To będzie biegowy weekend

Przede mną mocno nasączony biegowymi wyzwaniami weekend. Najpierw w sobotę, jak zwykle w sobotę udam się na Cytadelę. Jednak tym razem to nie będzie klasyczny, typowy parkrun, takie jak zwykle. To będzie mój jubileuszowy 250 w mojej parkrun tup historii. Ktoś, kto nie zna prawideł i zasad obowiązujących na naszym cyklu może się zdziwić: co to jest 250? Rozumiem, pełne cyfry, 200, 300, 400, ale 250? Ni w pupę, ni w jeża. No, ale parkrun to nie jest typowy projekt biegowy.

Powiedzmy sobie szczerze,

Czytaj Dalej ->

Jak się ubrać na bieganie?

No i nadbiegła nam klasyczna jesień, oznaczająca wyjątkową huśtawkę pogodowo-temperaturową. Jednego dnia jest zimno, że aż zęby szczękają, uderzając o siebie z siłą młotów pneumatycznych rozbijających i kruszących skałę, a innym razem robi się ciepło, że najchętniej wyszłoby się w krótkim rękawku, gdyby nie świadomość, że za godzinę może być znowu zimno. I tak w koło Macieju i dookoła Wojtek.

No i tutaj mamy pewne, wielu z nas drążące czy też atakujące pytanie: jeżeli pod

Czytaj Dalej ->

Przybij biegową “pionę”

Na początku jak zwykle w tym miejscu i czasie. Biegacz masz rację, bez cieplejszej odzieży biegowej trudno obecnie panujących warunkach biegać. Dzięki za podanie ciekawego pomysłu na jeden z kolejnych wpisów. Masz rację co do ubrania: czas z krótkich gaci i krótkich rękawków i bardziej poważny ubiór wskoczyć.

Podczas naszych startów jest taki miły zwyczaj, że przybijamy sobie biegowe piony. Przybijanie ma miejsce w dwóch przypadkach.

Pierwszy ma miejsce, kiedy biegający, którzy mniej lub bardziej

Czytaj Dalej ->

Biegowy szok pogodowy

Ostatnich kilka tygodni pod względem pogodowym nawet nie tyle, co nas rozpieszczały, to rozpalały. Temperatura w standardzie tańczyła na poziomie 30 plus, do tego błękitne, bezchmurne niebo po którym z rzadka białe chmurki przepływały. Kiedy pojawił się deszczyk, to był lekki i przyjemny, taki który raczej dodawał smaku pogodowego, niż go psuł. No i taka pogoda trwała równo do ostatniego dnia lata…

Pierwszy dzień jesieni był trochę zwariowany. Rano było jeszcze ciepło, a po południu zrobiło

Czytaj Dalej ->

Ładowanie do biegowego pieca

Przygotowania do poznańskiego maratonu, można napisać, że są już na ostatniej prostej. Do startu pozostały niecałe trzy tygodnie, czyli tyle praktycznie co nic. Jeżeli ktoś teraz zaczął się przygotowywać do startu, to znaczy że albo jest taki mocny, że nie musi się specjalnie to jakiś nędznych w jego mniemaniu 42 kilometrów przygotowywać, albo ma w sobie takie pokłady optymizmu, że wierzy, że na nich Królewski Dystans pokona.

Ja niestety nie jestem żadnym biegowym mocarzem, ani tym bardziej

Czytaj Dalej ->

Międzynarodowe towarzystwo biegowe

 

Po kilku tygodniach niemal piekielnych i bardzo nietypowych, jak na wrześniową porę upałów sobota, mimo że w rannej porze przywitała nas uśmiechniętym słońcem, to jednak nie było to słońce kąsające nas rozpalonymi zębami tylko raczej muskające swoim promiennym uśmiechem. Wykorzystując wolny weekend po raz 249 wybrałem się by wziąć udział w moim ulubionym projekcie biegowym. Z tych 249 razy 244 byłem na jakże lubianej przez mnie Cytadeli.

Kiedy przybiegłem na miejsce zbiórki akurat

Czytaj Dalej ->

Szlachetnie inaczej, czyli o pewnej, zdawałby się chwalebnej akcji

Od paru dni jedni to promują, a inni starają się zamieść pod dywan. Głos tutaj oddaję Staszkowi Krawczykowi, który właśnie tego typu tematy wyszukuje i nagłaśnia:

„ „To najważniejszy i najtrudniejszy tekst, jaki napisałem w życiu”, pisze autor na swoim Twitterze. A ja dziś rano zobaczyłem ten link już w pięciu miejscach: na ścianie kolegi, w mailu od innego znajomego, w dwóch grupach facebookowych i w jednej prywatnej wiadomości.

Cóż innego pozostaje, jak tylko udostępnić i tutaj.

„Szlachetna

Czytaj Dalej ->