Czas na chwilę odpoczynku

Najbliższe siedem dni, czyli od dzisiaj do przyszłej środy robię sobie trochę odpoczynku. Oznacza to wyjazd z Poznania, pozostawienie kompa, neta i wszystkich takich nieodłącznych by się zdawało części naszego życia. No, ale czasem się trzeba odciąć, zresetować by nabrać sił na nowo. Oczywiście nie oznacza to, że nie będę w tym czasie biegał. Będę i to nawet myślę, że na dziewiczych dla większości z nas rejonach biegowych. Natomiast gdzie, co i jak to napiszę po powrocie. Co by też było jasne, mój plan pobiegnięcia

Czytaj Dalej ->

Niepodległościowy Szał Biegowy

Wielkimi krokami zbliża się jedna z ważniejszych dat w historii naszego kraju, albo przynajmniej jako taka symbolicznie uważana. Piszę tutaj oczywiście o 11 listopada czyli Święcie Niepodległości. Co naprawdę wydarzyło się w tym dniu? Jak podaje Kurier Historyczny:

„Oficjalnie 11 listopada ogłoszono również decyzję podjętą dzień wcześniej. Rada Regencyjna przekazała naczelne dowództwo i władze wojskową Józefowi Piłsudskiemu. Armia, którą mu powierzono była na razie śmiesznie mała. Tworzony po Akcie 5 listopada

Czytaj Dalej ->

Kiedy siły jeszcze były…

Jakie to miłe niespodzianki na człowieka po starcie na Królewskim Dystansie czasem czekają. Na ostatnim parkrun zaczepił mnie jeden z biegaczy mówiąc że nakręcił ze mną krótki filmik podczas niedzielnego maratonu. Jeżeli jestem nic zainteresowany, to wystarczy, że prześlę mu maila na Facebook, to on mi go prześle. Zdziwiłem się, ale faktycznie kiedy wysłałem do pana Tomasza mój adres mail, to następnego dnia miałem filmik za free na mailu. Właśnie on ten wpis zdobi.

Kiedy tak na niego zerknąłem, to muszę przyznać,

Czytaj Dalej ->

Ci co kręcą i pstrykają, każdy bieg ozdabiają

Jak już wspomniałem kilka dni temu, po poznańskim maratonie spłynęło do mnie koło setki zdjęć, na których w różnych pozach się znajduję. A to biegnąc sam, a to w grupie, a to ledwo człapiący, a to wodę ( nie wódę) popijający. Trzeba przyznać, że Ci, co pstrykaniem na trasie się zajmowali naprawdę dobrą robotę zrobili. Muszę przyznać, że jestem pełen podziwu dla wszystkich tych, których pasja w tą stronę pobiegła. Tym bardziej, że większość z osób, które nas uwieczniły na kliszach swoich aparatów podobnie jak

Czytaj Dalej ->

Najszybsza metoda na poprawę wyników biegowych

Na początku szybkie wprowadzenie. Nie jestem wybitnym, bardzo dobrym czy nawet dobrym biegaczem. Moje nawet najlepsze biegowe wyniki ustawiają mnie w grupie tych najbardziej przeciętnych pokonywaczy kilometrów. Nie jestem śmigaczem, nie jestem pożeraczem, raczej kimś kto spokojnie z luzem i godnością smakuje każdy pokonany kilometr.

Jeżeli do tego jeszcze dodamy pewne wcale nie małe ( na szczęście już wyeliminowane) przybrania wagowe z okresu 2017-2018,  to możne się okazać, że byłem w tym czasie na poziomie dolnej granicy

Czytaj Dalej ->

I po cholerę się tak katować?

Ostatnio zrobiłem sobie przegląd moich zdjęć z niedzielnego maratonu. Trzeba przyznać, że trochę ich tu i tam znalazłem. Do tego nawet krótki filmik jak docierałem do mety. W sumie gdzieś plus minus około setka fotek. Skąd ich tyle sam nie wiem, ale to daje obraz jak dzielnie armia fotografów walczyła na trasie. Jeżeli mieliśmy ponad 6000 uczestników i każdy miał zrobione około 100 zdjęć, to ile razy palce na spuście fotograficznym strzał musiały wykonać. Jestem pełen podziwu dla ekipy naszych pstrykopisów. Kiedyś

Czytaj Dalej ->

Nabieranie biegowej lekkości

Trzeba przyznać, że dla sporej grupy nas, całkowitych amatorów, z wchodzeniem w rytm treningowy po takim startowym wysiłku, jakim jest pokonanie Królewskiego Dystansu bywa różnie. Szczególnie, jeżeli jeszcze miało się takie, jak ja przygody w trakcie, a szczególnie po. W poniedziałek przyznam szczerze, że odpuściłem bieganie. Nie miałem ani ducha, ani siły by wyjść na stałą treningową trasę. Stwierdziłem, że trochę odpoczynku mojemu biegowemu ja się należy.

We wtorek już powiedziałem sobie: nie ma, że boli trzeba

Czytaj Dalej ->