Podwójna biegowa motywacja, czyli nasze startowe strategie.

Ostatnio wpadła mi przed oczy fotka strzelona przez jednego z naszych parkrun-owych pstryk-mistrzów czyli Jarka Koperskiego. Na fotce (tej, która wpis ten tu i tak prowadzi) widać, jak finiszuję tuż przed metą z jedną znajomą biegaczką, Jak w sobotniej relacji napisałem razem z Anną biegliśmy praktycznie całą trasą wzajemnie się motywując.

Muszę przyznać, że taka wzajemna motywacja daje w czasie biegu bardzo dużo dodatkowego ognia. O uroku już może nie wspomnę. Muszę przyznać, ze to był mój praktycznie taki pierwszy

Czytaj Dalej ->

W czarnej przedstartowej rzyci

Nasz poznański półmaraton już tuż, tuż można napisać, że już w ogródku już wita się z gąskami, co znaczy biegaczami, a mój stan przygotowawczy to dno, sześć metrów mułu, czarna pupa a pod nią latryna wypełniona wiadomo czym. Muszę przyznać, że tak słabo do startu przygotowany to chyba jeszcze nigdy nie byłem. Czuję, ze ten start to będzie masochistyczny ostatni dziesiąty, nie wymieniony przez Dantego krąg piekła biegacza amatora. Ten, w którym spoczywają ci co rzucają się diabli wiedząc czemu na to, co nie

Czytaj Dalej ->

Biegacze kroki liczą

 Na początku krótka informacja z fanpage parkrun Polska: „Jest nam przyjemnie poinformować uczestników parkrun Polska, że w najbliższą sobotę będziemy mieli okazję uczestniczyć w ogólnoświatowym projekcie IARS (International Association of Running Standards) mającym na celu określenie średniej liczby kroków w ramach poszczególnych dystansów biegowych. Badaniem objęte zostaną dystans maratonu, półmaratonu, 10km oraz najkrótszy z badanych dystansów, czyli nasza piątka. parkrun, w związku z cyklicznością spotkań

Czytaj Dalej ->

Nawałka nawalił w Poznaniu

Muszę przyznać, że kiedy w listopadzie w blasku fleszy po długich, zażartych negocjacjach Adama Nawałka obejmował fotel trenerski Kolejorza, to miałem pewne wątpliwości, które starałem się w jakiś sposób zagłuszyć. W końcu wielkie jak na nasze krajowe warunki  trenerskie nazwisko, ktoś kto nie uznaje półśrodków, dla którego wszystko jest czarne lub białe i albo uznaje tylko krótkie trzymanie za mordę.. Z drugiej strony  ten niby plus w naszych poznańskich warunkach był jednocześnie ogromny minusem.

Nie

Czytaj Dalej ->

No i godzina nam uciekła

Nie ulega żadnej wątpliwości, że bieganie kojarzy się wielu osobom z gonieniem lub uciekaniem. A najczęściej i z jednym i drugim, gdyż za kimś czy za czymś zawsze gonimy, a przed czymś lub przed kimś jednocześnie, albo bardzo często uciekamy.

Najczęstszym, czy może raczej najbardziej rozpowszechnionym  powodem naszego uciekania, jak i jednocześnie gonienia jest czas. I tutaj forma z nim biegania może przyjąć co ciekawe obie formy jednocześnie. Gdyż z jednej strony biegnąc staramy się uciec przed czasem, który nieustannie

Czytaj Dalej ->

Odpalamy przedstartowy silnik

Tak sobie dumam, że organizm osoby biegającej,  jest trochę jak taki stary silnik spalinowy. Szczególnie dotyczy to startów w biegach zorganizowanych, na trochę dłuższych dystansach. To nie jest tak, że nagle dostajesz wizji, że wystartujesz np. w półmaratonie czy maratonie zapisujesz się i bez niczego, czy po paru przebieżkach biegniesz i pokonujesz każdy dystans. Owszem można wpaść na pomysł że zaczynamy biegać i wychodzić sobie w spokoju codziennie czy parę razy w tygodniu pod domem, ale zanim nie wpadniemy w biegowy

Czytaj Dalej ->

Nasze ulubione biegi

Jak już nie raz pisałem, osoby oddające się biegowej pasji możemy podzielić na takie dwie podstawowe grupy: tych co biegają dla samego biegania, gdzieś tam pod domem, parku, lesie, ale bez konieczności dzielenia się smakiem naszej pasji z innymi oraz tych dla których to samotne codzienne tuptanie jest elementem przygotowującym do tego co stanowi punkt kulminacyjny naszej pasji czy starcie w takim czy innym biegu zorganizowanym.

No i tutaj docieramy do głównego punktu mojego wpisu. Bo owszem uwielbiamy startować w biegach zorganizowanych,

Czytaj Dalej ->