Nogi suche, a połówka stygnie

Niby jeszcze trochę czasu jest, ale termin naszej poznańskiej połówki coraz szybciej się do nas zbliża. Może jeszcze ciągle w tempie jakiegoś pociągu lekko przyśpieszonego, ale z każdym dniem zacznie przyśpieszać zmieniając się najpierw w ekspres, potem TGV, by w końcu w Ferrari na torze Hungaroring się przeistoczyć.

Muszę dzisiaj przyznać, że jestem trochę w filozoficznym nastroju, więc będę lekko krążył na filozoficznej orbicie biegacza amatora. U nas mieszkańców krainy między Odrą, Bugiem. Morzem Bałtyckim

Czytaj Dalej ->

Wiosenne bieganie zimową porą

Niby jeszcze mamy środkowy, więc wydaje się, że najzimniejszy miesiąc zimy, a przez co całego roku, a pogoda zrobiła się nam iście wiosenna. Słoneczko, temperatura w dzień na poziomie 10 plus, więc nic tylko na ogrzewaniu oszczędzać…ale nie tylko. W taką piękną wiosenna pogodę, kiedy wrócimy po pracy do domu, to aż grzech, wstyd ( kto jakie określenie woli) w domu siedzieć.

A kiedy w taką piękną pogodę wychodzimy nasze kilometry tuptać, to aż serce, dusza oraz rozum w jednym radosnym rytmie się połączone. Powiedzmy sobie

Czytaj Dalej ->

A kibicom wstyd….

Dzisiaj chciałem na chwilę zatrzymać się na temacie, który jest bliski wszystkim kibicom Kolejorza w Poznaniu, jak  i w całym kraju. Powiedzmy sobie szczerze, co by  nie mówić Kolejorz jest jednym z najbardziej popularnych klubów w naszym kraju, którego zagorzali, nie obawiam się napisać, że nawet fanatyczni kibice dla swojego Lecha wszystko zrobią. Jak podawała dwa lata temu Gazeta Wyborcza: „W Polsce bojówkarze Lecha przez lata byli niepokonani w ustawkach, czyli walkach z chuliganami innych drużyn, które odbywały

Czytaj Dalej ->

Kiedy biegacz w drewno się zamienia…

Juk już wspomniałem wcześniej ostatnie dwa tygodnie to jest u mnie biegowa pustynia. Nie jest to oczywiście powód ani do rozpaczy, ani do rwana włosów z głowy. W końcu już i tak zbyt mało ich pozostało, żeby jeszcze z tak w sumie błahego i prozaicznego powodu zmniejszać ich „głowne” zasoby. Dlatego też spokojnie czekam, aż na tyle dobiegnę do siebie, aby znowu tup-pasji w spokoju ducha się oddawać.

Jak mam być szczery myślę, że dzisiaj ostatni dzień bez biegania, a jutro już wrócę na biegowe trasy. Oczywiście

Czytaj Dalej ->

Trzeba dojść do siebie zanim biegać się zacznie

Muszę przyznać, że ostatnimi czasy trochę zmieniło się moje podejście do naszej biegowej pasji. Kiedyś było na zasadzie: nie ma że boli, że są przeszkody w postaci obciążenia czasowego, chorobowego czy jakiegokolwiek innego, na tuptanie zawsze czas musiał się znaleźć. Nie było opcji by chociaż trening, a starcie zorganizowanym już nie wspomniawszy się nie udać. A by nie udać się na parkrun, to już musiało być ho,ho,ho, albo i jeszcze gorzej.

No, ale wszystko się zmienia, także i nasze podejście, czy raczej podbiegniecie

Czytaj Dalej ->

I z biegania nici, gdy choróbsko chwyci

No i mamy taki okres w roku, kiedy latają nad nami różne zarazki i inne takie cholery, które tylko czekają by nas dopaść. I tak latają niczym te stukasy w czasie II Wojny Światowej, by gdy wyczują odpowiedni moment nagle lotem nurkowym atakują nas ze wszystkich stron. Oczywiście szczególnie z góry. No i kiedy nas w końcu dopadną bombardując ze wszystkich stron mamy wcale nie mały problem.

Bo kiedy nas dopadnie i trzyma, to wtedy na jakiś czas i naszą pasję trzeba odpuścić, by nie rozłożyć się na amen. No i jak już dopadnie i

Czytaj Dalej ->

Biegaj do gwiazd

Jak już nie raz pisałem, co więc nie jest tajemnicą, do młodzieniaszków raczej już się nie zaliczam. Nieubłagalnie już pięćdziesiątka na karku za dwa lata się znajdzie ( o ile rzecz jasna dożyję), a to już jest wiek taki trochę godny. Właśnie z racji tego wieku pamiętam rzeczy, które wielu młodym obecnie wydają się być wręcz nieprawdopodobne, takie  jak komuna, kolejki za chlebem, masłem, w zasadzie wszystkim, przyciszanie głosu podczas sąsiedzkich nasiadówek i na komunę najeżdżania, zastanawiania, kto donosi

Czytaj Dalej ->