Weekend pod sztandarem Grodziska

Przed nami zapowiada się wyjątkowo, jak na ostatnie miesiące gorący weekend. I to ten gorąc może być dwojako rozpatrywany. Ze strony czysto pogodowej, gdyż od paru dni nagle, acz bardziej lub mniej spodziewanie temperatura na dworze z paru, góra nastu stopni na grubo ponad 30. A to już mogło grozić pewnym szokiem termicznym. No i bieg w takiej temperaturze na dystansie ponad 20 kilometrów no zapowiada się z lekka rozpalony. A do tego wyjątkowa, odpowiadająca temperaturze atmosfera i klimat tworzony przez mieszkańców rozpala

Czytaj Dalej ->

W tuptającym tłumie każdy biega tak jak umie

Muszę przyznać, że od czasu do czasu nabiegają mnie różne refleksje związane z naszą biegową pasją. Jedna z nich, która trochę częściej niż zwykle mnie dopada, jest związana z szeroko pojmowanym trochę poważniejszym podejściu do naszego treningu. Tak, żeby nie biegać dla samego biegania, ale ustawić sobie jakiś cel i starać się do niego dążyć.

Oczywiście w większości przypadków takimi celami są różne czasy, do których staram się dobiec. W tym celu dopasowujemy swój cykl treningowy do znalezionej w sieci, albo

Czytaj Dalej ->

Pogodowa karuzela biegowa

Trudno się oderwać od tematu, który myślę na długo w naszych umysłach się ulokował, ale czasem trzeba go zmienić… No i nagle, trudno napisać, że w połowie stycznia niespodziewanie, ale zima nas dopadła. Co prawda trwała aż dwa dni, ale mieliśmy prawdziwą zimę w Poznaniu taką i ze śniegiem i z mrozem, a także z lodem na chodnikach swoje ślizgowe zęby srożącym. Muszę przyznać,  że taki bieg czując ślizgawicę pod butami ma w sobie wyjątkowy urok. Tak trochę na zasadzie: biegniesz, ale nie wiesz czy dobiegniesz.

Czytaj Dalej ->

Negative split i inne strategie startowe

 

Na początku krótkie wprowadzenie ze strony trenerindywidualny.pl: “W biegach długich, mowa tu oczywiście o półmaratonie i maratonie ważna jest taktyka biegu. Można być dobrze wytrenowanym lecz jeżeli przeceni się swoje możliwości lub da ponieść emocjom, które towarzyszą podczas startu to nie tylko nie osiągnie się zamierzonego celu, ale wysiłek stanie się drogą przez mękę. Najczęściej, niedoświadczeni biegacze dają się porwać tłumowi,  biegnąc tempem dyktowanym przez innych. Większość sądzi, że skoro dobrze im się biegnie to należy trzymać tempo, które zazwyczaj jest dla nich zbyt szybkie. Najczęściej kończy się to znaczącym zwolnieniem tempa biegu w drugiej części dystansu, gdyż większość sił wykorzystana jest już na początku. W ten sposób cel wyznaczony w postaci określonego czasu na mecie, może znacząco odbiegać od oczekiwań.

Negative Split jest to taktyka biegu, która polega na rozpoczęciu biegu z minimalnie niższym tempem niż wynika to z przewidywanej średniej na całym dystansie. W drugiej części stopniowo zwiększamy prędkość i stosujemy długi finisz. Metoda ta ma swoje uzasadnienie. Dopiero po paru kilometrach organizm wchodzi w stan równowagi, a wraz z pokonywanymi kilometrami następuje idealne rozgrzanie mięśni. Wszystko odbywa się stopniowo (tempo narasta). Taki stan nie jest osiągalny gdy od początku biegu chcemy narzucić sobie szybkie tempo. Ponadto, praktycznie nie jesteśmy w stanie pobiec dwóch równych połówek dystansu (nawet zawodowcy mają z tym problem). Stosując Negative Split możemy uchronić się również od doświadczenia tzw. „ściany”, uczucia które odbiera nam siły i sprawia, że każdy kolejny kilometr jest męką. Przyspieszając w drugiej połowie dystansu nabieramy pewności siebie, zaczynamy wyprzedzać dużą liczbę zawodników, którzy w końcowej części biegu najczęściej tracą prędkość. Nic tak nie dodaje siły jak wyprzedzanie kolejnych rywali, a bieganie długich dystansów to także walka psychologiczna.

Negative Split wymaga dużej samokontroli. Trzeba być konsekwentnym i nie „podpalać się” na początku biegu, przez cały czas kontrolując swoje tempo. Przykładowo, w maratonie pierwszą połówkę pobiegniemy o około 2 – 4 minuty wolniej od wyniku, na który jesteśmy przygotowani, podkręcając potem stopniowo obroty. Musimy jednak pamiętać aby stawiać sobie realne cele. Jeżeli nie trenowaliśmy solidnie to nie możemy się oszukiwać. Biegając tą metodą możemy być pewni, że kończąc wyścig nie będziemy słaniać się na nogach i wspomnienia po zawodach będą jak najlepsze. W bieganiu chyba o to chodzi, żeby czerpać z niego jak najwięcej pozytywnych emocji.”

Możemy więc w tym przypadku zacytować klasyka: nie ważne jak się zaczyna, ważne jak się kończy. I coś w tym chyba jest. Z drugiej strony większość z nas zwykle zaczyna jak najszybciej, a potem przy mecie umeramy artystycznie starając się jeszcze coś wycisnąć z tych ostatnich metrów. Można tą technikę określić jak szybko, wolno, najszybciej. Mamy jeszcze dwie takie podstawowe strategie czyli wolno zacząć i biec mniej więcej cały czas na tym samym człapiącym poziomie, a kolejna to wolno zacząć i jeszcze wolniej skonczyć. Na końcu jeszcze uchowała się strategia dla biegowych hardcorowców czyli szybko zacząć i jeszcze szybciej skończyć. I żeby było jasne: piszę tutaj o bieganiu i proszę żadnych zbereźnych skojarzeń nie wyzwalać w wyobraźni. Czytaj Dalej ->


Aktywność ( nie tylko biegowa) w rytmie muzyki

 

Czasem zdarza mi się wrzucić tekst, który otrzymują z prośbą zamieszczenie na blogu. Jeżeli uznaję, że faktycznie jest on na tyle interesujący, że może nas tuptających w jakiś sposób poruszyć z największą przyjemnością go zamieszczam Tak jest i dzisiaj

„Bieganie i jazda na rowerze to zdecydowanie jedne z najczęściej wybieranych form spędzania wolnego czasu. Zainteresowanie nimi wciąż rośnie, co świetnie wpływa na wiele czynników. Główną rolę odgrywa tu aspekt sportowy, a jak od dawna

Czytaj Dalej ->


Planować, czy nie planować – oto jest pytanie

 

Na początku jak zwykle w tym miejscu i czasie. Robercie dłużej znany w naszym przypadku różnica między pasjonatami a psychopatami jest bardzo ulotna.

Początek nowego roku jest dla nas zwykle niczym ta książka, w której znajduje się 365 białych kartek, które z każdym następnym dniem stronę po stronie będziemy zapisywali. Możemy to zrobić na dwa sposoby: albo oprzeć się na planach w cyklu miesięcznym, kwartalnym, półrocznym czy nawet rocznym, albo pójść na żywioł, bez planów na bieżąco każdą stronę zapisując.

Czytaj Dalej ->


Walka z urazem

Przekleństwo każdej osoby biegającej, czyli chwila, moment, kiedy dopada nas uraz albo kontuzja. Wiadomo, uraz jest łagodniejszą formą, ponieważ kontuzja to już łubudu na całość. W przypadku kontuzji, to bez pomocy specjalisty raczej nie może się obejść. To już zbyt poważna sprawa. Tutaj nie ma że boli, musimy iść (bo pobiec się nie da) po odsiecz. Czasem się udaje szybciej ruszyć na trasy, a czasem musi to potrwać. Niestety na to musi, należy bardzo postawić nacisk.

Czytaj Dalej ->