Bieganie- nasz odpornościowy puklerz

Muszę przyznać, że mój wczorajszy wpis o biegowym uciekaniu przed rakiem wyzwolił spore emocje. Zdecydowana większość była za, ale były osoby, co też normalne, które były przeciw postawionej tezie.. Jeden z tych za był dla wyjątkowo ważny:

Bardzo fajna inicjatywa. Biegam ponad 2,5 roku. W listopadzie 2017 okazało się że mam guza na nerce. W lutym tego roku miałem operację. Guz okazał się bardzo złośliwy, na szczęście nie zdążył dać przerzutów…. Żyję i dalej cieszę się bieganiem.”

Czytaj Dalej ->

Chwała czy tragedia, sens czy nonsens?

Dzisiaj celebrujemy 74 rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. Było to bez wątpienia jedno z najbardziej tragicznych wydarzeń w historii naszego kraju. Przez dwa miesiące praktycznie nieuzbrojeni mieszkańcy naszej stolicy stawiali bohaterski opór uzbrojonym po zęby, doskonale wyszkolonym jednostkom frontowym, które parę dni przed wybuchem powstania zostały nagle acz spodziewanie przerzucone do Warszawy.

Jednak dowództwo AK z Warszawy, nawet wbrew sugestiom z Londynu zdecydowało się podjąć ryzyko.

Czytaj Dalej ->

Linią 666 na Hel

Na początku jak zawsze w tym miejscu i czasie, kiedy jest ku temu okazja i dotyczy “naszych” komentarzy, gdyż w języku angielskim byłby problem w polski tekst wrzucać. Sady  zgadzamy się tutaj. że chyba nie ma obecnie popularniejszego cyklu biegowego na naszym Globie niż parkrun. Co do jogi. też się zgadzamy: wsparcie dla naszej duszy. 

Dzisiaj coś z innej bajki. No, ale mamy sezon ogórkowy, to i ogórkowe tematy także od czasu do czasu muszą się pojawiać. Ostatnio wbiegł mi przed oczy

Czytaj Dalej ->

Co tam panie w bieganiu

Nie raz już w moich wpisach nawiązywałem do mojego humanistycznego do życia przygotowania wrzucając czy też nawiązując do literatury, czy też historii, które to zawsze były moim konikiem. I to takim hasającym konikiem. Tak też będzie dzisiaj. Jestem ciekawy kto wyłapie do czego i kogo w moim dzisiejszym wpisie będą nawiązywał.

Na początku wróćmy do pytania postawionego w tytule: Co tam panie w bieganiu. Można napisać krótko: Kenijczycy ( chociaż powinno być ” Kenijczyki”  mocno trzymają, chociaż kontrole

Czytaj Dalej ->

Najlepsza motywacja do biegania

Zdaję sobie sprawę z faktu, że kiedy mówimy o motywacji do biegania to najprościej i budząc podziw wszem i wobec, jest napisać, że mamy własną wewnętrzną automotywację. Tak na zasadzie, że kiedy przychodzimy do domu z pracy, czy też rano się budzimy, to czujemy wewnętrzny impuls, który sam w sobie podrywa nas do biegania. To on wyzwala w nas moc, siłę i każe nam codzienne treningowe kilometry robić.

Owszem brzmi to fajnie i bardzo długo się nawet sprawdza, jednak od czasu do czasu dopada nas

Czytaj Dalej ->

Stary człowiek i biega

Zapewne wielu z nas skojarzy źródło tytułu dzisiejszego wpisu. Istnieje na rynku wydawniczym taka bardzo niegdyś, napisana na długo przed czasami wszechobecnego obecnie Internetu powieść. Jak ktoś nie kojarzy, to proponuję się cofnąć pamięcią do czasów szkolnych, gdyż chyba nawet to była lektura obowiązkowa. A jeżeli nawet nie obowiązkowa, to warto ją przeczytać.

No, ale wracam do istoty, clue czy też jądra (hmm) dzisiejszego wpisu. W myśl takiej trochę oklepanej czy też utartej w schematach

Czytaj Dalej ->

Biegać przed czy po jedzeniu

Pytanie, które dla wielu biegających ma jedną i prostą odpowiedź: taką, która im najbardziej się sprawdza. Podejrzewam, że większość z nas woli ruszać na bieganie po posiłku, a wiadomo, że od razu nie, ale raczej nie na głodniaka i z pustym brzuchem, bo to wydaję się być stresujące i mało motywujące.

Z drugiej strony Polak jak najedzony to…. No właśnie wiadomo jak to biegło. Powiedzmy sobie szczerze z pełnym brzuchem raczej leń nas ogarnia niż biegać się chce. Zresztą od razu wybiegać świeżo zjedzony obiad może

Czytaj Dalej ->