Idealny weryfikator treningowej pracy

W większości przypadków biegamy sobie wg zasady bieganie dla biegania, dla frajdy, pasji, ale bez jakiegoś głębszego celu. Samo przełamanie się i wyjście z domu, by coś zmienić w swoim życiu jest takim cele. Jednak od czas do czasu zdarza się postawić przed nami jakiś konkretny cel, np. start na takim czy innym dystansie, czyli generalnie przygotowanie się do czegoś. I wtedy nasz trening nabiera pewnej głębi i wymaga od czasu do czasu pewnej weryfikacji, czy faktycznie jesteśmy na dobrej drodze do naszego celu, czy trzeba

Czytaj Dalej ->

Uroki zabawy biegowej

Jak już pisałem kilka razy, od czerwca rozpocząłem etap przygotowujący do mojego głównego tegorocznego startu, czyli poznańskiego październikowego maratonu. Z powodu, że moja waga powoli zbliża się do tej wskazanej, ale jeszcze nie jest, dlatego moje treningi dopasowuje właśnie do tych nadmiernych kilogramów. Krótko podsumowując mój dotychczasowy trening sprowadzał się głównie do klepania podbijanych z tygodnia na tydzień kilometrów. Dla praktyków i speców biegania nie jest to odpowiednia metoda, gdyż nie same kilometry

Czytaj Dalej ->

Jestem praktykiem, nie teoretykiem w dziedzinie odchudzania

Po moich ostatnich tekstach związanych z odchudzaniem, a szczególnie ujawnieniu tego co i ile jem znowu rzuciła się na mnie spora grupa fachowców i znawców tematu. Trochę to przypominało mi nalot sępów na leżącą i zapomnianą przez Boga i ludzi padlinę. Zaczęto przedstawiać niema naukowe dowody, o różnych wydatkach energetycznych i różne inne uniwersalne, odchudzające prawdach.

Jak już wcześniej wspominałem, ja nie neguję w żaden sposób zasadności tych racji, każda osoba ma swoja odchudzającą ścieżkę i często

Czytaj Dalej ->

Jak biegać z nadwagą

Po ostatnich moich wpisach spotykałem się z pewnymi niewiary komentarzami, na zasadzie: jak można regularnie biegając mieć nadwagę czy jak możliwe jest bieganie przy nadwadze i nie złapanie kontuzji

Odpowiedzi ma te pytanie są krótkie: jeżeli biega o skłonność do otyłości, to dużo jest w naszych genach, metabolizmie oraz różnych predyspozycjach naszego ciała do takiego czy innego gromadzenia zapasów. Są ludzie, którzy mogę zjeść wiele i nic im nie jest, a są tacy, którzy jeżeli tylko trochę wykroczą ponad żywieniową

Czytaj Dalej ->

Wagowe i biegowe rewolucje

Jak już wspominałem, na początku czerwca rozpocząłem cykl treningowy do październikowego maratonu w naszym mieście, czyli mojego głównego tegorocznego startu. Cykl u mnie składa się z dwóch równorzędnych działań. Pierwsza i główna część to budowanie biegowej mocy, podkręcanie kilometrażu i łączenie do z pewnymi elementami przyśpieszeń. Druga , nie mniej ważna część do gubienie nadmiernych kilogramów. I może od tego zacznę.

Jak wspomniałem, ostatnie dwa lata przed październikiem zeszłego roku to było poluźnienie

Czytaj Dalej ->

Biegamy i śmierdzimy

No i zrobiło się nam lato przez duże L. Oznacza to, że niemal podzwrotnikowe upały napłynęły do naszego kraju kąpiąc czy raczej smagając nas rozpalonymi promieniami niczym ognistymi biczami. Oczywiście zdecydowanej większości z nas to nie przeszkadza, bo ani upał, ani mróz, ani śnieg, ani deszcz nie zatrzyma nas przed oddaniem się naszej pasji.

Jednak bieganie w takim upale naraża nas, a szczególnie nasze otoczenie na wcale niemały dyskomfort. Powiedzmy sobie szczerze, kiedy zrobimy sobie te kilka czy kilkanaście kilometrów

Czytaj Dalej ->

Spokojne, ale systematyczne budowanie biegowej mocy

Jak już nie raz pisałem, w tym roku świadomie odpuszczam bieganie wg oficjalnych biegowych rozpisek. Spowodowane jest to faktem, że moim odczuciu rozpiski są robione dla osób, które nie mają problemów z nadwagą i mają jeszcze predyspozycje do biegania. Niestety jest wśród nas, osób biegających spora grupa, która nie ma takich predyspozycji i do tego jeszcze musi się zmagać z kilogramami i dla nich rzucanie się na rozpiski w stylu od początku stałe kilometry, może doprowadzić do w najlepszym przypadku zniechęcenia i znużenia,

Czytaj Dalej ->