Nie ma jak w sobotę pogonić lenia

Weekend, kiedy mamy wolny, to z natury stajemy się wybitnie leniwi. Oczywiście wstajemy, jeździmy na zakupy, czasem jakieś spotkanie ze znajomymi, ale staramy się wypocząć oddając w ramiona pana Lenia lub pani Leń w zależności jakie są nasze preferencje w tym zakresie.  Jest jednak grupa trochę szalona, trochę z nadmiarem fantazji i ktoś by powiedział może nawet z ADHD, gdzie przynależni do niej zrywają się co sobotę wcześnie rano, tylko po to by do swojej, preferowanej w danym dniu lokalizacji parkrun się wybrać.

W

Czytaj Dalej ->

Pogoda nie tylko anty-biegowa…

To, co w środkowym, czyli niby najbardziej zimowym miesiącu zimy pogoda nam wyprawia trochę nie mieści się głowie. Zamiast, zdrowej, mroźnej zimy mamy grypową zimę chlapiącą. Błocko, deszcze czyli ogólnie paskudnie. Jak to się mówi w taką aurę, to nawet psa żal wysłać na ulicę, a co dopiero samemu wyjść. Ale z drugiej strony właśnie w takich warunkach sprawdzamy sami siebie, ile biegowej mocy i woli jest w nas.

Faktem jest, że wyjść na taką pogodę tylko po to, by jeszcze bardziej dać się pokropić, to już raczej

Czytaj Dalej ->

Zapis dokonany numer przyznany

Na początku pierwsza  krótka refleksja. Przyznam szczerze, że o starcie w poznańskiej połówce myślałem już od zeszłego roku. Ba, nawet byłem przekonany, je już się zapisałem i spokojnie od stycznia się do tego startu przygotowuję. Jednak wczoraj coś mnie pokusiło by sprawdzić status mojego zapisu. Pewno było to związane z faktem, że dzisiaj mamy ostatni dzień niższej opłaty startowej, a od jutra już wbiegamy ponad 100 PLN, a konkretnie 115 PLN za pakiet. Wczoraj zerkam, sprawdzam, a tu pupa… okazało się, że

Czytaj Dalej ->

Wzmacniające dodatki do biegania

Jak już ostatnio parę razy wspomniałem w ostatnich miesiącach rozszerzyłem mój klasyczny biegowy trening do dodatki określmy je jako ogólnorozwojowe. Oznacza to że wprowadziłem w mój cykl treningowy różne ćwiczenia rozciągająco-siłowe. Początkowo było to parę, potem paręnaście, a teraz dobiegam już gdzieś do 40 minut dziennie. Wygląda to tak: rano jak wstaję koło 30 pompek plus parę minut zabawy hantlami, W pracy mamy drążek do podciągania, więc codziennie parę razy do niego podbiegam robiąc parę podciągnięć,

Czytaj Dalej ->

My parkrun-owi recydywiści…

Dzisiaj chciałem się odnieść głównie do zdjęcia wpis ten prowadzącego. Zostało ono zrobione podczas ostatniego parkrun w Swarzędzu. Zostaliśmy na nim uchwyceni we dwójkę razem z Robertem później poznanym. Obaj biegniemy dumnie w naszych zielonych parkrun-koszulkach… No właśnie zielona parkrun koszulka na nie wdrożonych w temat oznacza, że jej posiadacz ma już na rozkładzie zaliczonych minimum 250 parkrun. Biorąc pod uwagę fakt, że Robert ma na rozkładzie właśnie 250, a ja 320 parkrun to oznacza, że we dwójkę mamy

Czytaj Dalej ->

Podziel się mlekiem

Dzisiaj chciałem wrzucić tekst koleżanki z pracy, która właśnie została mamą. Myślę, że jest na tyle ważny, że niezależnie w jakiej grupie zainteresowań jesteśmy powinniśmy się z nim zapoznać. I to nie tylko same osoby zainteresowane, ale także my panowie, którzy możemy o tych tematach z naszymi życiowymi partnerkami porozmawiać

 O oddawaniu krwi wie już chyba każdy, temat siedzi już w społeczeństwie. To samo dotyczy dawców szpiku czy narządów.
A co z bankiem mleka kobiecego? Ten temat nie jest już tak

Czytaj Dalej ->

Biegowe, jubileuszowe odwiedziny

Dzisiaj mieliśmy dwa fajne biegowe, parkrunowe jubileusze. Dla kogoś kto nie kojarzy naszych parkrun-zwyczajów to tylko nadmienię że każda osoba biegająca po przebiegnięciu 50, 100, 250 oraz obecnie 500 ( najwyższa obecnie wartość, ciekawe czy dojdziemy do 1000) parkrun otrzymuje nagrodę za wytrwałość w postaci koszulki w kolorze przynależnym danej ilości przebiegniętych parkun za nadrukowaną dana ilością na plecach. Ja osobiście mam już koszulkę i 50-tkę i 100-tkę i 250-tkę a 500-tkę jak dożyję rzecz jasna to jeszcze

Czytaj Dalej ->