Krajowa dwubiegunowość pogodowa

Muszę przyznać, że kiedy byłem dzieckiem, a potem młodzieńcem, to przeżywałem klasyczne cztery pory roku. Mieliśmy wiosnę, lato, jesień i zimę w pełnej swojej krasie. Jak była wiosna to wszystko w pełnej świeżości budziło się do życia. Temperatura umiarkowana trochę chłodu, trochę ciepła, do tego orzeźwiający wiosenny deszczyk, a cały nasz kraj przywdziewał radosne barwy. Potem mieliśmy ciepłe, czasem upalne, ale i z chwilami chłodnym lato. No i potem jesień najpierw złota, potem szara i ponura, która zmieniała się

Czytaj Dalej ->

Chłodzenie nóg po bieganiu

Dzisiaj chciałem na chwilę wrócić do niedzielnego Szpota. Po biegu, jak to po biegu gadało się z różnymi starymi, lub zupełnie nowymi znajomymi. I właśnie jeden z takich nowych znajomych „sprzedał” mi ciekawą metodę na ulgę dla stóp po bieganiu. Nie ma co ukrywać, że bieganie w takiej upalnej, jak obecnie pogoda nie należy do przyjemnych. Nie dosyć, że jest gorąco i pocimy się jak świniak na haku wypalany z tłuszczu, to jeszcze nasze nogi po przebiegnięciu nastu czy kilkudziesięciu kilometrów są z lekka zużyte. Takie

Czytaj Dalej ->

30 stopni w pakiecie i upalne żniwo na Szpocie

W sobotę, kiedy przed parkrun rozmawiałem, z Robertem później poznanym na temat dzisiejszego startu w Swarzędzu mój rozmówca z uśmiechem stwierdził, że jutro w pakiecie od Szpota dostaniemy 30 stopniowy upał. Wtedy się z tego śmialiśmy.

Wczoraj dosyć wcześnie udałem się do Swarzędza, by nie wpakować się w zapchane parkingi tuż przed startem. Okazało się, że był to dobry pomysł udało się bez problemu zaparkować. Można napisać, ze tym razem pomysł, by jednak pojechać samochodem był trafiony. Co i tak nie zmienia

Czytaj Dalej ->

Łagodny, weekendowy dwupak biegowy

No i ledwo się weekend zaczął, a już się zbliża ku końcowi. Tym razem, jak czasem mi się zdarza odbywa się on pod biegową flagą. Może nie takim prawdziwym, poważnym biegowym sztandarem, prędzej chorągiewką, ale w jakiś tak sposób bieganiem jest naznaczony. Oznacza to, że planowałem w ten weekend dwa starty.

Wczoraj tradycyjnie, jak to w sobotę wybrałem się do mojej tup Mekki czyli na Cytadelę, by po raz diabli już wiedza który ponownie w moim ulubionym cyklu biegowym wystartować. Pogoda piękna, słoneczna, ale jeszcze

Czytaj Dalej ->

Biegi uliczne, a biegi klasy z

Pod moim wpisem wrzuconym kilka dni temu i związanym z bieganiem zaciętym i bieganiem na luzie, rozgorzała na jednym z poważnych biegowych portali dosyć poważna dyskusja. Dzisiaj postanowiłem wrzucić dwa, myślę że stanowiące jakby clue całej dyskusji komentarze:

 „Powinny byc zawężone limity, to jest moje zdanie albo biegamy 4fun albo idziemy na zawody. Maraton poniżej 3h czy nawet 3:30, dyszka 40min, połowka z 1:30 i wtedy miasta nie były by blokowane na 10godzin a i startowali by biegacze a nie ludzie co robią sobie

Czytaj Dalej ->

Temperaturowy zawrót głowy

Trzeba przyznać, że od Zimnej Zośki w pogodzie nam się porobiło. Niby słońce świeci za oknami, kiedy się wygląda to wręcz cudnie, nic tylko smakować wiosnę pełną piersią. No, ale kiedy wychodziło się jeszcze dwa dni temu na zewnątrz, to czuło się prawdziwy szok termiczny. Temperatura wręcz szczypała swoim trochę sadystycznym chłodem. Niby pięknie, niby słonecznie, a zimno jak diabli. Chociaż raczej diabli się kojarzą z ogniami piekielnymi i upałem, a tu było zimno. Ani się nie wiadomo jak ubrać, jak wybiec, żeby

Czytaj Dalej ->

Bieganie zacięte a bieganie na luzie

Ostatnio wbiegły mi przed oczy dwa zdjęcia. Na pierwszym trójka „zawodowych amatorów” w stanie wyścigowym pędząc za czasem podczas jednego z naszych parkrun tuptań. Na drugim ja, całkowicie na luzie tuptając sobie w pełnej swobodzie podczas tego samego parkrun.

Porównanie wręcz szokująco-uderzające, przynajmniej mnie. Na pierwsze fotce aż moc i szybkość biegowa uderza wręcz swoją wyrazistością. Cała trójka panów pochylona do przodu, ręce odpowiednio ułożone, aż widać ogień biegowy na każdym centymetrze zdjęcia

Czytaj Dalej ->