Śmierdziowe czyli opłata od tuptania

Ostatnio w oczy wpadł mi super tekst, który znalazłem na jednym z czołowych portali biegowych. Tak w skrócie ukazywał on biegających, jako takich dziwnych śmierdzieli, którzy płacą za to by śmierdzieć i są szczęśliwi, że przybiegają pod koniec stawki. Tak kiedy człowiek się nad tymi zdaniami zastanowi, to dojdzie do wniosku, że coś w tym jest i że głębia tego stwierdzenia, aż nas poraża.

W sumie jakby nie patrząc, to po starcie w biegu zorganizowanym, do tego jeszcze w środku lata czy

Czytaj Dalej ->

Drożyzna cenowa nie tylko biegowa

Tak po cichutku, boczkiem, chyłkiem od ponad roku obserwujemy znaczny wzrost wszystkich cen. Ostatnio sobie porównałem, że za zakupy spożywcze, za które jeszcze rok temu wydałbym około 50 PLN dzisiaj trzeba wydać już koło 80. Kiedy tak się rozejrzymy dookoła, to raptem okaże się, że „dobra zmiana” sprowadza się głównie do ubożenia naszych portfeli. Chciałbym, żeby było tutaj jasne. Nie kieruję się tutaj takimi czy innymi moimi sympatiami politycznymi, tylko zerkam przez pryzmat ubożejącego

Czytaj Dalej ->

Po treningu następny trening

Chciałbym na chwilę jeszcze wrócić do mojej czwartkowej biegowej kombinacji. Tak dla przypomnienia, w środę nie biegałem i za karę w czwartek rano obudziłem się w okolicach drugiej i po 30 minutach bezowocnego przekładania się z boku na bok poszedłem biegać. Zrobiłem sobie nawet jak na moje ostatnie możliwości nawet w niezłym tempie moje treningowe, klasyczne 9 kilometrów, a następnie poszedłem do pracy.

Kiedy wróciłem z pracy byłem z lekka w innym obszarze świadomości z powodu tak delikatnie

Czytaj Dalej ->

Kilometry nie zając, a i tak czasem uciekają

Dzisiaj chciałbym troszkę jeszcze jakby nawiązać do mojego wpisu sprzed dwóch dni o prawie Murphiego podczas biegania. Jak już nie raz pisałem od sierpnia dosyć mocno zaangażowałem się w akcję, pomoc mierzona kilometrami. https://kilometrami.pl/ . Zasady są bardzo proste. Rejestrujesz się i na endomondo zbierasz kilometry, które oprócz Twojego osobistego konta dokładają się do całości zebranej przez wszystkich. Do tej pory ( kiedy piszę te słowa) mam zebrane przez dwa miesiące z malutkim

Czytaj Dalej ->

Kiedy prawie wszyscy śpią, inni biegają

Na początku muszę trochę cofnąć się do mojej zamierzchłej przeszłości, kiedy to jeszcze młodzieńcem, a potem trochę starszym dwudziestoparoletnim młodzieńcem byłem. W tamtych młodych, bujnych i trochę szalonych latach średnio raz na miesiąc, czasem i dwa razy na miesiąc miałem nocki, kiedy nie mogłem spać. Mogłem się położyć do łóżka, ale nawet, gdybym miał światło zgaszone, to całą noc mogłem się bezproduktywnie z boku na bok przewracać. Po paru takich poprzewracanych nocach

Czytaj Dalej ->

Endomondo czasem ściemnia

Trzeba przyznać jedno: co by nie mówić o endomondo, to z pewnością w pewien sposób zrewolucjonizowało rynek aktywności w naszym kraju. Z pewnością nie wszyscy korzystają, ale bardzo duża, napisałbym że raczej nawet większościowa grupa biegających z niej korzysta. Muszę przyznać, że sam, mimo iż na co dzień nie korzystam z tej aplikacji raz w roku na okres trzech miesięcy staram się biegać z nią regularnie. Jednak, żeby być szczerym do końca, to muszę się przyznać, że w tym roku dopiero

Czytaj Dalej ->

Czas odrobić biegowe zaległości.

Ostatnie dwa dni, co z pewnym zawstydzeniem muszę przyznać, były pozbawione biegania. Od piątku do soboty mieliśmy naszą wewnętrzną tym razem imprezę integracyjną. Do samej imprezy zapewne jeszcze w przyszłym tygodniu w jakimś tekście wrócę, natomiast dzisiaj chciałem się zatrzymać na ścisłej tematyce mojego bloga, czyli o bieganiu. 

Niestety ostatnie dwa dni z przedstawionego powyżej powodu, to była biegowa pustynia. Oznacza to, że ani w piątek ( co akurat normalne, bo zawsze mam  w piątek

Czytaj Dalej ->