Na boso, a i bez ostróg

Muszę przyznać, że wczoraj na parkrun w Poznaniu przeżyłem szok. Ale od początku. Biegnę sobie spokojne, kogoś tam gonię, ktoś inny mnie przegania, czyli nasza klasyka biegowa. Nagle, gdzieś między  trzecim, a czwartym kilometrem wyprzedza mnie biegacz. Niby nic, w końcu norma, jednak coś przykuło nagle moją uwagę i spowodowało, że moja szczęka zrobiła mało majestatyczny i nagły opad na dół, że niemal w klatkę piersiową mnie walnęła. Pan biegł na boso. Co prawda przez szutrowym kawałkiem trasy wbiegł na trawę,

Czytaj Dalej ->

Dobiegamy do konca roku

Pod moim wczorajszym wpisem rozgorzała tak gorąca dyskusja, że frytki by się na niej usmażyły. Ktoś tam starał się mnie obrazić, ktoś bronił, ktoś inny zdrowym rozsądkiem się popisywał. Ot, takie nasze narodowe piekiełko, które nawet w obszar naszej pasji zostało przeniesione. A wystarczyło, by Organizator uderzył się piersi, przyznał, że dał ciała i temat już dawno byłby zakończony. A tak ciągnie się niczym serial brazylijski. Szczególnie mnie rozbawił fakt, jak kilka osób rzuciło się na jeden, drobny fragment

Czytaj Dalej ->

Sądny dzień dla Biegu Powstania Wielkopolskiego,

Dokończenie Biegowej Opowieści Wigilijnej jutro, gdyż dzisiaj ciekawszy myślę temat, a co najważniejsze dotyczy ostatniego wielkiego, komercyjnego  Biegu zorganizowanego w naszym mieście w bieżącym roku. Owszem odbędą się jeszcze: City Trail, Bieg Sylwestrowy i parkrun, ale to będą wydarzenia o trochę mniejszej skali porównawczej ( podobnie, jak i krótszym dystansem)

Na początek kilka informacji znalezionych w necie: „IV Bieg Powstania Wielkopolskiego zaplanowano na najbliższy czwartek. Uczestnicy mieli przebiec ulicami

Czytaj Dalej ->

Zachlapani w biegu

Trzeba przyznać, że końcówka jesieni i początek zimy obojga wyznań, czy też wskazań (astronomicznej i kalendarzowej) zaserwowały nam istny kalejdoskop pogodowy. Mieliśmy praktycznie wszystkie możliwe główne rozwiązania jesienno-wiosenno-zimowe, które w naszej strefie klimatycznej występują. Był i śnieg i mróz, i deszcze oróżnym stopniu natężenia, temperatury od minus do plus włączenie z zerem, jak isłońce powodujące roztopy.

No i kiedy dzisiaj pierwszy dzień zimy przywitał nas iście wiosenną pogodą, jak co sobotę

Czytaj Dalej ->

Nasze biegowe, a raczej startowe motywacje

Nie jest żadną tajemnicą wiedza, żeby wiedzieć, trzeba mieć jakąś motywacje. Różne rzeczy nas motywują do tego by podnieść dupsko z fotela, przebrać się i robić kilometry trochę szybciej przebierając nogami. Na temat co nas do tego motywuje napisano już kilometry stron więc nie będę się nad ogółem rozwodził, tylko przejdę do drobnego wycinka, szczególiku, takiego drobnego, ale jakże dla niektórych z nas ważnego.

Ostatnio, kiedy pisałem, że musze rano zerwać się rano i ruszyć na parkrun,

Czytaj Dalej ->


Sobotni przymus biegowy

Jest w środowisku osób biegających grupka, w skali łącznej pond 3 milionów, ale w niemal stałej i prawie niezmiennej myślę, że na poziomie kilkuset tysięcy, którzy nie ważne co, nie ważne kto, ale muszą rano w sobotę wstać i w wybranej biegowej lokalizacji się pojawić. Oczywiście skrobię tutaj o parkrun, bez wątpienia jednym z największych fenomenów w historii nie tylko myślę biegania, ale całego sportu masowego w pewne elementy zorganizowania wpisanego.

Dla tych kilkuset tysięcy, to jeżeli

Czytaj Dalej ->