Nie ma że zimno, nie ma że mróz, do biegania pupcie rusz

No i się nam zrobiła zima. Tak trochę nagle w naszej części kraju i niespodziewanie temperatura opuściła plusowe rejony i zbiegła poniżej zera. Co prawda nie mamy takiego pogodowego hardcore jak to pokazują w innych częściach naszego kraju, ale co mróz chwycił to trzyma. Z drugiej strony wbiegamy w środkowy miesiąc zimy, czyli ten najbardziej zimowy, więc kiedy zima ma chwycić, jak nie teraz. No i niestety, albo stety ( jak kto woli) chwyciła i mocno trzyma. Dzisiaj rano mamy minus osiem, czyli ciepło zupełnie inaczej.

Co

Czytaj Dalej ->

Piękna zimowa, biegowa pogoda

Wczoraj, jak pisałem udałem się standardowo na mój ulubiony cykl biegowy czyli  parkrun na naszej poznańskiej Cytadeli. Jakoś poza Cytadelą na razie tylko w kilku innych lokalizacjach pobiegłem. Ale jak to się mówi, wszystko jeszcze przede mną. Kiedyś sobie jeszcze zrobię objazdówkę. Zapewne Fraszki z jej Panią pod względem ilości lokalizacji nie dogonię, ale drogą przez nie wyznaczoną, spróbuję kiedyś podążyć, np. jak dożyję emerytury i będę chciał jeszcze wtedy biegać…. O ile zdążę rzecz jasna do tego

Czytaj Dalej ->

Pobiegliśmy w rytmie Orkiestry

Wczorajsza pogoda przypominała raczej zgniłą jesień, niż mroźną zimę, co nie przeszkodziło mi udać się pod CK Zamek, by wziąć udział w firmowanym przez Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy biegu – Policz się z Cukrzycą. Jak już parę dni temu pisałem, był to jeden z wielu biegów, który wczoraj pod tym szlachetnym patronatem w całym kraju się odbyły.

Na miejscu byłem już w okolicach 10.30, wrzuciłem datek do puszki, a następnie odebrałem pakiet startowy – kilka napojów gazowanych, baton z czekolady gorzkiej,

Czytaj Dalej ->

Na boso, a i bez ostróg

Muszę przyznać, że wczoraj na parkrun w Poznaniu przeżyłem szok. Ale od początku. Biegnę sobie spokojne, kogoś tam gonię, ktoś inny mnie przegania, czyli nasza klasyka biegowa. Nagle, gdzieś między  trzecim, a czwartym kilometrem wyprzedza mnie biegacz. Niby nic, w końcu norma, jednak coś przykuło nagle moją uwagę i spowodowało, że moja szczęka zrobiła mało majestatyczny i nagły opad na dół, że niemal w klatkę piersiową mnie walnęła. Pan biegł na boso. Co prawda przez szutrowym kawałkiem trasy wbiegł na trawę,

Czytaj Dalej ->

Biegowy syndrom sztokholmski, czyli ofiara broni swojego kata…

Na początku jak zawsze w tym miejscu i czasie. Macieju, już od początku przyjąłem, że na komentarze odpowiadam w kolejnym wpisie. Napiszmy tak: jest to zgodne z moją logiką, a że jest ona trochę zakręcona… Zapisana na Bieg doskonale Ciebie rozumiem, jeżeli coś nie wpisuje się w nasz sposób myślenia i zachowania, to jest złe i żal tego czytać, co i tak nie zmienia faktu, że pozdrawiam Ciebie serdecznie.

Ostatnie dni na blogu sporo czasu i pisania poświęciłem Biegowi Powstania Wielkopolskiego, w którym biegający zostali

Czytaj Dalej ->

Relacja z Biegu Powstania Wielkopolskiego ( tego, który się oficjalnie odbył)

Na początku jak zwykle w tym miejscu i czasie. Szanowna Zapisana na Bieg do poruszanego przez Ciebie tematu głębiej wrócę w jutrzejszym wpisie, dzisiaj na szybko i gorąco tylko napiszę że: jeżeli ktoś do Inżyniera Ruchu przybywa by złożyć dokumenty w ostatnim możliwym terminie ( jak głosi plotka) czyli 20 grudnia i liczy na to, że on bez dogłębnej analizy tematu na szybko podpisze, bo tak wypada, a do tego podobno nie płaci Agencji Ochrony w zeszłym roku licząc że w następnym znajdzie inny jeleń, który zapewne znowu

Czytaj Dalej ->

Zaczynamy zimowe bieganie

Noi się nam przedzimowa zima narobiła. Chociaż w zasadzie astronomiczna zaczynasię dzisiaj, a kalendarzowa jutro, to już od ładnych paru dni zimowe galopy wcałym obserwujemy. U nas w Poznaniu mrozek już ładnych parę dni trzyma, a od wczoraj jeszcze został doprawiony śniegiem. Oznacza to, że chociaż zima dopiero startuje, ale robi to z mocnym przytupem. Trochę jak elita w czasie biegów zorganizowanych wyprzedzająca cały, w tym przypadku biały tłum, który za nią nadciąga. Można jednak śmiało napisać, że przybiegła zima

Czytaj Dalej ->