O zdrowieniu czyli wprowadzenie do wpisu innego niż wszystkie

Dopiero wróciłem do domu. Jak pisałem rano, miałem dzisiaj bardzo ciekawy wyjazd i rozmowę na tematy sądzę, że bardzo dla nas wszystkich ważne. Najpierw zacznijmy od tego, gdzie dzisiaj byłem: http://drawno-cystersi.pl/ . Wiem w tym momencie wielu znajomych doznaje małego wstrząsu psychicznego zastawiając się, czy przypadkiem nie mam kryzysu osobowościowego. Odpowiem krótko, spędziłem w Drawnie parę godzin i ani razu nie rozmawialiśmy o kwestiach wiary. Rozmawialiśmy

Czytaj Dalej ->

Fatum czy raczej niedopatrzenie

Na początku jak zwykle w tym miejscu i czasie. Monia masz rację i nic więcej dodać nie trzeba.

Tak sobie zerkam na moje ostatnie biegowe osiągnięcia i szczerze powiedziawszy nie napełniają mnie one optymizmem. Do dwóch głównych wiosennych tuptań czyli maratonów w Dębnie i Krakowie podbiegałem pod względem biegowym przygotowany jak nigdy. Miałem za sobą mocno przepracowaną zimę, więc co mogło się niespodziewanego wydarzyć? No i podczas biegu słowo pokora nabrało innego blasku. Zapomniałem o

Czytaj Dalej ->

Piosenka z dedykacją, ale dla wszystkich biegających pań

Muszę przyznać, że po wczorajszym porannym wpisie i dorobieniu moich słów to pięknego utworu wykonywanego przez Indilę, od jednej z miłych biegaczek otrzymałem pytanie, czy mógłbym dla niej napisać piosenkę pod muzykę utworu Patryka Kumóra: “Nigdy nie jest tak”. Muszę przyznać, że po pierwszym odsłuchaniu utworu przeżyłem lekki wstrząs: nie do końca moje tematy muzyczne. No, ale słowo się rzekło, kobyłka u płota. Założyłem słuchawki, wyłączyłem się i zanurzywszy się

Czytaj Dalej ->

Pokonałem dzisiaj śpiocha czyli kolejny Parkrun za mną

Muszę przyznać, że rano miałem spory problem ze wstaniem. Zresztą przedstawiłem to w moim porannym wpisie dając „popis”, tworzenia tekstów do muzyki: http://biegaczamator.blog.pl/2016/05/28/sobota-rano-a-jaspie/ . Cały czas się zastanawiam, czy jednak moje powołanie nie podążyło zupełnie inną drogą jak ja sam. No cóż takie życie. Po napisaniu tekstu mając w uszach dźwięki tej muzyki postanowiłem się zerwać i jednak

Czytaj Dalej ->

Sobota rano, a ja…śpię

Zbliża się czas, kiedy zawsze się zrywam by pędzić na Cytadelę i z moim ulubionym biegiem się zmierzyć. Czyli sobota rano mój czas ulubionej pobudki. A ja co? A ja nic, przekładam się na drugi bok i cóż… śpię dalej. Jedynie kilka słów na bloga wrzucę i idę spać dalej. Biega mi po głowie muzyka.. ubieram ją we własne słowa:

https://www.youtube.com/watch?v=K5KAc5CoCuk

No i dzisiaj nadbiegł dzień,

Kiedy łóżko pokonało  mnie

Oni biegną a ja śpię,

Jaką dziś zaczynam grę… kto to wie

Przed oczami tańczą obrazy,

Czytaj Dalej ->

Maraton marzeń czyli bieganie po Wielkim Murze

Ostatnio wpadł mi na facebook w oczy filmik ukazujący wyjątkowy maraton, czyli Maraton na Murze Chińskim, który odbył się 21 maja b.r

https://www.youtube.com/watch?v=KRva9m-U0Dc

Bardzo fajny opis znalazłem na stronie http://niepanikuj.pl/ z 6 stycznia 2015 roku :

The Great Wall Marathon jest powszechnie uważany za jeden z najbardziej wymagających maratonów na świecie. Biegacze powinni spodziewać się ukończenia wyścigu z czasem o 50 procent dłuższym niż ich standardowe czasy z powodu ekstremalnych wzniesień oraz spadów na trasie.

Czytaj Dalej ->

Kolejny biegowy weekend kolejna tuptająca sobota przed nami a ja…

No właśnie mamy piątek, przed nami sobota, czyli dzień na który od 4 lat z utęsknieniem oczekiwałem. Niemal moim świętym obowiązkiem, duchowym, fizycznym i emocjonalnym nakazem pobudzanym było udanie się na Cytadelę, by w moim ulubionym biegu pobiec.  Czy trzeba więcej dodawać? Wiadomo: sobota, 9 rano, Cytadela i parkrun, czyli wszystko jasne. Oczywiście zdarzały się sporadycznie weekendy, których nie spędzałem na Cytadeli. A to raz był taki mróz, że odwołano. Innym razem akurat byłem w pracy,

Czytaj Dalej ->