Co tam panie w bieganiu

Nie raz już w moich wpisach nawiązywałem do mojego humanistycznego do życia przygotowania wrzucając czy też nawiązując do literatury, czy też historii, które to zawsze były moim konikiem. I to takim hasającym konikiem. Tak też będzie dzisiaj. Jestem ciekawy kto wyłapie do czego i kogo w moim dzisiejszym wpisie będą nawiązywał.

Na początku wróćmy do pytania postawionego w tytule: Co tam panie w bieganiu. Można napisać krótko: Kenijczycy ( chociaż powinno być ” Kenijczyki”  mocno trzymają, chociaż kontrole

Czytaj Dalej ->

Przed czym uciekamy, za czym gonimy

Wczorajszy tekst wzbudził trochę zamieszania i nawet u niektórych cichego oburzenia. Kilka osób nawet napisało do mnie, żebym nie zamieszczał takich herezji w sieci. Napiszę krótko, to sa moje spostrzeżenia i dotyczą konkretnie mnie . Jednak nie raz już pisałem, ze to co jest ok dla jednego nie musi oznaczać to samo dla drugiego. Dlatego dla osób nie wprawionych tak jak ja w wojny dietetyczne nie proponuję, ani nie polecam biegania przed posiłkiem. Zdaję sobie sprawę z faktu, że dla osób, które

Czytaj Dalej ->

Bieganie na ssaniu

Zapewne wielu młodszych czytelników ( powiedzmy sobie szczerze, że pamiętający te czasy raczej rzadziej zaglądają na mojego bloga) nie do końca pamięta czy orientuje się na czym polegało uruchamianie samochodu na ręcznym ssaniu. Jak to głosi nieoceniona ciocia Wiki „ rządzenie rozruchowe nazywane potocznie “ssaniem” powoduje wzbogacenie mieszanki w momencie rozruchu zimnego silnika. Rozrusznik obraca wał korbowy silnika z prędkością ok. 100 obr/min co jest prędkością niepozwalającą na

Czytaj Dalej ->

Najlepsza motywacja do biegania

Zdaję sobie sprawę z faktu, że kiedy mówimy o motywacji do biegania to najprościej i budząc podziw wszem i wobec, jest napisać, że mamy własną wewnętrzną automotywację. Tak na zasadzie, że kiedy przychodzimy do domu z pracy, czy też rano się budzimy, to czujemy wewnętrzny impuls, który sam w sobie podrywa nas do biegania. To on wyzwala w nas moc, siłę i każe nam codzienne treningowe kilometry robić.

Owszem brzmi to fajnie i bardzo długo się nawet sprawdza, jednak od czasu do czasu dopada nas

Czytaj Dalej ->

Stary człowiek i biega

Zapewne wielu z nas skojarzy źródło tytułu dzisiejszego wpisu. Istnieje na rynku wydawniczym taka bardzo niegdyś, napisana na długo przed czasami wszechobecnego obecnie Internetu powieść. Jak ktoś nie kojarzy, to proponuję się cofnąć pamięcią do czasów szkolnych, gdyż chyba nawet to była lektura obowiązkowa. A jeżeli nawet nie obowiązkowa, to warto ją przeczytać.

No, ale wracam do istoty, clue czy też jądra (hmm) dzisiejszego wpisu. W myśl takiej trochę oklepanej czy też utartej w schematach

Czytaj Dalej ->

Biegowe zbieranie kilometrów

Nie jest chyba dla nikogo wielkim odkryciem, że my ludzie w zdecydowanej większości naszej populacji mamy charakter kolekcjonerów, zbieraczy czyli osób dążących do posiadania największej ilości dóbr, towarów zwał jak zwał. Generalnie chcemy mieć czegoś jak najwięcej by móc się poszczycić byciem w czołówce posiadaczy danych rzeczy, dóbr, towarów czy choćby włosów na głowie ( co mi akurat nie grozi)

Nasze zbieractwo połączone z pewną formą rywalizacji dotyczy praktycznie każdej sfery

Czytaj Dalej ->

Co to jest glikogen?

We wczorajszym wpisie o savoir vivre, które powinny nam przyświecać podczas startu w półmaratonie padło bardzo tajemnicze słowo: glikogen. Muszę przyznać, że trochę mnie to zawstydziło, gdyż nigdy wcześniej nie spotkałem się z tym określeniem. Dlatego postanowiłem troszkę poszperać na stronie Magazyn Bieganie sprzed ponad 2 lat znalazłem trochę informacji autorstwa Agnieszki Falborskiej, które rozjaśniły mój glikogenowy horyzont

“Każdy biegacz powinien wiedzieć o tym, że składową

Czytaj Dalej ->