzmi) informacji

Na początku jak zwykle chciałbym odpowiedzieć na komentarze. Oczywiście Sławku, nie ma żadnego problemu, jeżeli idzie o wyjazd Twojej Pani. Będzie nam bardzo miło, że ktoś grupowe i indywidualne zdjęcia porobi. Grupa Biegowa

Czytaj Dalej ->

Analiza statystyczna wczorajszego parkrun

Na początku pragnę odpowiedzieć na wczorajsze komentarze. Wielkie gratulacje dla Roberta za zrobienie w jeden dzień parkrun i Wrześnię. Jestem pod wielkim wrażeniem. Tak w skrócie mogę to podsumować jednym słowem: jesteś klasyczny debeściak. Natomiast jeszcze większe dzięki, że postarasz się pomóc organizatorom sobotę i dzięki Tobie kolejne tuptanie na Cytadeli bez przeszkód się odbędzie. Nic tylko Twój fanklub na parkrun założyć trzeba. Natomiast wracając do wypadku, kto spowodował tak naprawdę nie wiem. Kiedy się

Czytaj Dalej ->

Kolejna sobota na parkrun spędzona

Na początku chciałbym podziękować Piotrowi, za wczorajszy komentarz. Szczególnie miło, usłyszeć od zawodowca, że prywatnie opracowany amatorski system treningowo-regeneracyjny jest zgodny z ogólnie przyjętymi wzorcami.

Natomiast dzisiaj rano, kiedy jechałem na Cytadelę, zastanawiałem się, czy uda się dobry wynik „wytupać”.  Jak mam być szczery miałem ku temu pewne wątpliwości, gdyż czułem się lekko fizycznie obciążony. Tak, jakby organizm się albo jeszcze nie zregenerował, albo przeregerował. Cokolwiek to drugie

Czytaj Dalej ->

Piątkowy dzień biegu pozbawiony

No i nadchodzi kolejny weekend. Na razie pogoda iście bajkowa. Słońce, ciepło, lekki parasol chmur nad wszystkim czuwający, przynoszący obietnicę wiosennego deszczu. Nic tylko w pełni oddać się popołudniowemu wyluzowaniu. Dzisiaj, jak pisałem w dniach wcześniejszych, mam dzień bezbiegowy. Czyli wielki, nieutulony stres, połączony z burzowymi czarnymi chmurami błyskające zęby ukazującymi  nad duszą i umysłem zawisły. I na razie wiszą. I kiedy tak nieśmiało zerkam w tamtym kierunku, to odnoszę wrażenie, że w każdej

Czytaj Dalej ->

Wyjazd do Grodziska i inne sprawy

Kiedy rano wychodziłem do pracy, to łapałem w płuca, typowy poburzowy chłodek, którym powietrze było przesycone. Trzeba przyznać, ze wie pogoda, kiedy najlepiej wystawić  artylerię i rozpocząć swój podniebny ostrzał. Dwie noce wstecz,  utulały mnie do snu w oddali słyszalne grzmoty, a krople deszczu miarowym stukotem o parapet wprawiały w niemal narkotyczny trans. Tak mi się wydaje, że może tak właśnie on wygląda. Natomiast tej nocy, to kanonada „pełną gębą” zapanowała nad dachami domów w mojej okolicy. No i

Czytaj Dalej ->

Środowe rozważania biegowe

Ale mi się ładnie częstochowsko tytuł zrymował. Ale nic mam nadzieję, że nie uraziłem niczyich odczuc poetycką głębią nacechowanych

Wracając dzisiaj z pracy do domu, mogłem podziwiać letnią ofensywę w wiosennym terminie. Co oznaczało, że ledwie po pierwszym miesiącu kalendarzowej wiosny, już lato zaczyna słoneczne zęby szczerzyć nad ulicami miast. Cieplutko, słonecznie, nic tylko wziąć i rozłożyć się na plaży w stanie ubranym inaczej. Nie nawołuję tutaj oczywiście do naturyzmu w najczystszej, czy nawet czystej

Czytaj Dalej ->

Ostatni wolny dzień biegacza amatora

Muszę przyznać, że mam dzisiaj zupełnie nietypowy dzień . Gdyż oficjalnie dzień pracujący a ja,  jak to się mówi „ uskuteczniam klasyczne opieprzanie”. Zamiast rano, jak większość oddających się stosunkom służbowym udać się w wiadomych godzinach do pracy, by swoje zadania zrealizować, ewentualnie swoje odsiedzieć, jak kto woli i jak kto ma, to mogłem sobie spokojnie na maksa spać. Co prawda z tym spaniem to wyszło jak wyszło, ale teoretycznie mogłem. Tyle, że teoria bardzo często ma się tak do praktyki, jak seks

Czytaj Dalej ->