Jak Szkoci w Londynie Parkrun robili

Myślę, że ta historia mogłaby wyglądać tak:

Dawno, dawno temu w odległym londyńskim parku, który swoim obszarem obejmuje 455 hektarów…. Jednak, żeby uściślić napiszę, że to było 13 lat temu, a ten park nazywa się Bushy Park, gdzie do tych 13 lat wstecz tylko jelenie biegały. No, ale budujemy dalej nastrój. No więc w sobotę 2 października siedziało na ławeczkach w parku 10 Szkotów,

Czytaj Dalej ->

Parkrun jako zjawisko społeczne o charakterze biegowym,

Ostatnio pod jednym z moich wpisów pojawił się komentarz, że ja tylko ograniczam się do parkrun i ten bieg tylko chwalę, tym się zachwycam, a inne traktuję delikatnie pisząc z dużo mniejszym entuzjazmem. Coś w tym jest, a powód jest prosty. Parkrun, to nie jest zwykły bieg, jakich mamy setki jeżeli nie tysiące w naszym kraju. To nie jest wydarzenie podczas którego jego organizator chce zarobić czy ewentualnie w wyjątkowych przypadkach uzyskać jakiś efekt promocyjny. Jest jeszcze opcja, by sobie

Czytaj Dalej ->

Pięć lat minęło

Właśnie uświadomiłem sobie, że od czasu, kiedy dopadła mnie moja biegowa pasja minęło pięć lat. Tak jest to już pięć lat. Muszę przyznać, że kiedy zostałem zarażony nigdy nie myślałem, że tak to się rozwienie. Ot, myślałem, że od czasu do czasu jakąś piątkę sobie gdzieś pobiegnę i to będzie wszystko. I te moje pierwsze treningi, to były takie biegowe popierdółki. Zresztą cel wtedy był jeden. Chciałem przebiec bieg z klasą i on był moją pierwszą startową motywacją, która

Czytaj Dalej ->

Czas kości rozruszać i stres odgonić

Ma początek jak zawsze w ty miejscu i czasie. Leszek Boy powodzenia na biegowych trasach.Kasia biegi ultra, to bajka dla zupełnie innej grupy biegającej, niż my zwykli tuptający, Parkrun Dąbrówka trzymamy kciuki za debiut, podobnie jak z Kościanem. Niech parkrun si dalej rozwija.

Ostatnie dwa dni muszę przyznać, że miałem bez tupania. Było to spowodowane różnymi zawirowaniami. No, ale weekend zapowiada się wolny, dobrze czy nie dobrze wolę nie roztrząsać, gdyż są sprawy, które tego bloga nie dotyczą, napiszę tylko, że

Czytaj Dalej ->

Miłe weekendu zaczynanie, na parkrun hasanie

Ostatnio moje soboty są dosyć mocno zawodowo obciążone, więc sporo parkrun mi odpadło. No, ale to siła wyższa i z nią się nie dyskutuje, tylko się cieszy, że jest co robić. Na ale ostatnie dwa weekendy miałem akurat trochę luźniejsze, przez co mogłem je znowu w moim ulubionym biegowym miejscu spędzić.

Dzisiaj na Cytadeli byłem trochę później niż zwykle, gdyż około 20 minut przed startem. Jak zwykle przywitałem się ze znajomymi, którzy wierną, niemal niezmienną ekipą się pojawiło. Oprócz

Czytaj Dalej ->

Cytadela by night czyli atak biegającej szarańczy

Wczoraj zapowiedzi pogodowe były w lekka uderzające. Zgodnie z prognozami o godzinie 22 nad Poznaniem miała przebiec ostra burza. Zgodnie z założeniami Roberta dłużej znanego pierwszy termin biegu Cytadela by Night miał być o 21.30. Jednak ze względu na zapowiadaną burzę, postanowiono go przenieść ( znaczy się start) na godzinę 21. Tak trochę za zasadzie, a może nam się uda. A może jednak nie. Jak to się mówi: na dwoje babka wróżyła, albo będziemy zlani, albo i nie. Jeszcze była opcja trochę

Czytaj Dalej ->

Na czym polega prawdziwa pożyteczność biegania,

Nam, którzy biegamy częściej lub rzadziej, ale mniej więcej regularnie i stale bieganie kojarzy się jednoznacznie. Biegamy dla naszego zdrowia, czasu, życiówki, dobrego miejsca w grupie, ale zgodnie z naturalnym celem biegania. Ktoś to może określić, że biegamy da biegania, czyli tak naprawdę tuptające masło maślane. Co tak naprawdę jest pożytecznego w zabijaniu dla czasu, celu i innych takich. Takie bieganie w sumie nie ma w sobie nic pożytecznego. To, że my czujemy ogień, walkę samych z sobą

Czytaj Dalej ->