Pogoda nie tylko anty-biegowa…

To, co w środkowym, czyli niby najbardziej zimowym miesiącu zimy pogoda nam wyprawia trochę nie mieści się głowie. Zamiast, zdrowej, mroźnej zimy mamy grypową zimę chlapiącą. Błocko, deszcze czyli ogólnie paskudnie. Jak to się mówi w taką aurę, to nawet psa żal wysłać na ulicę, a co dopiero samemu wyjść. Ale z drugiej strony właśnie w takich warunkach sprawdzamy sami siebie, ile biegowej mocy i woli jest w nas.

Faktem jest, że wyjść na taką pogodę tylko po to, by jeszcze bardziej dać się pokropić, to już raczej

Czytaj Dalej ->

Biegowe, jubileuszowe odwiedziny

Dzisiaj mieliśmy dwa fajne biegowe, parkrunowe jubileusze. Dla kogoś kto nie kojarzy naszych parkrun-zwyczajów to tylko nadmienię że każda osoba biegająca po przebiegnięciu 50, 100, 250 oraz obecnie 500 ( najwyższa obecnie wartość, ciekawe czy dojdziemy do 1000) parkrun otrzymuje nagrodę za wytrwałość w postaci koszulki w kolorze przynależnym danej ilości przebiegniętych parkun za nadrukowaną dana ilością na plecach. Ja osobiście mam już koszulkę i 50-tkę i 100-tkę i 250-tkę a 500-tkę jak dożyję rzecz jasna to jeszcze

Czytaj Dalej ->

Gdzie w sobotę wystartować – oto jest pytanie

No i przed nami kolejna sobota. W tym tygodniu spokój, czyli pozostaje w domu, co oznacza, że bez problemów mogę w moim ulubionym cyklu biegowym wystartować. Domyślam się, że dla wielu z nas wyrwanie się z łóżka w wolną sobotę, by o 9 rano, przebiec gdzieś głupie 5 kilometrów bez wiszącego nad głową bata, że zapłaciłem i wypada być, to jakaś mission impossible. Zrywać się rano? Tylko by się przebiec, kiedy można spać? A jeszcze jutro skoki można oglądać… jak już się wstało.

No, ale my fani parkrunnowego szaleństwa

Czytaj Dalej ->

Pobiegnijmy dla tygrysów

Dzisiaj tekst, a w zasadzie zaproszenie, które otrzymałem na Facebook od znajomego z firmy:

Wszyscy Ci, którzy biegają więcej i którzy biegają mniej;
Ci, którzy biegają z psem, dla przyjemności, dla wyników – bez względu na okoliczności i motywacje – połączmy swoje siły ponownie i pobiegnijmy razem dla Kana i Gogha!

Po wspólnym treningu wokół jeziora Rusałka (dnia 29 grudnia) pojawiło się sporo zapytań o kontynuację tego wydarzenia. Jednocześnie Dyrektor Zoo Poznań, Pani Ewa Zgrabczyńska

Czytaj Dalej ->

Hu hu ha nasza zima biegowa,

Trzeba przyznać, że obecnie zima przynajmniej w naszej części kraju nas rozpieszcza. Zdarzają się oczywiście dni z minusowymi pogodami, czasem śnieżek spadnie, ale mamy raczej aurę później jesieni czy wczesnej wiosny, niż środka zimy, który właśnie nam się zaczął. Nie mogę napisać, żeby obecny stan pogodowy mnie martwił. Wręcz przeciwnie pogoda przynajmniej pod względem biegowym napawa sporym optymizmem i wyzwala dodatkową motywację do tuptania. Nie ma mrozów, śniegu, lodu więc można śmiało napisać że pod względem

Czytaj Dalej ->

Świąteczno-noworoczny serial biegowy rozpoczęty…

Pogoda w drugi dzień świat była bardzo mało świąteczna. Chmurno, mokro, trochę przenikliwy chłód, taka raczej późna jesień, niż zimowe klimaty. Dla nas, którzy pamiętamy czasy, kiedy Świata były białe, a mrozek malował fantazyjne wzorki na szybach, raczej nie wzbudza taka pogoda klimatu świątecznego. Jedno się jednak w związku ze świętami nie zmienia: jak co roku napełnione orgią świątecznej wyżerki brzuchy wyzwalają w nas wielkiego lenia. Nie zmienia to faktu, że jednak jest grupka takich wariatów, którzy mimo

Czytaj Dalej ->

Parkrunatycy to my

Dzisiaj rano pogoda zdecydowanie nie zachęcała do zewnętrznej aktywności. Całą noc zdrowo, a w zasadzie równo padało. Do tego chłód a przełomu listopada i grudnia połączony z przeszywającym zimnym wiatrem.  Tak ogólnie i w skrócie: wrednie i paskudnie. Na szczęście, kiedy rano udawałem się na Cytadelę trafiłem w pewną pogodową dziurę i na akurat nie lało. Co zmieniało faktu, że było mokro to tak bardzo mokro, mokro. A do tego zimno i wietrznie. Mimo takiej mało przyjemnej pogody ponad 150 osób przybyło na

Czytaj Dalej ->