Gdzie Twoja meta biegaczu/biegaczko…

Tak trochę refleksyjnie mnie dzisiaj dopadło. Może to z powodu upływających lat, może tak ogólnie… No i tak sobie dumam: gdzie jest nasza biegowa meta. I nie mam tutaj na myśli mety w najbardziej logicznym sensie, czyli po treningu, czy w czasie takiego czy innego biegu, tylko tak bardziej głębiej chciałbym wejść w temat.

Gdzie jest meta całej naszej biegowej pasji. Czy jest moment, kiedy mówimy że dosyć, koniec, było super, miło, ale teraz pora na biegową emeryturę? No, właśnie tylko co można robić na takiej emeryturze,

Czytaj Dalej ->

Podwójne przygotowania biegacza amatora do maratonu

Do mojego głównego startu w tym roku, czyli poznańskiego maratonu mamy jeszcze dwa miesiące i równo dwa tygodnie. Większość naszego utalentowanego biegowego towarzystwa zapewne dopiero zaczyna się nad przygotowaniem zastanawiać, wertują rozpiski biegowe, albo już coś tam w zakresie przygotowania robią. Niestety ja, jako osoba całkowicie pozbawiona biegowego talentu, a bazująca tylko na swojej wytrwałości, uporze i pewnej pasji, a do tego mająca problemy i ciągoty do nadwagi, muszę trochę  wcześniej rozpoczynać mój przygotowawczy

Czytaj Dalej ->

No i trochę się schudło…

Dzisiaj wpadła mi przed oczy fotka zrobiona przez naszego mistrz-pstryka parkrun-owego czyli Jarka. Jest to zdjęcie z zeszłej soboty, oczywiście z parkrun, bo skądże indziej. Muszę przyznać, że kiedy spojrzałem na siebie, to przypomniała mi się inna moja fotka z końca zeszłego roku. Obie fotki wpis ten prowadzą. Myślę, że chyba różnica jest zauważalna. Tak pokrótce napiszę tylko, że między tymi dwoma fotkami jest 16 kg różnicy. Oczywiście to nie jest jeszcze koniec, gdyż marzy mi się do maratonu te 2 do 4 kilo jeszcze

Czytaj Dalej ->

Jaka biegowa praca, takie wyniki

Można napisać, że żadnej Ameryki w tytule nie odkryłem, gdyż jest to prawo, zasada, która każdej chyba osobie jest znane. W końcu jak się posieje i podleje tak się zbierze, jak się dba tak się ma, jak posmarujesz tak pojedziesz ( dwuznacznie, ale takie życie) itp. itd. i co tam jeszcze.

Oczywiście to prawo ma takie samo zastosowanie w naszej pasji, czyli bieganiu. W zasadzie można to sprowadzić do jednego zdania: jak trenujemy, takie wyniki biegowe mamy. Oczywiście wszystko jest uzależnione od celu, jaki przed naszą pasją

Czytaj Dalej ->

Idealny weryfikator treningowej pracy

W większości przypadków biegamy sobie wg zasady bieganie dla biegania, dla frajdy, pasji, ale bez jakiegoś głębszego celu. Samo przełamanie się i wyjście z domu, by coś zmienić w swoim życiu jest takim cele. Jednak od czas do czasu zdarza się postawić przed nami jakiś konkretny cel, np. start na takim czy innym dystansie, czyli generalnie przygotowanie się do czegoś. I wtedy nasz trening nabiera pewnej głębi i wymaga od czasu do czasu pewnej weryfikacji, czy faktycznie jesteśmy na dobrej drodze do naszego celu, czy trzeba

Czytaj Dalej ->

Uroki zabawy biegowej

Jak już pisałem kilka razy, od czerwca rozpocząłem etap przygotowujący do mojego głównego tegorocznego startu, czyli poznańskiego październikowego maratonu. Z powodu, że moja waga powoli zbliża się do tej wskazanej, ale jeszcze nie jest, dlatego moje treningi dopasowuje właśnie do tych nadmiernych kilogramów. Krótko podsumowując mój dotychczasowy trening sprowadzał się głównie do klepania podbijanych z tygodnia na tydzień kilometrów. Dla praktyków i speców biegania nie jest to odpowiednia metoda, gdyż nie same kilometry

Czytaj Dalej ->

Jestem praktykiem, nie teoretykiem w dziedzinie odchudzania

Po moich ostatnich tekstach związanych z odchudzaniem, a szczególnie ujawnieniu tego co i ile jem znowu rzuciła się na mnie spora grupa fachowców i znawców tematu. Trochę to przypominało mi nalot sępów na leżącą i zapomnianą przez Boga i ludzi padlinę. Zaczęto przedstawiać niema naukowe dowody, o różnych wydatkach energetycznych i różne inne uniwersalne, odchudzające prawdach.

Jak już wcześniej wspominałem, ja nie neguję w żaden sposób zasadności tych racji, każda osoba ma swoja odchudzającą ścieżkę i często

Czytaj Dalej ->