“Kobiety ciebie zgubią”, czyli biegaczamator na parkrun

Na początku, jak zwykle w tym miejscu, kiedy jest ku temu okazja. Carmen cóż poznańska połówka jest biegiem kultowym i jak ktoś chce, to oczywiście nie torpeduję chęci startu. Tyle, że ja z reguły patrzę bardziej po poznańsku i może dlatego nie czuję tej “mięty”. A spokojnie jeszcze nie jedna połówka będzie Twoja.

Na Cytadelę dotarłem dzisiaj w okolicach 8.30, czyli jak na mnie dosyć późno. Już trochę ludzi było oddalając się rozgrzewkowo – gadającym rozrywkom. Pogoda

Czytaj Dalej ->

Noworoczny Bieg Towarzyski

Na początku, jak zwykle w tym miejscu i czasie czyli wiadomo, o co biega. Robercie dłużej znany link trzeba niestety skopiować i wrzucić do przeglądarki, to wtedy pobiegnie. Dzięki Przemo za info o Biegu Zimowym w Lasku Marcelińskim na przełomie stycznia i lutego. Akurat te dwa miesiące mam już zaplanowane. Marku, cóż nie zwróciłem uwagi na ten zapis. A przecież powinna być radość i szczęście, że ktoś tak szaleje za parkrun, że wykorzystuje każdą sytuacje by tuptać i raz i drugi i jak by

Czytaj Dalej ->

Biegi Powstania Wielkopolskiego w Poznaniu, a Skowronki w Carnegie Hall

Muszę przyznać, że moje treningi od czasu biegania z rozpiskami wbiegają na zupełnie inną orbitę tuptania. Kiedyś sobie biegałem jak biegałem, raz szybciej, raz wolniej, a generalnie bardziej wolniej niż szybciej. No i wszystko się zmieniło, odkąd zacząłem biegać z rozpiskami. Tydzień w tydzień przybiegają plany ile, jakim tempem, a ja się ich trzymam. I muszę przyznać, że coraz ciekawiej to wybiega. Już nawet nie skrobię co biegam: czy przebieżki, rytmy, interwały czy inne zwał jak zwał.

Czytaj Dalej ->

Biegowo – śpiewajacy mysz masz

Na początku, jak zwykle w tym miejscu i czasie, czyli wiadomo o co biega. Agnes, czyli moje poniedziałkowe  gonitwy, to zgodnie z proponowanymi oficjalnymi określeniami, były raczej przebieżki, ale miały być rytmy, więc chyba znowu nabroiłem. Ale co sobie porwałem do przodu to moje. Muszę w tym miejscu napisać szczerze, że czułem moc mnie napełniającą.  Nie ma to jak ostre tuptanie. Od czasu do czasu dobrze robi na krążenie. Jak sobie z mocą tuptniemy, to ogień w nas płonie.

No, ale co najważniejsze,

Czytaj Dalej ->

Parkrun hardcorem dodatkowo zdobiony

Na początku, zgodnie z zasadami i innymi takimi na tym blogu obowiązującymi. Sławku, oczywiście masz rację, co do długości lotu Skowronków. W Nowym Yorku wylądują w okolicach 1.10, czyli jak napisałeś 8 godzin i 40 minut od startu z Paryża, a 19 godzin z hakiem od wyjazdu z Poznania. Czeka mnie zapewne  długa noc. No, ale już są w Warszawie, a w zasadzie już w samolocie. Marku widziałem tą aplikację i już ją obserwuję. Oczywiście nad Poznaniem nie lecą, tylko Wrocław, który właśnie minęły Skowronki

Czytaj Dalej ->

Wbiegamy w nowy tydzień

 Niedawno pisałem, że wbiegamy w nowy weekend, a tu już mamy niedzielne popołudnie, czyli nowy tydzień dopadł nas i chwycił swoimi zakrzywionymi pazurami wbijając w nasz umysł i świadomość. Przy okazji ryczy growlem do ucha: „ jutro do pracy, z leniuchowaniem precz”.

https://drive.google.com/file/d/0B9Ik3pPyVoPGS1hHQ3EyUUl4RDg/view?usp=sharing

 Chociaż tutaj raczej starałem się wbiec w ryk jako tenor, a w czasach młodości, kiedy robiłem za tzw obecnie frontman-a kapeli metalowej, to raczej był

Czytaj Dalej ->

Analiza statystyczno-wykresowa sobotniego Parkrun

W tym tygodniu ekspresowo przechodzę analizy mojego ulubionego cotygodniowego biegu. Jest ona połączona z wykresami, które przesłał Marek.

Tym razem frekwencja na parkrun była na tle ostatnich tygodni na bardzo wysokim poziomie utrzymana. Pogoda dopisała, warunki prawie lub nawet w pełni idealne. W sumie pobiegło 108 osób, co jest wynikiem nieznacznie wyższym od średniego. Średnia za pierwsze dziewiętnaście biegów czwartego roku tym razem bez zmian i wynosi 103 osób. Do uzyskania frekwencji z drugiego

Czytaj Dalej ->