Na czym polega prawdziwa pożyteczność biegania,

Nam, którzy biegamy częściej lub rzadziej, ale mniej więcej regularnie i stale bieganie kojarzy się jednoznacznie. Biegamy dla naszego zdrowia, czasu, życiówki, dobrego miejsca w grupie, ale zgodnie z naturalnym celem biegania. Ktoś to może określić, że biegamy da biegania, czyli tak naprawdę tuptające masło maślane. Co tak naprawdę jest pożytecznego w zabijaniu dla czasu, celu i innych takich. Takie bieganie w sumie nie ma w sobie nic pożytecznego. To, że my czujemy ogień, walkę samych z sobą

Czytaj Dalej ->

Co to jest i czy może nam pomóc biegowa afirmacja

Na początku jak zawsze w tym miejscu i czasie. Kres genialna, złota myśl biegowa w Twojego autorstwa. Masz rację nigdy nie jest tak zimno, by w czasie biegu nie było nam ciepło.

Wczoraj pisałem na temat myślenia w czasie tutpania. W czasie moich dziwnych przemyśleń delikatnie poruszyłem temat afirmacji. Tak w maksymalnym skrócie zasada jest prosta. Pozytywne myślenie przynosi pozytywne rezultaty. Takie nasze powiedzenie, że wiara góry przenosi. No właśnie tak się zastanawiam, czy i w jaki sposób pozytywne

Czytaj Dalej ->

Zwykłe biegi to za mało

Kiedy tak sobie obserwuję, co się dzieje na rynku biegowym, to dobiegam do wniosku, że zwykłe biegi w stylu piątek, dziesiątek, półmaratonów, czy nawet maratonów dla wielu biegaczy już nie wystarczy. Obecnie obserwujmy coraz więcej biegów klasy ultra, gdzie możemy przebiec różne mniej lub bardziej szalone dystanse od 55 do nawet i 170 km. Kiedy komuś się zbudzą diabli wiedzą, jakie dystanse, to zawsze możemy jeszcze na górskie ultrabieganie sie przerzucić. Nic tylko konać radośnie, No, ale

Czytaj Dalej ->

Nie ma uniwersalnych środków wspomagających bieganie,

Na początku jak zawsze w tym miejscu i czasie. Robercie dłużej znany, trasę lekko nadbiłem na „skrzyżowaniu”, po drugiej stronie Warty, kiedy mieliśmy biec do nawrotki prosto, a ja pobiegłem jak główna droga prowadziła w lewo.

Ostatnio pod jednym z moich bardzo krytycznych wpisów na temat wpływu na mój organizm izotoników, który min był wrzucony na jeden z czołowych portali biegowych rozgorzała naprawdę ostra debata. Niczym jastrzębie, albo rozwścieczone ogary rzucili się na mnie biegający,

Czytaj Dalej ->

Żele i izotoniki czyli chemia w służbie biegającym,

Kiedy wchodzimy do sklepów dla biegaczy, czy nawet na trasach niektórych, szczególnie tych uważających się na ścisłą biegową czołówkę zorganizowanych tuptań , możemy zobaczyć na półkach , czy być obdarowani różnymi napojami, żelami i innymi takimi, których zadaniem jest wspomaganie naszej mocy. Muszę przyznać, że ja osobiście podbiegam do tego tematu z dużą rezerwą. Dwa czy trzy razy piłem izo na trasie i za każdym razem miałem cofki. Dlatego jak ognia unikam wszelkich chemicznych wspomagań,

Czytaj Dalej ->

Co powinno się znaleźć w dekalogu biegających

Na początku jak zawsze w tym miejscu i czasie. Adamie, trzymam kciuki za rozwój Twojej pasji. Powodzenia i do zobaczenia na trasach.

Niedziela jest to taki dzień, kiedy zdecydowana większość z nas ma czas wolny. Jakoś tak w zwyczajach społecznych się ułożyło, że jest to dzień, podczas którego możemy odpocząć. Oczywiście nie dotyczy to osób, które niestety muszą wtedy pracować, czyli różnych służb mundurowych, służby zdrowia, ośrodków użyteczności publicznej, gastronomi, usług dla ludności

Czytaj Dalej ->

Parkrun piknik, czyli poznańskie cuda biegowe

Na początku jak zwykle w tym miejscu i czasie. Sławku masz rację, zapisywanie się z wyprzedzeniem prawie rocznym na bieg, to niemal szaleństwo, bo w obecnych czasach i tempie życia nie jesteśmy w stanie przewidzieć co się stanie za 2-3 tygodnie, a co dopiero za pół roku czy prawie rok. No chyba że ktoś nie musi pracować, albo ma pracę taką, że ma wszystko zawsze zgodnie z planem. Tyle, że też nigdy nie jesteśmy w stanie przewidzieć jak długo jeszcze taka praca będzie trwała. W obecnych czasach

Czytaj Dalej ->