Bieganie w pogodowym piekle

No i ostatnie dwa dni, to było istne pogodowe piekło w pełnym tego słowa znaczeniu. Kiedy wychodziłem na dwór, by oddać się mojej ulubionej pasji, to biorąc np.  ustami  oddech czułem jak do płuc wdziera mi się niemal płonąca lawa. W końcu mamy prawdziwe lato. Przynajmniej w teorii warunki pogodowe nie jest do biegania. W zasadzie człowiek powinien siedzieć w domu chłodząc się w wannie, ale trzymając głowę z lodówce. Niestety nie da się tak i trzeba starać się normalnie żyć. Kiedy ruszałem na treningi temperatura

Czytaj Dalej ->

Poznańskie, niepodległościowe ściemnianie biegowe

Muszę przyznać, że w tym roku jeszcze nie zapisałem się na Bieg Niepodległości. W ostatnich dwóch latach biegłem w naszym poznańskim i za każdym razem miałem coraz gorsze odczucia. Jednak to co w tym roku Organizatorzy odwalili, to przebiega już szczyty wyobraźni.

Kiedy wszedłem na stronę biegu, to muszę przyznać, że tak mało profesjonalnej i niechlujnej strony jeszcze w życiu nie widziałem. Odniosłem wrażenie, że jest ona zrobiona na klasyczny „odpieprz”, byle by była, a poczucie estetyki, oraz zasady tzw. „sprzedawania

Czytaj Dalej ->

Treningowe podbijanie kilometrów

Do głównego mojego tegorocznego startu, czyli poznańskiego maratonu mamy jeszcze trochę czasu, ale powoli już zaczynam wbiegać w okres przygotowawczy. Oznacza to, że praktycznie dwukrotnie powiększyłem mój codzienny tup-treningowy, a weekend oprócz sobotniego parkrun połączonego z biegowym powrotem do domu będę dokładał przynajmniej dwa miesiącu wybiegania na poziomie dziestu kilometrów z hakiem. Raz pewno będzie to dwadzieścia z hakiem, a drugi raz bliżej, a może nawet ponad trzydzieści. I tak i w lipcu i w sierpniu oraz

Czytaj Dalej ->

Uroki ekstremalnego, letniego biegania

Na początku tak dla przypomnienia: nie jestem żadnym ultrasem, moje maksymalne osiągi startowe zatrzymują się na poziomie maratonu i poza ten dystans nie wyściubiam nosa i raczej nie planuję. Więc pod względem kilometrowym żadnego tup-ekstremum nie uskuteczniam i raczej uskuteczniać w najbliższych latach nie zamierzam. W temacie moich treningów, to główny dystans pod dyszkę, a raz góra dwa w tygodniu jakieś naście się trafi, a od przyszłego miesiąca do końca września po  dwie dwudziestki z mniejszym lub większym hakiem

Czytaj Dalej ->

Zaczynamy bieganie w czasie upałów

No i mamy lato, a co za tym biegnie zaczną się pojawiać temperatury, które delikatnie mówiąc nie sprzyjają oddawaniu się biegowej pasji. Ba, wręcz człowiek woli schować się w cieniu i czekać aż przejdą. Jednak dla nas pasjonatów żadna pogoda nie jest zła i dlatego w czasie upałów także biegać będziemy. W końcu co nas nie zabije to nas wzmocni. Jednak istnieją pewne, zasady, które powinny nam w czasie upalnego biegania przyświecać. Nie będę tutaj wymyślał nic nowego i wrzucę ciekawsze fragmenty tekstu, który znalazłem

Czytaj Dalej ->

Magia sobotnich, porannych, biegowych spotkań.

Dzisiaj rano jak praktycznie w każdą wolną sobotę, kiedy tylko mogę udałem się na Cytadelę, by w moim ulubionym biegowym cyklu wystartować. Kiedy szedłem po miejsce zbiórki spotkałem osobę biegającą w koszulce z parkrun setką, ale której nie rozpoznawałem. A większości z biegającymi stale w Poznaniu mniej lub bardziej, ale jakoś się znam. Okazało się, że się nie myliłem, pan był w Poznaniu pierwszy raz, a nawiedził nas ze stolicy parkrun czyli z Londynu. Idąc na start chwilę porozmawialiśmy na temat londyńskich

Czytaj Dalej ->

Zaczynamy letnie bieganie

No i zgodnie z corocznym układem pór letnich przybiegło do nas lato. Co prawda dzisiaj jakby na złość się trochę  ochłodziło i zrobiło z lekka mokrawo, ale podejrzewam, że niedługo zrobi się prawdziwie letnia pogoda. W czwartek nawet mamy mieć niemal afrykański ukrop, ale takie już prawo letniej pory. Jak letnia pora ma się do naszej tuptającej pasji?

Z pewnością nie ma tego komfortu biegającego, jaki mamy wiosną czy jesienią. Ba, wręcz kiedy jest gorąco to bieganie staje się z lekka mało komfortowe. Jednak ma

Czytaj Dalej ->