Treningowe wizje biegacza amatora

Na początku zgodnie z zasadami i innymi takimi. Aslana dzięki za informację. Wrzucam ją w całości: „Z racji tego, że od niedawna mieszkam w Gorzowie mogę polecić 2 biegi w lubuskiem:
XXIV Międzyrzecka Dziesiątka 6.06. godz. 17 zapisy w dniu biegu, II Nadwarciańska dycha 14.06 Gorzów zapisy online jutro mają zostać wznowione, może ktoś będzie akurat w okolicy”. Jeżeli ktoś ma czas i możliwość dotarcia w rejon lubuskiego, to nic, tylko jechać i biec, biec, biec.

Wczoraj podczas mojego biegowego treningu doszedłem do

Czytaj Dalej ->

Czerwcowa narodowa i nie tylko oferta biegowa ( w zasadzie tylko dla dorosłych)

Na początku, jak zawsze kiedy jest ku temu sposobność. Robercie później poznany, masz rację warunki wczoraj do najprzyjemniejszych nie należały, ale ja nie lubię się tłumaczyć czynnikami zewnętrznymi. Dałem ciała i tyle. A o ile sekund nie ma żadnego znaczenia. Gdyby brakowało jednej także bym się wściekał i to nawet bardziej.

Planowałem opracować dzisiaj rozpiskę wszystkich czerwcowych biegów, tak by każdy mógł wybrać te, które najbardziej mu odpowiadają. Kiedy zajrzałem w różne kalendarze biegowe, to klasycznie

Czytaj Dalej ->

Wściekłość biegacza amatora

Muszę przyznać, że jestem trochę zły na siebie za wczorajszy parkrun. Ba nawet nie tylko trochę zły. Jestem wk… znaczy się zdenerwowany bardziej niż wypada.  Zabrakło mi 5 sekund, a w zasadzie 6 sekund do celu, który chciałem osiągnąć, czyli zejść poniżej 24 minut. A tu 24 minuty i 5 sekund. Jeszcze parę tygodni temu potraktowałbym to z wielkim luzem. A teraz? Złość, poirytowanie i inne takie. I  do tego  wewnętrzna agresja i brak spełnienia. I ten upór i wewnętrzna obietnica: jeszcze dasz radę, jeszcze to

Czytaj Dalej ->

Analiza dzisiejszego parkrun

No, ale już przechodzę do istoty dzisiejszych rozważań, czyli analizy mojego ulubionego cotygodniowego biegu. Jest ona połączona z wykresami, które przesłał Marek. Dzisiaj wszystko ekspresowo otrzymałem i tylko ja trochę dłużej nad tematem podumałem.  Dla osób, które rzadziej mnie odwiedzają może to zbudzić pewne zdziwienie. W sobotę relacja a dzisiaj jeszcze analiza. Po co to komu? Jak już nie raz pisałem, parkrun jest jak żona, do której zawsze wracam, która na pierwszym miejscu moich biegowych pragnień. A jak żona,

Czytaj Dalej ->

Operacja królewski dystans rozpoczęta

Robercie później poznany, do dziennikarza to mi daleko. Nawet nie śmiem tak się nazywać. Jestem tylko skrobaczo-biegaczo-amator. Gdzież mi do zawodowców z pisania żyjących. Ja tylko tak, jak biegam, czyli po amatorsku skrobię.

No, ale od dzisiaj zaczynam oficjalnie operację przygotowującą do pierwszego maratonu w życiu. Ktoś mógłby powiedzieć: ale o co halo? Przecież mam już za sobą 7 półmaratonów, chyba z 19 „dziesiątek”, do tego ponad 125 parkrun. Tak, jak wczoraj podawałem już 960 km w wersji startowej plus razy

Czytaj Dalej ->

Kolorowe sprostowanie, ale tak trzeba

Proszę o wybaczenie za usunięcie  przedpołudniowego wpisu dotyczącego colour run, ale okazało się że dotyczyło to tylko dziennikarzy. Dlatego niestety nie mogłem go wszystkim udostępnić. Tym bardziej mnie zdziwiło że je otrzymałem, gdyż do szacownego grona dziennikarskiego się raczej nie zaliczam. Jestem tylko cichym, skromnym i pokornego serca pełnym tuptaczem amatorem i gdzież mi pchać się na salony. Nie chciałem by usunięcie nastąpiło bez słowa wyjaśnienia, dlatego zgodnie z zasadami jakiegoś tam wychowania, które

Czytaj Dalej ->

Czas na nowy weekend z bieganiem w tle

No to wbiegamy w nowy weekend. Sam jeszcze nie wiem jak on będzie wyglądał. Ale wiem jedno, że nie ważne jak się ułoży, na wszelki wypadek specjalne wspomaganie będę miał zapewnione. Dzisiaj po pracy wybieram się do Reh Medu po medyczne wsparcie. Czyli najpierw zostanę potraktowany polem elektromagnetycznym, a  po nim poznam uczucie rodeo bez byka między nogami, czyli platforma wstrząsowa. Do tego profesjonalny masaż i będę mógł powiedzieć: tak jestem gotowy na kolejny biegowy bój weekendowy. Przyda się takie wsparcie

Czytaj Dalej ->