W czarnej rzyci byłem, lecz maraton ukończyłem

Na początku jak zawsze w tym miejscu i czasie. Marek masz racj ze ścianą. Jak nam przed nosem wyrośnie, to diabli wiedzą jak ją rozbić. 

Muszę przyznać, że wczoraj był bardzo specyficzny, ale i ciężki dzień. Zacznijmy może od początku. Rano postanowiłem na start udać się komunikacją miejską, gdyż zgodnie z informacją na stronie Organizatora, jeździmy za darmo, a do tego nawet w niedzielę szukać w centrum miejsca do parkowania nie jest zbyt trafionym pomysłem. Sprawdziłem sobie rozkład

Czytaj Dalej ->

Wpis z lekka motywacyjny

Tak, przed nami ten dzień,  to już jutro. Tuż przed godziną 9 rano stanę w grupie około pięciu tysięcy z hakiem osób, by zmierzyć się w pewien sposób legendarnym ( bo w końcu o podłoża jego narodzin leży legenda), ale także i bez wątpienia morderczym ( były już także przypadki śmierci) dystansem 42 kilometrów z małym hakiem. Napiszmy sobie szczerze,  po pokonaniu tych 42 kilometrów ten hak wcale nie jest taki mały. Na wstępie musimy sobie napisać jedno: tak naprawdę

Czytaj Dalej ->

A to ci Kler

Muszę przyznać, że wybrałem się w tym tygodniu, tak trochę dla “odmóżdżenia” przed startem, na bez wątpienia jeden już teraz chyba najgłośniejszych filmów naszej kinematografii, czyli Kler Wojtka Smarzowskigo. Sala kinowa prawie pełna, ale nie było problemu z  dostaniem biletów. Jak to mawiał klasyk „ seansów jak mrówków” więc tylko przebierać i dopasować do siebie odpowiedni czas.  Co do treści filmu nie będę może się wypowiadał, by nie psuć odbioru tym, którzy jeszcze

Czytaj Dalej ->

Szlachetnie inaczej, czyli o pewnej, zdawałby się chwalebnej akcji

Od paru dni jedni to promują, a inni starają się zamieść pod dywan. Głos tutaj oddaję Staszkowi Krawczykowi, który właśnie tego typu tematy wyszukuje i nagłaśnia:

„ „To najważniejszy i najtrudniejszy tekst, jaki napisałem w życiu”, pisze autor na swoim Twitterze. A ja dziś rano zobaczyłem ten link już w pięciu miejscach: na ścianie kolegi, w mailu od innego znajomego, w dwóch grupach facebookowych i w jednej prywatnej wiadomości.

Cóż innego pozostaje, jak tylko udostępnić i tutaj.

„Szlachetna

Czytaj Dalej ->

Powiedz mi w czym biegniesz, powiem Ci jakie masz plany na start

No i powoli, acz nieubłagania dni zimne nadbiegają do naszych miast, wiosek, siedlisk, osad i wszędzie gdzie mieszkamy, znaczy się biegamy. No, a kiedy dni zimne nadciągają znaczy to, że cieplej ubierać się należy. Oczywiście nie tylko dotyczy to ubierania na co dzień, takiego standardowego, ale także naszego biegowego stroju zarówno do treningu, jak i na zawody.

No i właśnie w okresie zimnym najłatwiej rozpoznać jest tych biegających, którzy o najlepszy ze swoich możliwych czasów biegną, jak

Czytaj Dalej ->

Z biegowych tras przed ołtarz

Okazuje się, że bieganie mimo, ze w sumie przynajmniej w teorii pozbawiona jakiś głębszych wzruszeń i wrażeń czynność może od czas połączyć głębszym uczuciem dwoje ludzi. W sumie nie ma w tym nic wyjątkowego. W końcu jeżeli na różnych imprezach biegowych spotykają się często te same osoby, połączone jedną wspólna pasją, to na bazie tej pasji, może zapłonąć ogień dwóch serc. Raptem okazuje się, że te osoby mają duże więcej wspólnego niż tylko bieganie, co może zaowocować pojawieniem się gorącego uczucia.

Czytaj Dalej ->

Szybciej zacząć czy wcześniej skończyć

Na początku jak zawsze w tym miejscu i czasie. Wiesławie, samą przyjemnością było wrzucenie informacji o Waszej inicjatywie parkrun wzbogaconej lotniczym smaczkiem. Super, że piloci także pobiegną i że będzie taka godna oprawa. Trzymam kciuki za powodzenie pomysłu.

No właśnie, to jest pytanie które wiele osób z pewnością nurtuje. Która z tych dwóch wymienionych w tytule opcji jest dla nas lepsza. Wiadomo, że każda z nich ma swoje plusy i minusy.

Kiedy szybko zaczynamy, to od razu wchodzimy na

Czytaj Dalej ->