Na nowo odkrywanie frajdy w bieganiu

Muszę przyznać, że w ostatnich miesiącach na nowo znajduję, a raczej znowu odkrywam frajdę w bieganiu. Jest to związane z tematem, który systematycznie od grudnia poruszam, czyli mojej kolejnej ofensywie odchudzającej. Można napisać krótko: wraz z każdym redukowanym kilogramem frajda z biegania rośnie. Wiadomo, że głównie cieszą się nogi, gdyż mi mniej do dźwigania tym lżej jest mięśniom, ścięgnom i wszystkim podtrzymujących nasze ciało elementami nożnej podpory. No i co najważniejsze dla nas biegaczy, jest też

Czytaj Dalej ->

Co ma wspólnego biegacz amator z lokomotywą Jana Brzechwy

Na początku szybkie wprowadzenie. Zdaję sobie sprawę, że sama osoba Jana Brzechwy może budzić pewne kontrowersje. Dla niektórych problemem będzie jego żydowskie pochodzenie, dla innych działalność literacka w latach 50-tych, gdzie mocno zaangażował się w popieranie komunistycznego ustroju swoim jakby nie patrząc bardzo utalentowanym piórem. Ale jednak jako ochotnik zapisał się do naszej armii w roku 1920 i aktywnie brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej, za co został nawet odznaczony.

Nie mam zamiaru oceniać Jana Brzechwy

Czytaj Dalej ->

Porównanie biegowych czasów – najlepsza weryfikacja ofensywy odchudzającej

Na początku szybko wytłumaczę taką, a nie inną postawioną w tytule tezę, nim ktoś nawet słusznie oburzony zaprotestuje głosząc, że najlepszym weryfikatorem jest waga i porównywanie swoich kilogramów. Oczywiście dużo jest w tym prawdy, jednak pod warunkiem że jesteśmy ważeni przez niezależne od nas źródła w sposób całkowicie obiektywny. Kiedy sami stajemy nasz naszej wadze, to z tym obiektywizmem może być różnie. I to nawet może nie w całkiem świadome nasze działanie. A to możemy kładąc wagę na ziemie, zupełnie

Czytaj Dalej ->

Równowaga wagowa osiagnięta

W tym roku moje wpisy mniej więcej równolegle rozkładam na dwa najważniejsze dla mnie tematy: bieganie i zrzucanie wagi. No i znowu chciałem wrócić na chwile do tego drugiego tematu. Jak pisałem w grudniu znowu coś mnie natchnęło, by wejść na wagę.  Było to spowodowane dwoma przyczynami: raz że moje wyniki biegowe zdecydowanie spadały, a dwa że brzuch zaczynał mi powoli ciążyć i możliwość spoglądania pod nogi ograniczać. Kiedy wszedłem na wagę, to troszkę się zachłysnąłem. Co prawda wynik 95 kg nie był jeszcze

Czytaj Dalej ->

Runners on the storm

Trzeba przyznać, że wczoraj mieliśmy fajną pogodę do biegania. Tak koło 17-18 przeszła nad Poznaniem burza i to tak z gatunku bardziej godnych. Może a w zasadzie na szczęście nie aż tak godna jak w innych częściach kraju, gdzie dachy i nie tylko fruwały, ale ścianę deszczu, która uniemożliwiała zobaczenie czegokolwiek na odległość parunastu metrów mieliśmy. W każdym razie grzmiało i lało aż miło, czy raczej niemiło.

W taką pogodę każdy rozsądny człowiek zostaje w domu i czeka aż się uspokoi, ale my biegowi

Czytaj Dalej ->

Gdzie Twoja meta biegaczu/biegaczko…

Tak trochę refleksyjnie mnie dzisiaj dopadło. Może to z powodu upływających lat, może tak ogólnie… No i tak sobie dumam: gdzie jest nasza biegowa meta. I nie mam tutaj na myśli mety w najbardziej logicznym sensie, czyli po treningu, czy w czasie takiego czy innego biegu, tylko tak bardziej głębiej chciałbym wejść w temat.

Gdzie jest meta całej naszej biegowej pasji. Czy jest moment, kiedy mówimy że dosyć, koniec, było super, miło, ale teraz pora na biegową emeryturę? No, właśnie tylko co można robić na takiej emeryturze,

Czytaj Dalej ->

Podwójne przygotowania biegacza amatora do maratonu

Do mojego głównego startu w tym roku, czyli poznańskiego maratonu mamy jeszcze dwa miesiące i równo dwa tygodnie. Większość naszego utalentowanego biegowego towarzystwa zapewne dopiero zaczyna się nad przygotowaniem zastanawiać, wertują rozpiski biegowe, albo już coś tam w zakresie przygotowania robią. Niestety ja, jako osoba całkowicie pozbawiona biegowego talentu, a bazująca tylko na swojej wytrwałości, uporze i pewnej pasji, a do tego mająca problemy i ciągoty do nadwagi, muszę trochę  wcześniej rozpoczynać mój przygotowawczy

Czytaj Dalej ->