List otwarty od cierpiącego kolana do jego właściciela

Dzisiaj chciałem wrzucić tekst zapożyczony z portalu www.runners-worlp.pl sprzed paru lat:

Najdroższy,

To ja, Twoje prawe kolano. Nie, to po prawej. Kretyn… Nie spodziewałeś się listu ode mnie, prawda? Może myślałeś, że przebiegniesz przez życie, robiąc co chcesz i nie zastanawiając się nad moimi odczuciami? I nie mówię o emocjach. Nawet nie wiem, co to jest. Jestem kolanem. Myślę, że wyraziłem się jasno. Mówię o moich fizycznych odczuciach, takich jak dyskomfort, ból, opuchlizna, przeciążenie… Brzmi znajomo?

Czytaj Dalej ->

Im słoneczko wyżej, tym połówka bliżej

Na początku krótki rebusik historyczny. Ciekawe, kto skojarzy do czego, czy jakiego okresu w historii naszego kraju mój dzisiejszy tytuł nawiązuję. Już bardziej chyba nie mogłem podpowiedzieć.

No, ale już wracam do istoty mojego wpisu. Trzeba przyznać, że w ostatnie dni pogoda nas rozpieszczała. Można śmiało napisać, że mimo że to dopiero początek wiosny, ale wczoraj i przedwczoraj wręcz latem nam zapachniało. Dla jednych taka pogoda jest super, ale dla nas, którzy w przyszłą niedzielę mamy wystartować na dystansie półmaratonu

Czytaj Dalej ->

Za dziewięć dni już połówka

Tak mnie naszło pewne wspomnieniowe skojarzenia. Nie wiem, czy ktoś jeszcze pamięta wielki przebój Shakin Dudi

No i właśnie tak mi się skojarzyło, że nawet można jakoś to przerobić, ale w wersji przedstartowej i trochę dopasowany do obecnej sytuacji:

W tłumie biegnących już gorączka gra,

Wielu startujących w końcu się już zna,  

Ostatnie treningi w duszy płonie żar,                                               

Czytaj Dalej ->

W czarnej przedstartowej rzyci

Nasz poznański półmaraton już tuż, tuż można napisać, że już w ogródku już wita się z gąskami, co znaczy biegaczami, a mój stan przygotowawczy to dno, sześć metrów mułu, czarna pupa a pod nią latryna wypełniona wiadomo czym. Muszę przyznać, że tak słabo do startu przygotowany to chyba jeszcze nigdy nie byłem. Czuję, ze ten start to będzie masochistyczny ostatni dziesiąty, nie wymieniony przez Dantego krąg piekła biegacza amatora. Ten, w którym spoczywają ci co rzucają się diabli wiedząc czemu na to, co nie

Czytaj Dalej ->

Biegacze kroki liczą

 Na początku krótka informacja z fanpage parkrun Polska: „Jest nam przyjemnie poinformować uczestników parkrun Polska, że w najbliższą sobotę będziemy mieli okazję uczestniczyć w ogólnoświatowym projekcie IARS (International Association of Running Standards) mającym na celu określenie średniej liczby kroków w ramach poszczególnych dystansów biegowych. Badaniem objęte zostaną dystans maratonu, półmaratonu, 10km oraz najkrótszy z badanych dystansów, czyli nasza piątka. parkrun, w związku z cyklicznością spotkań

Czytaj Dalej ->

No i godzina nam uciekła

Nie ulega żadnej wątpliwości, że bieganie kojarzy się wielu osobom z gonieniem lub uciekaniem. A najczęściej i z jednym i drugim, gdyż za kimś czy za czymś zawsze gonimy, a przed czymś lub przed kimś jednocześnie, albo bardzo często uciekamy.

Najczęstszym, czy może raczej najbardziej rozpowszechnionym  powodem naszego uciekania, jak i jednocześnie gonienia jest czas. I tutaj forma z nim biegania może przyjąć co ciekawe obie formy jednocześnie. Gdyż z jednej strony biegnąc staramy się uciec przed czasem, który nieustannie

Czytaj Dalej ->

Odpalamy przedstartowy silnik

Tak sobie dumam, że organizm osoby biegającej,  jest trochę jak taki stary silnik spalinowy. Szczególnie dotyczy to startów w biegach zorganizowanych, na trochę dłuższych dystansach. To nie jest tak, że nagle dostajesz wizji, że wystartujesz np. w półmaratonie czy maratonie zapisujesz się i bez niczego, czy po paru przebieżkach biegniesz i pokonujesz każdy dystans. Owszem można wpaść na pomysł że zaczynamy biegać i wychodzić sobie w spokoju codziennie czy parę razy w tygodniu pod domem, ale zanim nie wpadniemy w biegowy

Czytaj Dalej ->