Nasze ulubione biegi

Nie jest jakąś wielką tajemnicą, że spora grupa pasjonatów biegania od czasu do czasu startuje w różnych zorganizowanych biegach. Właśnie podczas takich startów następuje weryfikacja naszych treningów oraz biegowych możliwości. Nie jest także jakąś tajemnicą poliszynela, że chyba każda z osób startujących ma także jakiś swój ulubiony bieg. W większości przypadków czekamy na taki bieg cały rok. Bo jest to jakiś półmaraton, maraton czy dziesiątka. Różne są powody naszego ulubienia danego startu. W końcu każda osoba

Czytaj Dalej ->

Czy to już koniec płatnego biegowego sezonu?

Muszę przyznać, że w tym roku mój oficjalny sezon startowy, obejmujący płatne biegi zorganizowane został bardzo ograniczony. Obejmował cztery starty: półmaraton, maraton i dwie dyszki: Szpota i Bieg Niepodległości. I to wszystko. Do tego doszło jeszcze około 40 parkrun, ale to jest jakby poza wszelkimi kolejnościami i sezonami. Bo parkrun jest zawsze. W sumie podobnie także było w zeszłym roku.

Kiedy tak sobie porównuję te moje starty z ostatnich dwóch lat z czasami, ( lata 2014-2017) kiedy miałem na rozkładzie w czasie tylko

Czytaj Dalej ->

Najważniejszy bieg w roku

Jutro nas czeka wyjątkowy dzień. Dzień, który dla nas, jako reprezentantów ( co by nie napisać członków, gdyż głupio brzmi, a mówimy tu o wszystkich czujących tą określoną więź płciach) narodu, który w swojej historii wiele razy był czy to wymazywany z mapy, czy znajdujący się pod mniej lub bardziej czujnym nadzorem ma szczególne znaczenie. Z natury, a zapewne właśnie z powodu tych zawirowań historycznych jesteśmy w zdecydowanie większości narodem bardzo patriotycznie nastawionym. Można nawet napisać, że pod względem naszej

Czytaj Dalej ->

Powrót w biegowe pielesze

Po tygodniowej rozłące z moim ulubionym biegowym cyklem dzisiaj rano ponownie udałem się na Cytadele, by po raz bodajże 304 ( z czego 298 albo 299 w Poznaniu) na trasie parkrun ze znajomymi się spotkać. Wszystko byłoby pięknie i ładnie, gdyby nie pogoda. Kiedy wyjeżdżaliśmy z Odessy na termometrze było 17 stopni, świeciło słońce i było pięknie. Kiedy rano jechałem na Cytadelę termometr wskazywał 7 stopni, do tego było szaro, wrednie i ponuro, a na dodatek zaczynało popadywać. Jednym słowem pogoda do pupy. No dobra

Czytaj Dalej ->

Runday czyli parkrun na Ukrainie

Jak zapewne parę osób, które od czas do czasu zerkają na mój profil się zorientowało ostatni tydzień spędziłem w Odessie na południu Ukrainy, gdzieś przy Morzu Czarnym. Jako osoba biegająca oczywiście wpierw musiałem się zorientować czy i jakie są tam biegi. W końcu, gdyby nie było żadnych, po co byłoby tam jechać? Pewien smutek mój spowodował fakt, że nie było tam parkrun. Jednak okazało się, że na Ukrainie i Słowenii mają bardzo zbliżoną inicjatywę, która nazywa się runday. Na Ukrainie naliczyłem 10 lokalizacji,

Czytaj Dalej ->

Najszybsza metoda na poprawę wyników biegowych

Na początku szybkie wprowadzenie. Nie jestem wybitnym, bardzo dobrym czy nawet dobrym biegaczem. Moje nawet najlepsze biegowe wyniki ustawiają mnie w grupie tych najbardziej przeciętnych pokonywaczy kilometrów. Nie jestem śmigaczem, nie jestem pożeraczem, raczej kimś kto spokojnie z luzem i godnością smakuje każdy pokonany kilometr.

Jeżeli do tego jeszcze dodamy pewne wcale nie małe ( na szczęście już wyeliminowane) przybrania wagowe z okresu 2017-2018,  to możne się okazać, że byłem w tym czasie na poziomie dolnej granicy

Czytaj Dalej ->

300 parkrun minęło…

Z racji, że dzisiaj sobota, a ja mam wolny dzień, więc jak zwykle w takiej sytuacji udałem się rano na Cytadelę, by w moim ulubionym, cotygodniowym biegowym wydarzeniu wziąć udział. Tak sobie uświadomiłem, że była to moja trzy setna wyprawa na parkrun, z czego 295 na Cytadelę. Tak zerknąłem sobie w przeszłość, jak to drzewiej bywało…

Jak już nie raz pisałem inauguracja parkrun w Poznaniu, tak trochę zbiegła się z początkiem mojej biegowej przygody. Pierwszy parkrun w Poznaniu był w ostatni weekend lipca 2012 roku,

Czytaj Dalej ->