I z biegania nici, gdy choróbsko chwyci

No i mamy taki okres w roku, kiedy latają nad nami różne zarazki i inne takie cholery, które tylko czekają by nas dopaść. I tak latają niczym te stukasy w czasie II Wojny Światowej, by gdy wyczują odpowiedni moment nagle lotem nurkowym atakują nas ze wszystkich stron. Oczywiście szczególnie z góry. No i kiedy nas w końcu dopadną bombardując ze wszystkich stron mamy wcale nie mały problem.

Bo kiedy nas dopadnie i trzyma, to wtedy na jakiś czas i naszą pasję trzeba odpuścić, by nie rozłożyć się na amen. No i jak już dopadnie i

Czytaj Dalej ->

Biegaj do gwiazd

Jak już nie raz pisałem, co więc nie jest tajemnicą, do młodzieniaszków raczej już się nie zaliczam. Nieubłagalnie już pięćdziesiątka na karku za dwa lata się znajdzie ( o ile rzecz jasna dożyję), a to już jest wiek taki trochę godny. Właśnie z racji tego wieku pamiętam rzeczy, które wielu młodym obecnie wydają się być wręcz nieprawdopodobne, takie  jak komuna, kolejki za chlebem, masłem, w zasadzie wszystkim, przyciszanie głosu podczas sąsiedzkich nasiadówek i na komunę najeżdżania, zastanawiania, kto donosi

Czytaj Dalej ->

Miasto moje widzę biegające, ale jakby trochę mniej

Muszę przyznać, że ostatnio w czasie moich wieczornych treningów, a nawet wracając do domu coraz częściej widuję inne osoby, które także bieganiu się oddają. Muszę przyznać, że jestem tym nawet zdziwiony, gdyż do tej pory moja okolica bywała raczej bardzo odporna na bieganie. W zasadzie te parę osób, które zdarzało wcześniej mi się widywać, były przypadkami na tyle sporadycznymi, że mogłem śmiało twierdzić, że na Starołęce się w Poznaniu się nie biega. Oczywiście jest jedna znajoma biegaczka, z którą widuje

Czytaj Dalej ->

W tuptającym tłumie każdy biega tak jak umie

Muszę przyznać, że od czasu do czasu nabiegają mnie różne refleksje związane z naszą biegową pasją. Jedna z nich, która trochę częściej niż zwykle mnie dopada, jest związana z szeroko pojmowanym trochę poważniejszym podejściu do naszego treningu. Tak, żeby nie biegać dla samego biegania, ale ustawić sobie jakiś cel i starać się do niego dążyć.

Oczywiście w większości przypadków takimi celami są różne czasy, do których staram się dobiec. W tym celu dopasowujemy swój cykl treningowy do znalezionej w sieci, albo

Czytaj Dalej ->

Ogólnoświatowy fenomen biegowy

Od czas do czasu nawiązuję do mojego ulubionego cyklu biegowego podziwiając jak niesamowicie rozwija się on na całym świecie. Oczywiście jest tu  mowa o parkrun. Bez wątpienia mogę napisać, że właśnie dzięki parkrun moja biegowa historia ciągle jeszcze trwa. To właśnie on wyzwala we mnie dalszą chęć trenowania, oraz cotygodniowego udawania się na Cytadelę, by w grupie takich samych jak ja wielbicieli cyklu z naszą ulubioną piąteczką się zmierzyć.

Kiedy zaczynałem moją biegową przygodę, na całym świecie mieliśmy

Czytaj Dalej ->

Powstały z biegowych martwych

Tak, jak wczoraj pisałem ostatni tydzień to można napisać, że leżałem w biegowym kurhanie. Dopadło mnie jakieś przeziębienie, a może międzyziębienie, zaziębienie  czy diabli wiedzą jakie inne i z jakim przedrostkiem ziębiebie, w każdym razie przez tydzień równo kaszlałem, psikałem, kichałem czyli wszystko co zdrowotnie najgorsze mnie dopadło. Z racji, że jakiś tam chociaż zdrowy rozsądek ( nie chociaż coś będzie u mnie zdrowe) udało mi się zachować, więc cały tydzień był pozbawiony mojej ulubionej tuptającej

Czytaj Dalej ->