Nasz biegowy blues

Czasem mnie bierze, by przerobić pewien biegowy standard. Dzisiaj nawet pobiegłem w stronę klasyki…

Pamiętam dobrze życiówek czas.
Moje rekordy poprawiałem co raz.
Nie ważny dystans to było coś
Biegać wciąż chciałem, w dzień czy w noc.

W biegu zwykle czułem tę moc W biegu zwykle czułem moc
Po Polsce jeździłem startując wciąż,
Za pakiet oddałem ostatni swój grosz.

Ref.
I kiedy z rana  zaczynał

Czytaj Dalej ->

Parno, duszno i biegowo

Kiedy rano udałem się na moje ulubione biegowe spotkanie, nie było może aż tak gorąco jak w ostatnich dniach, ale w zamian tak ciężko, parno, duszno i ogólnie mało zachęcająco do jakiejkolwiek aktywności. Generalnie dla kogoś logicznie i rozsądnie myślącego bieganie na dworze było ostatnią czynnością, na którą w racjonalny sposób postrzegający  wszystko człowiek by wpadł.

A mimo to, jak co tydzień prawie 200 osób przybyło na Cytadelę. Głównie z Poznania, ale mieliśmy także gości z innych miast w tym z

Czytaj Dalej ->

Łagodny, weekendowy dwupak biegowy

No i ledwo się weekend zaczął, a już się zbliża ku końcowi. Tym razem, jak czasem mi się zdarza odbywa się on pod biegową flagą. Może nie takim prawdziwym, poważnym biegowym sztandarem, prędzej chorągiewką, ale w jakiś tak sposób bieganiem jest naznaczony. Oznacza to, że planowałem w ten weekend dwa starty.

Wczoraj tradycyjnie, jak to w sobotę wybrałem się do mojej tup Mekki czyli na Cytadelę, by po raz diabli już wiedza który ponownie w moim ulubionym cyklu biegowym wystartować. Pogoda piękna, słoneczna, ale jeszcze

Czytaj Dalej ->

Bieganie łączy Narody

Wiem, że tak naprawdę takie zdanie jak w tytule może być okrzyknięte banałem, bo przecież wszyscy o tym wiemy, ale myślę że warto czasem to przypominać przedstawiając konkretne na to dowody.

Dzisiaj rano, zgodnie z moim sobotnim ( kiedy jest ku temu możliwość) zwyczajem udałem się na Cytadelę, by w moim ulubionym, cotygodniowym biegu na dystansie 5 kilometrów sobie pobiec. Jak zwykle przed startem witałem się ze znajomymi, trochę plotkowaliśmy, czy taki nasz klasyczny biegowy socjalizing. Czasem przy okazji poznaje się

Czytaj Dalej ->

Szaleństwo, żart czy prowokacja?

Wczoraj wpadł mi przed oczy na facebook plakat zapowiadający 6 maja start zapisów do Biegu Niepodległości w Poznaniu. Jak w zeszłym roku będzie to dystans 10 kilometrów, a limit zapisów na poziomie…. 100.000 osób. Tak, to niby nie jaja, faktycznie taki zapis na plakacie można zobaczyć ( na dowód wrzucam go jako ten wpis prowadzący). Jak mam być szczery nie wiem, co o tym myśleć.

Jeżeli jest to chwyt marketingowy mający wzbudzić chęć zapisów już przed terminem ich rozpoczęcia, to muszę przyznać, że genialny. Naprawdę

Czytaj Dalej ->

Nasze sztandarowe biegi

Nie da się ukryć, że obecnie różnych imprez biegowych na bardziej lub mniej porażających dystansach mamy całą masę. Można śmiało napisać, że przerabiając taki stary tekst z czasów mojej młodości, że bieg biega biegiem pogania. Kiedy tak zerkamy w kalendarz, to aż można kociokwiku ocznego dostać i trudno się ogarnąć, co, gdzie, z kim i dlaczego. W każdym razie przerabiając klasyka: imprez biegowych ci  u nas dostatek, ale i nowe przyjmujemy na oznakę naszego dobrego samopoczucia. Ciekawe kto odgadnie źródło,

Czytaj Dalej ->

Nasze ulubione biegi

Dzisiejszy wpis stanowi kontynuację wczorajszego. Tak dla szybkiego przypomnienia skrobałem wczoraj na temat dwóch podstawowych rodzin osób biegających: tych co biegają dla samego biegania i tych, którym przyświeca w głowie i motywuje w duszy pragnienie wystartowania w jakimś biegu zorganizowanym. No i dzisiaj chciałbym jeszcze troszkę ten temat pociągnąć. A w zasadzie chciałbym się zatrzymać na naszych ulubionych biegach zorganizowanych.

Powiedzmy sobie szczerze. Każda osoba, która w miarę regularnie biega i dla której start

Czytaj Dalej ->