300 parkrun minęło…

Z racji, że dzisiaj sobota, a ja mam wolny dzień, więc jak zwykle w takiej sytuacji udałem się rano na Cytadelę, by w moim ulubionym, cotygodniowym biegowym wydarzeniu wziąć udział. Tak sobie uświadomiłem, że była to moja trzy setna wyprawa na parkrun, z czego 295 na Cytadelę. Tak zerknąłem sobie w przeszłość, jak to drzewiej bywało…

Jak już nie raz pisałem inauguracja parkrun w Poznaniu, tak trochę zbiegła się z początkiem mojej biegowej przygody. Pierwszy parkrun w Poznaniu był w ostatni weekend lipca 2012 roku,

Czytaj Dalej ->

Trochę zapisowo pod prąd

W listopadzie mamy dla nas osób biegających z Polski jeden z najważniejszych biegów. Mówimy tutaj oczywiście o Biegu Niepodległości, a w zasadzie Biegach Niepodległości, które będą się odbywały  w całym naszym kraju. Muszę przyznać, że w tym roku, aż tylu co w zeszłym ich nie znalazłem, ale koło 20 dostrzegłem. Podejrzewam jednak, że będzie ich dużo więcej, może jeszcze nie wszystkie do kalendarza nie zostały wprowadzone.

U nas w Poznańskiem na pierwszym miejscu mamy oczywiście Poznański Bieg Niepodległości,

Czytaj Dalej ->

Kiedy czujesz, że biega się lżej (lepiej)

Muszę przyznać, że od czerwca, kiedy zmieniłem mój cykl treningowy czuję ogromną różnicę w tym jak mi się biega. Przez wcześniejsze niemal dwa lata ( do grudnia zeszłego roku) moje bieganie ograniczało się do jednego kółka pod domem i czasem, ale sporadycznie tak do może dyszki. I to było wszystko. Moje wyniki biegowe na parkrun oscylowały w granicach trzydziestu minut z plusem, co było, że tak napiszę nawet jak na mnie bardzo, ale to bardzo słabo. W zeszłym roku podczas maratonu owszem udało się doczłapać do mety,

Czytaj Dalej ->

Czasem endomondo ściemnia

Tak na szybko nim zacznę zastanawiam się, czy to raczej wina endomondo, czy telefonu. Ale o tym za chwilę. W poniedziałek i wtorek przeprowadziłem moje popołudniowe treningi na dokładnie tej samej trasie. Wg wcześniejszych danych powinno to być około 13 kilometrów. A tu w poniedziałek telefon mi pokazał ledwie 11 kilometrów. Muszę przyznać, że z lekka mnie to zszokowało, gdyż tempo biegowe na tym dystansie objawiło się na poziomie praktycznie mocniejszego spaceru. Trochę zbity z pantałyku wczoraj pobiegłem na tej samej

Czytaj Dalej ->

Jak nie oni, to kto

Dzisiaj tak trochę z innej strony… może siatki. Z pełnym zainteresowaniem

obserwuję mecze naszych siatkarzy w Mistrzostwach Europy. Na razie grają bez żadnej fałszywej nutki. A wręcz można napisać, że koncertowo.

Do półfinałów dotarli niemal jak po swoje tracąc tylko jednego seta z heroicznie walczącymi i niesiony niemal takim samym jak nasi zawodnicy dopingiem Estończykami. Teraz przed nami półfinał z gospodarzami turnieju, którzy sensacyjnie pokonali w ćwierćfinale wiecznego i niemal pewnego kandydata do wygrania całego

Czytaj Dalej ->

Zaczynamy jesienne bieganie

No to dzisiaj rozpoczął się drugi myślę, że najlepszy sezon biegowy. Pierwszym wiosna, a drugim właśnie jesień. Zimą czy też latem, zawsze możemy jakieś wymówki, by nie biegać znaleźć. To jest za zimno, to za gorąco i zawsze można jakoś prawie racjonalnie wycofać się z biegania. Natomiast jesień i wiosna takiej szansy nie dają. I albo się oficjalnie przyznajemy do naszego lenia, że nas w danym dniu pokonał, albo ruszamy na trasę.

Zresztą jesień to także pora wielkich biegowych imprez zorganizowanych. I to nie tylko

Czytaj Dalej ->

Nie każdy eksperyment kończy się sukcesem

W bieganiu, tak jak i w życiu przeprowadzamy różne eksperymenty, testy, wszystko po to by było lepiej, szybciej, możniej czy mocnej wszystko w zależności jakiej strefy naszego życia eksperyment ten dotyczy. Nie każdy z tych eksperymentów się udaje, natomiast z każdego tego udanego, jak i tego nie udanego możemy wyciągnąć odpowiednie wnioski.

Taki eksperyment zrobiłem właśnie w tym tygodniu. Cały tydzień był biedniejszy pod względem biegowym, gdyż miałem tylko trzy normalne treningi na poziomie 11-13 kilometrów, dwa dni

Czytaj Dalej ->