Deszczowe bieganie zimową porą

No i dzisiaj przybiegł nam pierwszy dzień zimy. Chciałoby się napisać, że z mroźnym przytupem, ale niestety błotnym chlapnięciem. Od rana lało, do tego było zimno czyli z pewnością nie była to pogoda, która by zachęcała do wysunięcia nosa z domu, o wybraniu się na drugi koniec miasta tylko po to by w zimnie i deszczu 5 kilometrów przebiegnięcia nie wspomniawszy.

No i pogoda nawet jakieś żniwo na Cytadeli dzisiaj zebrała. Tym razem na parkrun pojawiło się ciut ponad 120 osób, co jak na Poznań jest obecnie wynikiem miernym.

Czytaj Dalej ->

Biegowe górskie premie plus ciekawe biegowe wyzwanie…

Muszę przyznać, że dzisiaj pogoda do biegania była super. Temperatura na poziomie 0 stopni, do tego kiedy wróciłem do domu akurat zaczął prószyć mokry śnieg. Nie zastanawiałem się zbytni czy pójść biegać, tylko z niecierpliwością przebrałem się i ruszyłem przed siebie. Dzisiaj, zgodnie z moim z ostatnich tygodni systemem treningowym w planie były wplecione w normalny trening pewna ilość podbiegów na jednej z górek, które mam w okolicy. Muszę przyznać, że takie połączenie podbiegów w pewnej śnieżnej scenerii

Czytaj Dalej ->

Czasem warto coś treningowo zmienić

Tak na początek muszę napisać, że ogólnie ze zmianami u mnie bywa dosyć trudno. Kiedy już do czegoś się przyzwyczaję, przywyknę, to wyrwanie się z tego nawyku bywa bardzo trudne. Dotyczy to wielu aspektów mojego życia. Oczywiście bieganie, a szczególnie forma treningów ( podobnie jak i startów np. parkrun) także się do nich zalicza. Mój klasyczny trening, to jak już nie raz pisałem jedna pętla na poziomie paru kilometrów pod domem, pokonywana na wielkim luzie i spokoju. No i potem po tym luźnym i spokojnym treningu moje

Czytaj Dalej ->

Ekstra smaki biegów zorganizowanych

Cokolwiek byśmy nie mówili na temat różnych biegów zorganizowanych, a to przyczepiali się do jakiś braków organizacyjnych, a to nosem kręcili na rosnący z roku na rok koszt pakietów, a to czepiający się jednego czy drugiego, to jednak i tak się zapisujemy, startujemy i zaznajemy wszelkich innych, nie tylko związanych z samym przebieraniem nogami radości. Najważniejsze z nich to chyba możliwość spotkania się ze znajomymi, zrobienia sobie wspólnej fotki, poplotkowania, pogadania w tłumie takich samych jak my sami świrusów.

Czytaj Dalej ->

Rewolucja wagowa zakończona

Jak już nie raz pisałem, należę do sporej grupy osób, które mają niestety ciągoty do nadwagi, czy wręcz otyłości. Oznacza to, że jeżeli popuszczę żywieniowe hamulce, to nie ma bata, waga od razu skacze do góry. Problemy z nadwagą miałem praktycznie od czasów dziecięcych. 100 kilogramów ważyłem już w szkole średniej, a mój szczyt wagowy przypadł na początek 2000 roku, kiedy ważyłem ponad 130 kilogramów. Wtedy sobie powiedziałem „basta”, narzuciłem własny rygor żywieniowy i w efekcie zgubiłem ponad 50 kilogramów.

Czytaj Dalej ->

Zaczynamy przedstartowe odliczanie

Do poznańskiego maratonu pozostały nam nie licząc dzisiejszego jeszcze 5 dni. Można napisać tylko i aż 5 dni. Kiedy szybko przeliczymy zgodnie z licznikiem zamieszczonym na stronie maratonu, to od godziny kiedy wrzucam ten tekst pozostało równo godzin. W zasadzie to już jest ostatnie, przedstartowe odliczanie. Nie wiem, czy jeszcze coś pod względem treningowym może ktoś uzyskać, ja już raczej tylko podtrzymuję to, co udało się zbudować.

Co prawda do jutra jeszcze prawie normalnie trenuję, ale już z pewnymi ograniczeniami.

Czytaj Dalej ->

Społeczna mobilizacja wyborcza

Zwykle wybory w naszym kraju nie wyzwalały zbytnich emocji. Ot, była grupa i to bardzo liczna, sięgająca prawie połowę uprawionych, która miała to generalnie w pompie. Tak na zasadzie, nie interesuję się, nie wiem kto kandyduje, nie idę na wybory. I w zasadzie chodzą na wybory krewni i znajomi kandydatów, pewna grupa w taki czy inny sposób związana w ugrupowaniami, które wystawiały kandydatów, no i pewna wcale nie wąska grupa tych niezdecydowanych, o których zwykle trwała walka w kampaniach wyborczych. Tak jak napisałem,

Czytaj Dalej ->