Linią 666 na Hel

Na początku jak zawsze w tym miejscu i czasie, kiedy jest ku temu okazja i dotyczy “naszych” komentarzy, gdyż w języku angielskim byłby problem w polski tekst wrzucać. Sady  zgadzamy się tutaj. że chyba nie ma obecnie popularniejszego cyklu biegowego na naszym Globie niż parkrun. Co do jogi. też się zgadzamy: wsparcie dla naszej duszy. 

Dzisiaj coś z innej bajki. No, ale mamy sezon ogórkowy, to i ogórkowe tematy także od czasu do czasu muszą się pojawiać. Ostatnio wbiegł mi przed oczy

Czytaj Dalej ->

Sześć lat poznańskiego parkrun

Wczoraj jak praktycznie w każdą moją wolną sobotę, kiedy mogę i mam czas pojawiłem się na Cytadeli, by po raz 243 pobiec w moim ulubionym cyklu biegowym. Wczoraj był to dzień wyjątkowy, gdyż poznański parkrun obchodził swoje 6 urodziny. Tak się składa, że narodziny poznańskiego parkrun były mniej więcej  w tym samym czasie, kiedy narodziła się moja pasja biegowa. Ja zostałem trafiony biegową strzałą gdzieś na początku sierpnia 2012 roku, a pierwszy parkrun odbył się 28 lipca, czyli

Czytaj Dalej ->

Nie tylko stolarze o hebel biegają,

Jest w naszym kraju trochę biegów, które są organizowane przez firmy jako ich chwyt marketingowy, mający wypromować ich markę, usługi, wyroby. Jednym z bardziej znanych jest oczywiście Bieg Papiernika w Kwidzyniu, ale to nie wszystko.

Ostatnio wpadł mi przed oczy bardzo ciekawy bieg. I tu nawet nie biega o formułę tylko o szczegóły, gdyż wiadomo, że w nich zwykle diabeł siedzi. Chociaż w tym przypadku o formułę, jak najbardziej też. Już sama nazwa rzuca na kolana: ORiSTO Bieg Stolarski O Złoty Hebel. Muszę przyznać, ze

Czytaj Dalej ->

Byle do mety

Dla większości z nas tuptających, którzy od czasu do czasu biorą udział w różnych biegach zorganizowanych jest podczas takiego startu jedno miejsce i jedna chwila, której z niczym się nie da porównać. Tym miejscem i tym momentem jest dotarcie przez nas do mety. Kiedy już zbliżamy się do niej, widzimy jej bramkę przed oczami nam rosnącą i mijamy jej linię, nieważne czy w duszy namalowanej, czy faktycznie fizycznie istniejącej, to wtedy włącza się w nas taki trochę trudny do opisania stan euforycznego uniesienia.

I nie ma

Czytaj Dalej ->

Biegacz dalekiego szeregu czy też planu

Możemy śmiało napisać, że w naszym biegowym światku mamy pewną ścisłą hierarchię. Jest biegowa elita, czyli najlepsi z najlepszych w każdym swoim starcie walczący o najwyższe laury. W dużej mierze oni nie muszą się martwić zapisami, wpisowym i innymi dodatkami. Dla każdego Organizatora zaszczytem jest ich udział w danym wydarzeniu biegowym, więc to raczej oni są zapraszani, niż sami muszą się wpraszać.

Kolejną grupę stanowi pierwszy szereg biegający. Nie jest to może elita walcząc o najwyższe laury, ale raczej grupa

Czytaj Dalej ->

Chociaż moja broda siwa, to ochoty nie ubywa,

Jak nie raz już mi się zdarzyło napisać, do młodzieniaszków się już nie zaliczam. Tam gdzie pracuję, to tak się składa, że jestem zdecydowanie najstarszy i jak mi mówią, to pamiętam jeszcze czasy, kiedy dinozaury po świecie biegały i kiedy się krzesało ogień w zimnych jaskiniach. A niektórzy nawet się zastanawiają co czy kto jest starszy: nasza planeta czy ja.

Zresztą jak widać na zdjęciu ten wpis prowadzący, to i siwa broda, a co z włosów nie posiwiało, to z głowy zleciało, bo co młode włosy mają robić na starej,

Czytaj Dalej ->

Maraton sam się nie przebiegnie,

Do poznańskiego maratonu pozostały niecałe trzy miesiące. Można napisać, że powoli zbliżamy się do ostatniej prostej przygotowującej nas do tego startu. Muszę przyznać, że nie planowałem się zapisywać, ale jak się zapisałem, to jakoś tego nie rozważałem. Ot, na zasadzie, co ma być to będzie, nie ma co się napalać, przygotowywać specjalnie, w końcu główna biegowa podpałka jest, a reszta nie ma znaczenia. Co prawda czułem, że robiąc dzienne treningi na poziomie 5 kilometrów daleko

Czytaj Dalej ->