Joga zaczyna rządzić w Poznaniu

Ostatnio, kiedy zdarzyło mi się tuptać nad Wartą dwa czy trzy razy zdarzyło mi się przebiec obok grupki ludzi oddających się relaksacji czy ćwiczeniom jogi. Muszę przyznać, że z lekka byłem zdziwiony widokiem kilkudziesięciu nawet osób klęczących, leżących czy siedzących na karimatach na ziemi rozłożonych i oddających się mniej lub bardziej skomplikowanym ćwiczeniom. Widok jednej czy drugiej pozycji spowodował aż ból moich różnych części ciała, kiedy wyobraziłem sobie siebie w takiej właśnie pozycji.

Nie da

Czytaj Dalej ->

Biegacz dalekiego szeregu czy też planu

Możemy śmiało napisać, że w naszym biegowym światku mamy pewną ścisłą hierarchię. Jest biegowa elita, czyli najlepsi z najlepszych w każdym swoim starcie walczący o najwyższe laury. W dużej mierze oni nie muszą się martwić zapisami, wpisowym i innymi dodatkami. Dla każdego Organizatora zaszczytem jest ich udział w danym wydarzeniu biegowym, więc to raczej oni są zapraszani, niż sami muszą się wpraszać.

Kolejną grupę stanowi pierwszy szereg biegający. Nie jest to może elita walcząc o najwyższe laury, ale raczej grupa

Czytaj Dalej ->

Chociaż moja broda siwa, to ochoty nie ubywa,

Jak nie raz już mi się zdarzyło napisać, do młodzieniaszków się już nie zaliczam. Tam gdzie pracuję, to tak się składa, że jestem zdecydowanie najstarszy i jak mi mówią, to pamiętam jeszcze czasy, kiedy dinozaury po świecie biegały i kiedy się krzesało ogień w zimnych jaskiniach. A niektórzy nawet się zastanawiają co czy kto jest starszy: nasza planeta czy ja.

Zresztą jak widać na zdjęciu ten wpis prowadzący, to i siwa broda, a co z włosów nie posiwiało, to z głowy zleciało, bo co młode włosy mają robić na starej,

Czytaj Dalej ->

Maraton sam się nie przebiegnie,

Do poznańskiego maratonu pozostały niecałe trzy miesiące. Można napisać, że powoli zbliżamy się do ostatniej prostej przygotowującej nas do tego startu. Muszę przyznać, że nie planowałem się zapisywać, ale jak się zapisałem, to jakoś tego nie rozważałem. Ot, na zasadzie, co ma być to będzie, nie ma co się napalać, przygotowywać specjalnie, w końcu główna biegowa podpałka jest, a reszta nie ma znaczenia. Co prawda czułem, że robiąc dzienne treningi na poziomie 5 kilometrów daleko

Czytaj Dalej ->

Jak afirmacja może wspomóc bieganie

Na początku trochę wyjaśnienia, gdyż większość z nas z pewnością się spotkała już z określeniem, co to jest afirmacja, ale jednak może nie do końca i nie całkowicie. Jak podaje Wikipedia: „ Afirmacja polega zazwyczaj na powtarzaniu pozytywnych twierdzeń na temat własnej osoby, co ma prowadzić do identyfikacji z ich treścią”. Czyli w maksymalnym skrócie: pozytywne myślenie daje pozytywne rezultaty. Jak to się ma do biegania. Wrzucę kilka zdań, które wyhaczyłem na stronie Realbuzz.com

Czytaj Dalej ->

Gdzie jest granica między egoizmem a dobroczynnością

Dzisiaj chciałbym tak trochę z innej bajki

Na początku chciałbym odnieść się do końcówki tekstu sprzed paru dni: „My ludzie, mimo że tak naprawdę jesteśmy egoistami, to lubimy pomagać innym. Kto wie, czy to też nie jest pewna forma łechtania naszej próżności i egoizmu. Ale to jest temat na inny wpis”. No właśnie i przyszedł czas na taki wpis. Weźmy to może na konkretnym przykładzie. Od prawie miesiąca trwa akcja pod tytułem „ pomoc mierzona kilometrami” Jak podaje strona akcji: „ Pomoc Mierzona Kilometrami to

Czytaj Dalej ->

Proces dojrzewania w duszy potrzeby biegania.

Ostatnio podczas treningów naszło mnie trochę na filozoficzne tematy. I to zarówno te związane z bieganiem, jak i nie zawsze i nie do końca. Będę to musiał jakoś odpowiednio serwować na moim blogu, żeby nie przesadzić z jedną tematyką. Zacznijmy może od początku. Krocząc tak trochę mitologicznie można napisać, że na początku był chaos, a z chaosu wynurzyło się bieganie. I tak też było ze sporą grupą z nas tuptających. Na początku nie było niczego, czasem zero jakiejkolwiek aktywności,

Czytaj Dalej ->