No i trochę się schudło…

Dzisiaj wpadła mi przed oczy fotka zrobiona przez naszego mistrz-pstryka parkrun-owego czyli Jarka. Jest to zdjęcie z zeszłej soboty, oczywiście z parkrun, bo skądże indziej. Muszę przyznać, że kiedy spojrzałem na siebie, to przypomniała mi się inna moja fotka z końca zeszłego roku. Obie fotki wpis ten prowadzą. Myślę, że chyba różnica jest zauważalna. Tak pokrótce napiszę tylko, że między tymi dwoma fotkami jest 16 kg różnicy. Oczywiście to nie jest jeszcze koniec, gdyż marzy mi się do maratonu te 2 do 4 kilo jeszcze

Czytaj Dalej ->

Jaka biegowa praca, takie wyniki

Można napisać, że żadnej Ameryki w tytule nie odkryłem, gdyż jest to prawo, zasada, która każdej chyba osobie jest znane. W końcu jak się posieje i podleje tak się zbierze, jak się dba tak się ma, jak posmarujesz tak pojedziesz ( dwuznacznie, ale takie życie) itp. itd. i co tam jeszcze.

Oczywiście to prawo ma takie samo zastosowanie w naszej pasji, czyli bieganiu. W zasadzie można to sprowadzić do jednego zdania: jak trenujemy, takie wyniki biegowe mamy. Oczywiście wszystko jest uzależnione od celu, jaki przed naszą pasją

Czytaj Dalej ->

Idealny weryfikator treningowej pracy

W większości przypadków biegamy sobie wg zasady bieganie dla biegania, dla frajdy, pasji, ale bez jakiegoś głębszego celu. Samo przełamanie się i wyjście z domu, by coś zmienić w swoim życiu jest takim cele. Jednak od czas do czasu zdarza się postawić przed nami jakiś konkretny cel, np. start na takim czy innym dystansie, czyli generalnie przygotowanie się do czegoś. I wtedy nasz trening nabiera pewnej głębi i wymaga od czasu do czasu pewnej weryfikacji, czy faktycznie jesteśmy na dobrej drodze do naszego celu, czy trzeba

Czytaj Dalej ->

Uroki zabawy biegowej

Jak już pisałem kilka razy, od czerwca rozpocząłem etap przygotowujący do mojego głównego tegorocznego startu, czyli poznańskiego październikowego maratonu. Z powodu, że moja waga powoli zbliża się do tej wskazanej, ale jeszcze nie jest, dlatego moje treningi dopasowuje właśnie do tych nadmiernych kilogramów. Krótko podsumowując mój dotychczasowy trening sprowadzał się głównie do klepania podbijanych z tygodnia na tydzień kilometrów. Dla praktyków i speców biegania nie jest to odpowiednia metoda, gdyż nie same kilometry

Czytaj Dalej ->

Jestem praktykiem, nie teoretykiem w dziedzinie odchudzania

Po moich ostatnich tekstach związanych z odchudzaniem, a szczególnie ujawnieniu tego co i ile jem znowu rzuciła się na mnie spora grupa fachowców i znawców tematu. Trochę to przypominało mi nalot sępów na leżącą i zapomnianą przez Boga i ludzi padlinę. Zaczęto przedstawiać niema naukowe dowody, o różnych wydatkach energetycznych i różne inne uniwersalne, odchudzające prawdach.

Jak już wcześniej wspominałem, ja nie neguję w żaden sposób zasadności tych racji, każda osoba ma swoja odchudzającą ścieżkę i często

Czytaj Dalej ->

Jak biegać z nadwagą

Po ostatnich moich wpisach spotykałem się z pewnymi niewiary komentarzami, na zasadzie: jak można regularnie biegając mieć nadwagę czy jak możliwe jest bieganie przy nadwadze i nie złapanie kontuzji

Odpowiedzi ma te pytanie są krótkie: jeżeli biega o skłonność do otyłości, to dużo jest w naszych genach, metabolizmie oraz różnych predyspozycjach naszego ciała do takiego czy innego gromadzenia zapasów. Są ludzie, którzy mogę zjeść wiele i nic im nie jest, a są tacy, którzy jeżeli tylko trochę wykroczą ponad żywieniową

Czytaj Dalej ->

Wagowe i biegowe rewolucje

Jak już wspominałem, na początku czerwca rozpocząłem cykl treningowy do październikowego maratonu w naszym mieście, czyli mojego głównego tegorocznego startu. Cykl u mnie składa się z dwóch równorzędnych działań. Pierwsza i główna część to budowanie biegowej mocy, podkręcanie kilometrażu i łączenie do z pewnymi elementami przyśpieszeń. Druga , nie mniej ważna część do gubienie nadmiernych kilogramów. I może od tego zacznę.

Jak wspomniałem, ostatnie dwa lata przed październikiem zeszłego roku to było poluźnienie

Czytaj Dalej ->