Nadbiegają Święta, gdzie tu tuptać?

Już nie drobią, ale wielkimi krokami zbliżają się Święta. Zgodnie z naszą narodową bożonarodzeniową tradycją czas rodzinnych spotkań i wyżerki za cały rok, który właśnie mija. Nie mam pojęcia, dlaczego tak się u nas ułożyło, ale dla mnie i zapewne większości z nas Święta głównie się kojarzą z jednym:” Jak za króla Sasa, jeść i pić, popuszczać pasa”. Oczywiście z tą różnicą, że nie piszę o piciu napojów powszechnie wyskokowymi zwanymi ( bo mimo wszystko nie wypada… przynajmniej

Czytaj Dalej ->

Analiza sobotniego parkrun

Na początku, może nie do końca zgodnie z obowiązującymi zasadami, gdyż nie odpowiadam, wrzucam komentarz Micha:” Polecam bardzo sympatyczną imprezę biegowa związaną z WOŚPem w niedalekiej Wrześni. 24 godzinny bieg po bieżni stadionu… – oczywiście każdy biega, tyle ile chce. Zazwyczaj jeździłem na początek imprezy na 24:00, ale w tym roku zaczynają już o 20:00. Start o północy miał swój klimat. Biegałem z przerwami do 2 lub 3 w nocy i wracałem. Wpisowe niewielkie albo wręcz za darmo

Czytaj Dalej ->

Zaproszenie na wyjątkowy bieg oraz szalona wizja biegowa

Na początku, jak to na początku, czyli wiadomo o co biega. Robercie dłużej znany oraz Michu macie rację, bez wątpienia mamy w tej chwili wyraźny przesyt blogujących. Z pewnością będzie wśród nich występowała naturalna selekcja. Ile przetrwa? Trudno w tej chwili wyrokować. Mój trwa już prawie dwa lata ( na początku stycznia będzie druga rocznica). Czy to długo? Z jednej strony pewno tak, ale z drugiej co to są dwa lata w stosunku do wieczności.

No i mamy niedzielę, to oznacza początek kolejnego

Czytaj Dalej ->

“Kobiety ciebie zgubią”, czyli biegaczamator na parkrun

Na początku, jak zwykle w tym miejscu, kiedy jest ku temu okazja. Carmen cóż poznańska połówka jest biegiem kultowym i jak ktoś chce, to oczywiście nie torpeduję chęci startu. Tyle, że ja z reguły patrzę bardziej po poznańsku i może dlatego nie czuję tej “mięty”. A spokojnie jeszcze nie jedna połówka będzie Twoja.

Na Cytadelę dotarłem dzisiaj w okolicach 8.30, czyli jak na mnie dosyć późno. Już trochę ludzi było oddalając się rozgrzewkowo – gadającym rozrywkom. Pogoda

Czytaj Dalej ->

Noworoczny Bieg Towarzyski

Na początku, jak zwykle w tym miejscu i czasie czyli wiadomo, o co biega. Robercie dłużej znany link trzeba niestety skopiować i wrzucić do przeglądarki, to wtedy pobiegnie. Dzięki Przemo za info o Biegu Zimowym w Lasku Marcelińskim na przełomie stycznia i lutego. Akurat te dwa miesiące mam już zaplanowane. Marku, cóż nie zwróciłem uwagi na ten zapis. A przecież powinna być radość i szczęście, że ktoś tak szaleje za parkrun, że wykorzystuje każdą sytuacje by tuptać i raz i drugi i jak by

Czytaj Dalej ->

Biegi Powstania Wielkopolskiego w Poznaniu, a Skowronki w Carnegie Hall

Muszę przyznać, że moje treningi od czasu biegania z rozpiskami wbiegają na zupełnie inną orbitę tuptania. Kiedyś sobie biegałem jak biegałem, raz szybciej, raz wolniej, a generalnie bardziej wolniej niż szybciej. No i wszystko się zmieniło, odkąd zacząłem biegać z rozpiskami. Tydzień w tydzień przybiegają plany ile, jakim tempem, a ja się ich trzymam. I muszę przyznać, że coraz ciekawiej to wybiega. Już nawet nie skrobię co biegam: czy przebieżki, rytmy, interwały czy inne zwał jak zwał.

Czytaj Dalej ->

Biegowo – śpiewajacy mysz masz

Na początku, jak zwykle w tym miejscu i czasie, czyli wiadomo o co biega. Agnes, czyli moje poniedziałkowe  gonitwy, to zgodnie z proponowanymi oficjalnymi określeniami, były raczej przebieżki, ale miały być rytmy, więc chyba znowu nabroiłem. Ale co sobie porwałem do przodu to moje. Muszę w tym miejscu napisać szczerze, że czułem moc mnie napełniającą.  Nie ma to jak ostre tuptanie. Od czasu do czasu dobrze robi na krążenie. Jak sobie z mocą tuptniemy, to ogień w nas płonie.

No, ale co najważniejsze,

Czytaj Dalej ->