Budowanie startowego napięcia czyli biegi zorganizowane

Wczorajszy wpis poświęciłem parkrun, jako idealnemu przykładowi, że można zrobić biegi za darmo, na naprawdę wysokim poziomie organizacyjnym. Ale oczywiście to nie jest tak, że wielkie czy mniejsze płatne wydarzenia biegowe są gorsze czy że przez parkrun będą traciły tup-klientów. Owszem, te napiszmy trochę gorszego poziomu jakości ograniczającego się do wpisowego z który otrzymujemy tylko numer startowy, pomiar czasu i jakąś zwykłą drożdżówkę na mecie mogą mieć problemy z utrzymaniem się rynku. Jednak te wielkie

Czytaj Dalej ->

Biegowy fenomen organizacyjny

Dzisiaj chciałbym znowu na chwilę się zatrzymać nad moim ulubionym cyklem biegowym, czyli parkrun. Jak już nie raz pisałem podejrzewam, że właśnie dzięki temu cyklowi moja biegowa pasja ciągle płonie może raz mocniejszym, a raz słabszym, ale ciągle gorącym ogniem. Tak szczęśliwie się złożyło, że narodziny mojej pasji zbiegły się z raczkowaniem tego cyklu w naszym kraju. Kiedy zaczynałem biegać mieliśmy w naszym kraju cztery czy pięć lokalizacji: Gdynia, Gdańsk, Łódź i właśnie na pewno Poznań. I nie pamiętam

Czytaj Dalej ->

Dwie ciekawe, czerwcowe propozycje biegowe

Trzeba przyznać, że kalendarz biegowy zaczyna być bardzo zapełniony. Tylko w najbliższy bardzo długi weekend, która zaczyna się dzisiaj, a kończy w przyszłą niedzielę naliczyłem nie licząc dwóch sobót parkrun czyli w tę sobotę 62, a w najbliższą 63 (dochodzi nam Swarzędz pod Poznaniem) dodatkowo jeszcze 128 płatnych propozycji biegowym w pełnym zakresie dystansowym od mili począwszy do 12 godzinnego biegu czy też 100 mil (161 kilometrów) skończywszy. Oczywiście do tego cała plejada tradycyjnych piątek, dziesiątek,

Czytaj Dalej ->

Zaczynamy słoneczne tup-szczypanie

Ciuchutko z boczku, z tyłu, albo i z góry wiosenna, z elementami letnich upałów pogoda zaczyna na nas spływać.  Z dosyć dla niektórych przyjemnego chłodu, nawet z od czasu do czasu pierwiastkiem mroźnym okresu, który panował jeszcze praktycznie do połowy kwietnia, nagle tak trochę bez ostrzeżenie zrobiło się upalnie. I to tak trochę nagle bez ostrzeżenie i zbytnio bez pory przejściowej, która daje nam czas przestawienia się na upalne tory. Pogoda jakby dopasowała się do naszego życia: pędzi przed siebie, nie oglądając

Czytaj Dalej ->

Biegowe odprężenie czy biegowy wyścig zbrojeń

Muszę przyznać, że mam obecnie wcale niemały dylemat. Do głównego, tegorocznego startu, czyli poznańskiego maratonu mamy jeszcze prawie pół roku, więc do rozpoczęcia cyklu przygotowawczego jeszcze zdecydowanie za wcześnie. Z drugiej strony, po naszej ostatniej poznańskiej „połówce” czuję, że napłynęła do mnie nowa biegowa moc.

Może nie jest to bieganie na poziomie moich najlepszych czasów, ba jak to śpiewał klasyk, „to se newrati”, ale mimo wszystko czuję, że mam nowy biegowy ogień w duszy mojej płonący. I

Czytaj Dalej ->

Szaleństwo, żart czy prowokacja?

Wczoraj wpadł mi przed oczy na facebook plakat zapowiadający 6 maja start zapisów do Biegu Niepodległości w Poznaniu. Jak w zeszłym roku będzie to dystans 10 kilometrów, a limit zapisów na poziomie…. 100.000 osób. Tak, to niby nie jaja, faktycznie taki zapis na plakacie można zobaczyć ( na dowód wrzucam go jako ten wpis prowadzący). Jak mam być szczery nie wiem, co o tym myśleć.

Jeżeli jest to chwyt marketingowy mający wzbudzić chęć zapisów już przed terminem ich rozpoczęcia, to muszę przyznać, że genialny. Naprawdę

Czytaj Dalej ->

Co nas ciągnie do startu w maratonie czyli maratońskie kręgi piekieł

Jak wczoraj napisałem po raz kolejny zapisałem się na start w maratonie poznańskim. Zgłosiłem mój akces, następnie zapłaciłem wymagane startowe na poziomie 120 PLN i teraz się zastanawiam, co znowu mnie pokusiło, by katować się po raz kolejny na dystansie 42 kilometrów z małym hakiem. Moja taka luźna wczorajsza refleksja:

„Ile razy startowałem w maratonie, za każdym praktycznie razem wkraczałem do piekła, wstępując do kolejnych jego biegowych kręgów: zniechęcenia, słabości, lęku, bólu, cierpienia, halucynacji czy

Czytaj Dalej ->