Biegać wbrew sobie

Domyślam się, że dzisiejszy tytuł jest troszkę hmm kontrowersyjny i może być dwojako odbierany, ale już tłumaczę w czym rzecz. Nikt nie ma chyba wątpliwości, że w naszym biegowym społeczeństwie jest grupa osób, które są jakby urodzone, czy stworzone do biegania. Mocne treningi, interwały, poprawy wyników, bicie życiówek, podnoszenie pułapu swoich możliwości, to wszystko jest dla nich łatwe, przyjemne czy wręcz naturalne. Tak na zasadzie: trenujesz ciut więcej niż zwykle, a wyniki są dużo lepsze, bo u nich mamy biegowy

Czytaj Dalej ->

Czy zawody biegowe muszą kojarzyć się z chlewem?

Dzisiaj wpis, który zapewne trochę parę osób zdenerwuje. No, ale jak to się mówi uderz w stół, a nożyce się odezwą. Na początek krótki komentarz Marka z wczoraj:  A co do bananów to ich kawałki rzucone na ziemię i zmieszane z rozlanym izotonikiem, robią niezłą ślizgawkę w okolicach punktów odżywczych. Na początku, żeby było jasne: nie jestem żadnym ortodoksyjnym ekologiem, sam jeżdżę samochodem, zdarza mi się bałaganić ale raczej zwolennikiem równowagi w naturze. I to wszystko.

No i dobiegamy do istoty dzisiejszego

Czytaj Dalej ->