Kolejny weekend przed nami

Jak zwykle, kiedy mam ku temu możliwość, zaczynam od tego, od czego wypada zacząć, czyli odpowiedzi na wczorajsze komentarze. Agnes, wiem zadaję sobie sprawę, że brak koszulki jest sporym minusem, ale jak już nie raz pisałem, to jest bieg wyjątkowy, dlatego tak go potraktuj. Po rozmowie z prezesem stowarzyszenia wierzę jednak, że ta pewna niedogodność będzie w jakiś sposób zrekompensowana. Jak pisałem wczoraj ja sobie pobiegnę w zeszłorocznej koszulce, więc będę „niepodległy”. Ale jak pisałem ten bieg ma pewną ideę,

Czytaj Dalej ->

Nadchodzi ostatni etap biegowy tego roku

Na początku, jak to mam w zwyczaju, odpowiadam na wczorajsze komentarze. W zasadzie chyba nie ma potrzeby  bym to pisał  gdyż wiadomo, że od tego zaczynam, ale na wypadek, gdyby odwiedził mnie ktoś po raz pierwszy wolę, by było jasno i klarownie. Na tyle rzecz jasna, na ile potrafię. Freelove, dzięki za gratulacje za Piłę. Sam jestem nawet z siebie trochę dumny, ale jednocześnie leciutko się gryzę, że zaledwie 2 sekundy, a godzina pięćdziesiąt byłaby złamana. No, ale jak się nie co się lubi, to się lubi co się ma.

Czytaj Dalej ->

Niepodległościowy biegowy szał zapisowy

Na początku, jak to mam w zwyczaju nawiązuję do wczorajszych komentarzy. Femaxin, dzięki za merytoryczne uwagi dotyczące wczorajszego tekstu. Co do skanowania, cóż tak się stało i raczej nie odstanie.  W sumie niczyjej w tym winy, gdyż z jednej strony lekki brak cierpliwości, a z drugiej naturalne problemy sprzętowe. Jeżeli wszystko się umiejętnie zgra, następnym razem będzie „ mucha nie siada”. Co do młodości i wakacji, faktycznie przyznaję trochę dałem młodzieży za dużo luzu. A to był dzień rozpoczęcia roku,

Czytaj Dalej ->

Biegowe rozdwojenie jaźni – półmaraton i parkrun

Zgodnie z wczorajszymi obietnicami powinienem dzisiaj wrócić do tematu analizy statystycznej sobotniego parkrun. Jednak z drugiej strony są jeszcze tematy zaczęte dotyczące niedzielnego półmaratonu, które należy zakończyć.  Postaram się „dwie pieczenie upiec na jednym ogniu”. Będzie to oznaczało, że dzisiejszy wpis będzie dwuczęściowy. Najpierw wrócę jeszcze na chwilę do tematu Piły, by potem zawrócić na jakże znane i lubiane tory. Tak, jak nie raz już pisałem parkrun jest jak żona, do której zawsze się wraca,  inne

Czytaj Dalej ->

Podsumowanie półmaratonu Philipsa

Na początku chciałbym przeprosić wszystkich parkrunerów za jeszcze jeden dzień poślizgu związany z wrzuceniem analizy statystycznej sobotniego biegu. Analiza jest już napisana i gotowa do wrzucenia, ale zanim ją wrzucę, chciałbym jeszcze wrócić do niedzielnego  półmaratonu. Wiem, ze parkrun jest najważniejszy, bo to jak żona, do której zawsze wracam. Ale wczorajszy półmaraton był jak kochanka o której długo nie będzie można zapomnieć i nie raz się mentalnie w pamięci  będzie wracało. A w takiej sytuacji żona będzie

Czytaj Dalej ->

Relacja z pilskiego półmaratonu

Na początku jak to mam w zwyczaju odpowiadam na szybko tym razem na wczorajsze komentarze Głębsze odpowiedzi będą w dniu jutrzejszym. Przede wszystkim dzięki dla Gosi, Roberta i Cezarego, za słowa otuchy i powodzenia. Bardzo się przydały. Robercie widzę, że już wrzuciłeś wyniki, które się pojawiły przed moją relację. Super i wielkie dzięki , nawiążę do Twojego komentarza na końcu mojej relacji i dzięki temu będzie pełny obraz dzisiejszego boju. Cezary co do fantazji biegowej to lekko storpedowała ją pogoda. Ale zacznijmy

Czytaj Dalej ->

Relacja z dzisiejszego parkrun

Na początku dzisiejszej relacji, chciałbym zamieścić moją korespondencję z  panem profesorem Janem Miodkiem na temat poprawnej formy: parkrunner czy parkrunners. W czwartek skierowałem do pana profesora list następującej treści:

Szanowny Panie Profesorze! W imieniu dosyć szerokiej grupy biegaczy, chciałbym prosić o poradę dotyczącą określenia biegających w ramach cyklu parkrun w Polsce. Sam projekt został stworzony na Wyspach kilkanaście lat temu i jego założenia są proste: co sobotę o godzinie 9.00 grupy biegaczy spotykają

Czytaj Dalej ->