Nasza krakowska drużyna

Na początku, jak to na początku, czyli wiadomo o co biega. Gosia zgodzę się w Tobą, do Twojej oceny parkrun. Dla mnie to także mój ulubiony bieg.

Muszę przyznać, że przez ostatnie parę dni, czyli od dobiegnięcia do stanu 7 osób, zupełnie zainteresowanie wyprawą do Krakowa odbiegło. Nawet zacząłem się trochę martwić czy to nam wypali. Ale na szczęście dzisiaj przybiegło jedno pewne zgłoszenie oraz jedno bardzo prawdopodobne.  Jeżeli ktoś nie pamięta, lub wszedł po raz pierwszy i nie do końca

Czytaj Dalej ->

Relacja z kolejnego parkrun

Dzisiaj trochę później, niż zwykle, ale to z wiadomych powodów relacja z porannego parkrun.

Na Cytadeli pojawiłem się trochę później niż zwykle, gdyż dopiero w okolicach 8.30, co jak na mnie jest porą wyjątkowo późną. Pogoda była wymarzona do biegania. Było chłodno, ba nawet z pewnymi elementami zimna, ale słonecznie, co radością serca i dusze napełniało. Trochę co prawda kręcił wiatr, ale nie były to przepełnione wściekłością porywiste zdzierające liście, czapki ,a nawet łamiące

Czytaj Dalej ->

Analiza sobotniego parkrun

Tak bardzo wyczekiwana nadbiegła analiza parkrun z zeszłej soboty. Tak sobie myślę, że jest w tym pewna metoda. Dzięki temu, może ktoś, kto wieczorem zajrzy poczuję wenę twórczą biegową, by jutro pojawić się na Cytadeli. Dzięki Robercie później poznany., Co prawda wieczorem wpisami u mnie obrodziło, gdyż to już drugi w krótkim  czasie, ale mam nadzieję, że będzie mi to wybaczone. Inaczej być nie może bo o parkrun i jego analizie muszę wrzucać i wrzucać, chociaż nie ja jestem jej autorem.

W

Czytaj Dalej ->