Poprawność obyczajowa czy hipokryzja

 

Muszę przyznać, że w czasach mojej młodości o seksie mówiło głównie między sobą i raczej na ucho. W szeroko rozumianych mediach szczytem perwersji była „ Sztuka Kochania” Michaliny Wisłockiej, pierwsze wydanie na polskim rynku Kamasutry z pobudzającymi wyobraźnię rysunkami, papierowe wydanie Playboya, a w TV teledysk „ Chałupy Welcome to” Zbigniewa Wodeckiego. Tak na marginesie do Chałup jako dzieciak jeździłem co roku, ale osławionej czy raczej ośpiewanej plaży nie widziałem. No, ale to inna bajka. Jednak

Czytaj Dalej ->

Urok finiszowych metrów

Na początku jak zawsze w tym miejscu i czasie. Barbaro oczywiście rozumiem Twoją niechęć do startowania w biegach zorganizowanych, ale ma to w sobie spory urok, który postaram się przedstawić niżej. Ale oczywiście doskonale rozumiem wszystkich, którzy tuptają dla samego tuptania bez potrzeby startowania w czymś bardziej lub mniej zorganizowanego. Nie ma znaczenia czy ktoś startuje czy nie, byle miał w zyciu taką czy inną pasję. A jeżeli jej brakuje, to jego czy jej wybór i nikomu nic do tego.

Zdaję sobie sprawę, że jest

Czytaj Dalej ->

Co tam panie w bieganiu

Nie raz już w moich wpisach nawiązywałem do mojego humanistycznego do życia przygotowania wrzucając czy też nawiązując do literatury, czy też historii, które to zawsze były moim konikiem. I to takim hasającym konikiem. Tak też będzie dzisiaj. Jestem ciekawy kto wyłapie do czego i kogo w moim dzisiejszym wpisie będą nawiązywał.

Na początku wróćmy do pytania postawionego w tytule: Co tam panie w bieganiu. Można napisać krótko: Kenijczycy ( chociaż powinno być ” Kenijczyki”  mocno trzymają, chociaż kontrole

Czytaj Dalej ->

Przed czym uciekamy, za czym gonimy

Wczorajszy tekst wzbudził trochę zamieszania i nawet u niektórych cichego oburzenia. Kilka osób nawet napisało do mnie, żebym nie zamieszczał takich herezji w sieci. Napiszę krótko, to sa moje spostrzeżenia i dotyczą konkretnie mnie . Jednak nie raz już pisałem, ze to co jest ok dla jednego nie musi oznaczać to samo dla drugiego. Dlatego dla osób nie wprawionych tak jak ja w wojny dietetyczne nie proponuję, ani nie polecam biegania przed posiłkiem. Zdaję sobie sprawę z faktu, że dla osób, które

Czytaj Dalej ->

Bieganie na ssaniu

Zapewne wielu młodszych czytelników ( powiedzmy sobie szczerze, że pamiętający te czasy raczej rzadziej zaglądają na mojego bloga) nie do końca pamięta czy orientuje się na czym polegało uruchamianie samochodu na ręcznym ssaniu. Jak to głosi nieoceniona ciocia Wiki „ rządzenie rozruchowe nazywane potocznie “ssaniem” powoduje wzbogacenie mieszanki w momencie rozruchu zimnego silnika. Rozrusznik obraca wał korbowy silnika z prędkością ok. 100 obr/min co jest prędkością niepozwalającą na

Czytaj Dalej ->

Najlepsza motywacja do biegania

Zdaję sobie sprawę z faktu, że kiedy mówimy o motywacji do biegania to najprościej i budząc podziw wszem i wobec, jest napisać, że mamy własną wewnętrzną automotywację. Tak na zasadzie, że kiedy przychodzimy do domu z pracy, czy też rano się budzimy, to czujemy wewnętrzny impuls, który sam w sobie podrywa nas do biegania. To on wyzwala w nas moc, siłę i każe nam codzienne treningowe kilometry robić.

Owszem brzmi to fajnie i bardzo długo się nawet sprawdza, jednak od czasu do czasu dopada nas

Czytaj Dalej ->

Stary człowiek i biega

Zapewne wielu z nas skojarzy źródło tytułu dzisiejszego wpisu. Istnieje na rynku wydawniczym taka bardzo niegdyś, napisana na długo przed czasami wszechobecnego obecnie Internetu powieść. Jak ktoś nie kojarzy, to proponuję się cofnąć pamięcią do czasów szkolnych, gdyż chyba nawet to była lektura obowiązkowa. A jeżeli nawet nie obowiązkowa, to warto ją przeczytać.

No, ale wracam do istoty, clue czy też jądra (hmm) dzisiejszego wpisu. W myśl takiej trochę oklepanej czy też utartej w schematach

Czytaj Dalej ->