Biegowe szaleństwo zapisowe

Na początku jak zwykle w tym miejscu i czasie. Angela zgadzam się z Tobą w temacie Koron i różnych projektów biznesowych dookoła krążących. Mamy tutaj i plusy, jak i pewne minusy, ale jeżeli komuś frajdę daje taka właśnie motywacja, to cóż niech go czy ją wspiera.

Dla większości z nas nawet z tuptającej grupy i chyba dla wszystkich spoza naszego tup środowiska wydaje się, że zapisanie się na wybrany przez siebie bieg, to żaden problem. W końcu nawet jeżeli jest jakiś limit na poziomie chociaż tylko tysiąca osób

Czytaj Dalej ->

Maratońska godzina “Z”

Na chwilę chciałbym jeszcze wrócić do porannego wpisu. Może nie w znaczeniu Korony, ale raczej marzeń. No właśnie. Zatrzymajmy się tutaj na takim głównym i dla wielu jakby wymarzonym biegowym daniem, jakim jest Królewski Dystans. Nie posuwam się tutaj w tematy ultra, bo dla zdecydowanej większości z nas to cel, który jest jakby głównym punktem sezonu. Dla niektórych tych punktów jest co prawda więcej, ale dla większości starcza jeden. W końcu maraton to nie jest już jakaś startowa popierdółka, tylko dystans którego

Czytaj Dalej ->

Niespodziewane biegowe widoki (spotkania)

Dzisiaj chciałem, zgodnie z prośbą, czy zainteresowaniem jednego znajomego, który kilka dni temu skomentował mój wpis o zmianie biegowej trasy wrócić do tego tematu. Jak napisałem w niedzielę pobiegłem sobie zupełnie inną trasą najpierw przez miasto, a wracałem wzdłuż Warty mając po drodze bardzo ciekawe widoki. I to wcale nie koniecznie były one związane ze śmieciami czy butelkami które pod nogami się walały. Nadwarciańskie tereny w ciepłe weekendy są areną jednego wielkiego

Czytaj Dalej ->

Zmiana treningowej trasy potrafi dać kopa

Na początku muszę przyznać, że jestem typem bardzo łatwo przyzwyczajonym się do swoich własnych samemu sobie narzuconych standardów czy schematów. I dotyczy to zarówno życia zawodowego, jak i tego prywatnego. Mam własne przez siebie opracowany zasady, schematy postepowania i ich się trzymam czasem z uporem maniaka. Tak jak w życiu, tak było też w moim bieganiu. Szczególnie dotyczyło to moich tradycyjnych sześć razy w tygodniu odbywanych treningów.

Można napisać, że poza incydentalnymi wyskokami raz na „ruski rok” na

Czytaj Dalej ->