Biegowe odprężenie czy biegowy wyścig zbrojeń

Muszę przyznać, że mam obecnie wcale niemały dylemat. Do głównego, tegorocznego startu, czyli poznańskiego maratonu mamy jeszcze prawie pół roku, więc do rozpoczęcia cyklu przygotowawczego jeszcze zdecydowanie za wcześnie. Z drugiej strony, po naszej ostatniej poznańskiej „połówce” czuję, że napłynęła do mnie nowa biegowa moc.

Może nie jest to bieganie na poziomie moich najlepszych czasów, ba jak to śpiewał klasyk, „to se newrati”, ale mimo wszystko czuję, że mam nowy biegowy ogień w duszy mojej płonący. I

Czytaj Dalej ->

Szaleństwo, żart czy prowokacja?

Wczoraj wpadł mi przed oczy na facebook plakat zapowiadający 6 maja start zapisów do Biegu Niepodległości w Poznaniu. Jak w zeszłym roku będzie to dystans 10 kilometrów, a limit zapisów na poziomie…. 100.000 osób. Tak, to niby nie jaja, faktycznie taki zapis na plakacie można zobaczyć ( na dowód wrzucam go jako ten wpis prowadzący). Jak mam być szczery nie wiem, co o tym myśleć.

Jeżeli jest to chwyt marketingowy mający wzbudzić chęć zapisów już przed terminem ich rozpoczęcia, to muszę przyznać, że genialny. Naprawdę

Czytaj Dalej ->

Co nas ciągnie do startu w maratonie czyli maratońskie kręgi piekieł

Jak wczoraj napisałem po raz kolejny zapisałem się na start w maratonie poznańskim. Zgłosiłem mój akces, następnie zapłaciłem wymagane startowe na poziomie 120 PLN i teraz się zastanawiam, co znowu mnie pokusiło, by katować się po raz kolejny na dystansie 42 kilometrów z małym hakiem. Moja taka luźna wczorajsza refleksja:

„Ile razy startowałem w maratonie, za każdym praktycznie razem wkraczałem do piekła, wstępując do kolejnych jego biegowych kręgów: zniechęcenia, słabości, lęku, bólu, cierpienia, halucynacji czy

Czytaj Dalej ->

Startowe kości zostały rzucone

Dzisiaj takie trochę hamletowskie o podłożu Cezara rozważanie we współczesnej wersji. Na początku zaczynamy od Hamleta. Wczoraj zdałem sobie sprawę, że do końca pierwszej puli zapisów na poznański maraton w najniższej zapisowej kwocie 120 PLN pozostało nam jeszcze dziewięć dni, czyli do końca miesiąca. Owszem  do startu mamy jeszcze prawie pół roku, a trudno jest tak zaplanować swój czas, by móc przypuścić, że akurat 20 października w niedzielę znajdziemy na tyle wolny dzień, by ruszyć na trasę Królewskiego

Czytaj Dalej ->

Pasja zmienia ludzi

Ktoś mi ostatnio podrzucił fotkę z finiszowych metrów podczas poznańskiego półmaratonu, gdzie wraz z grupką paru osób biegających jesteśmy już na ostatnich jego finiszowych metrach. Kiedy tak widzę te nasze w jakiś sposób zawzięte twarzy, to zerkam do tyłu w zamierzchłą niemal przeszłość, kiedy nawet nie wyobrażałem sobie, że poczuję taką w sobie taką biegową pasję.

Muszę przyznać, że w tamtych niby nieodległych, ale jakże zamierzchłych czasach nawet sobie nie wyobrażałem, że kiedykolwiek poczuję w sobie

Czytaj Dalej ->

Nasze wielkanocne bieganie

Z racji, że mamy czas świąteczny, wypada więc także świątecznie pisać. A jeżeli nie nawet czysto świątecznie, to dookoła świątecznego tematu krążąc. Trzeba przyznać, że mimo iż obecny czas nieodłącznie kojarzy się rodzinnie, z pewnym wyciszeniem od służbowej codzienności mocno konsumpcja wspomaganym, to jednak dla tysięcy rodaków będzie to kolejna szansa by w pełni i radośnie naszej tup-pasji się oddać. Większość z nas zapewne będzie działała na zasadzie: chwila wolna to pod dom i pobiegać, jednak jak zwykle

Czytaj Dalej ->

Jeść, odpoczywać, biegać czyli święta osób biegających

Na poczatku jeszcze chcę nawiązać do wczorajszego komentarza Adama.Wielu z nas biegło w niedzielę z wiadomą kartką i i możemy czuć z tego powodu dużo satysfakcji Przed nami kolejne wielkie wyzwanie duchowe na podstawie konsumpcyjnej,  czyli Święta Wielkanocne. I to nawet chyba nie ma znaczenia, jaka jest nasza wiara i czy wierzymy w kanony religii katolickiej, czy może jesteśmy innego wyznania, albo i nie uznajemy wiary w Siłę Wyższą, ale jest to czas wolny dla wszystkich i każda osoba w ten czy inny sposób będzie Święta

Czytaj Dalej ->