A kibicom wstyd….

Dzisiaj chciałem na chwilę zatrzymać się na temacie, który jest bliski wszystkim kibicom Kolejorza w Poznaniu, jak  i w całym kraju. Powiedzmy sobie szczerze, co by  nie mówić Kolejorz jest jednym z najbardziej popularnych klubów w naszym kraju, którego zagorzali, nie obawiam się napisać, że nawet fanatyczni kibice dla swojego Lecha wszystko zrobią. Jak podawała dwa lata temu Gazeta Wyborcza: „W Polsce bojówkarze Lecha przez lata byli niepokonani w ustawkach, czyli walkach z chuliganami innych drużyn, które odbywały

Czytaj Dalej ->

Kiedy biegacz w drewno się zamienia…

Juk już wspomniałem wcześniej ostatnie dwa tygodnie to jest u mnie biegowa pustynia. Nie jest to oczywiście powód ani do rozpaczy, ani do rwana włosów z głowy. W końcu już i tak zbyt mało ich pozostało, żeby jeszcze z tak w sumie błahego i prozaicznego powodu zmniejszać ich „głowne” zasoby. Dlatego też spokojnie czekam, aż na tyle dobiegnę do siebie, aby znowu tup-pasji w spokoju ducha się oddawać.

Jak mam być szczery myślę, że dzisiaj ostatni dzień bez biegania, a jutro już wrócę na biegowe trasy. Oczywiście

Czytaj Dalej ->

Trzeba dojść do siebie zanim biegać się zacznie

Muszę przyznać, że ostatnimi czasy trochę zmieniło się moje podejście do naszej biegowej pasji. Kiedyś było na zasadzie: nie ma że boli, że są przeszkody w postaci obciążenia czasowego, chorobowego czy jakiegokolwiek innego, na tuptanie zawsze czas musiał się znaleźć. Nie było opcji by chociaż trening, a starcie zorganizowanym już nie wspomniawszy się nie udać. A by nie udać się na parkrun, to już musiało być ho,ho,ho, albo i jeszcze gorzej.

No, ale wszystko się zmienia, także i nasze podejście, czy raczej podbiegniecie

Czytaj Dalej ->

I z biegania nici, gdy choróbsko chwyci

No i mamy taki okres w roku, kiedy latają nad nami różne zarazki i inne takie cholery, które tylko czekają by nas dopaść. I tak latają niczym te stukasy w czasie II Wojny Światowej, by gdy wyczują odpowiedni moment nagle lotem nurkowym atakują nas ze wszystkich stron. Oczywiście szczególnie z góry. No i kiedy nas w końcu dopadną bombardując ze wszystkich stron mamy wcale nie mały problem.

Bo kiedy nas dopadnie i trzyma, to wtedy na jakiś czas i naszą pasję trzeba odpuścić, by nie rozłożyć się na amen. No i jak już dopadnie i

Czytaj Dalej ->

Biegaj do gwiazd

Jak już nie raz pisałem, co więc nie jest tajemnicą, do młodzieniaszków raczej już się nie zaliczam. Nieubłagalnie już pięćdziesiątka na karku za dwa lata się znajdzie ( o ile rzecz jasna dożyję), a to już jest wiek taki trochę godny. Właśnie z racji tego wieku pamiętam rzeczy, które wielu młodym obecnie wydają się być wręcz nieprawdopodobne, takie  jak komuna, kolejki za chlebem, masłem, w zasadzie wszystkim, przyciszanie głosu podczas sąsiedzkich nasiadówek i na komunę najeżdżania, zastanawiania, kto donosi

Czytaj Dalej ->

Miasto moje widzę biegające, ale jakby trochę mniej

Muszę przyznać, że ostatnio w czasie moich wieczornych treningów, a nawet wracając do domu coraz częściej widuję inne osoby, które także bieganiu się oddają. Muszę przyznać, że jestem tym nawet zdziwiony, gdyż do tej pory moja okolica bywała raczej bardzo odporna na bieganie. W zasadzie te parę osób, które zdarzało wcześniej mi się widywać, były przypadkami na tyle sporadycznymi, że mogłem śmiało twierdzić, że na Starołęce się w Poznaniu się nie biega. Oczywiście jest jedna znajoma biegaczka, z którą widuje

Czytaj Dalej ->

W tuptającym tłumie każdy biega tak jak umie

Muszę przyznać, że od czasu do czasu nabiegają mnie różne refleksje związane z naszą biegową pasją. Jedna z nich, która trochę częściej niż zwykle mnie dopada, jest związana z szeroko pojmowanym trochę poważniejszym podejściu do naszego treningu. Tak, żeby nie biegać dla samego biegania, ale ustawić sobie jakiś cel i starać się do niego dążyć.

Oczywiście w większości przypadków takimi celami są różne czasy, do których staram się dobiec. W tym celu dopasowujemy swój cykl treningowy do znalezionej w sieci, albo

Czytaj Dalej ->