Zmiana popularności dyscyplin sportowych

Na początku jak zawsze w tym miejscu i czasie. Muszę przyznać, że wczorajszy wpis spotkał się z diametralnie różnymi opiniami. O ile Zenek reprezentujący widocznie stronę producentów masek starał się nawet tekst zdyskredytować, to dwaj panowie o imieniu Tomasz zgodzili się ze mną uznając, że maski nie do końca spełniają swoje zadania. Zobaczymy jak przemysł maskowy się rozwinie.

Dzisiaj tak trochę bardziej ogólnie o preferencjach sportowych naszego społeczeństwa. Do tej pory wśród najpopularniejszych dyscyplin, które

Czytaj Dalej ->

Jak się wyleczyć z miłości do piłki nożnej

 

Na początku muszę się przyznać do jednego: od najmłodszych lat byłem wielkim fanem piłki nożnej. Może nie grałem ( co prawda amatorsko na bramce zdarzało mi się postać, kiedy ważyłem dużo więcej i dosyć trudno było mi strzelić, gdyż zajmowałem sporą powierzchnię bramki), ale byłem ogromnym pasjonatem, który zawsze wiedział kto z kim gdzie i jaki wynik osiągnął. Z racji mieszkania w Poznaniu skład Kolejorza znałem na pamięć, rozkład meczów z wyprzedzeniem kilku kolejek w przód i dokładnie co się wydarzyło w dotychczasowych meczach. Do tego oczywiście nasza reprezentacja narodowa i jej mecze. Mam szczęście pamiętać jeszcze mundial w Hiszpanii w 1982 i mimo że miałem wtedy zaledwie 11 lat do dzisiaj pamiętam mecze z Kamerunem, Peru, Belgią, ZSRR, Włochami i Francją. Pasjonowałem się oczywiście piłką klubową z głównym uczuciem do Lecha, ale w meczach pucharowych byłem za wszystkimi naszymi drużynami. Pamiętam sławne potyczki Widzewa z Liverpoolem, Juventusem, półfinał Pucharu Europy w 1983, udział w fazie grupowej Ligii Mistrzów w 1996, chociaż może Poznaniakowi głupio to przyznać, ale pamiętam też wyjście z grupy Ligii Mistrzów Legii i jej odpadniecie z Panathinaikosem. Pamiętam także nieliczne, ale wielkie mecze Lecha z Athletico, Olimpique czy wielkie lanie z Liverpoolem.

Owszem było porażek więcej niż zwycięstw, ale zawsze jakiś płomyk nadziei się tlił, bo potrafiliśmy raz na jakiś czas na wyżyny się wspiąć i powalczyć chociaż przez chwilę jak równy z równym z najlepszymi. Jednak z roku na rok, kiedy obserwowałem, jak nasza piłka jest coraz gorsza, coraz słabsza, to moje zainteresowanie nią spadało. I tu nawet nie biega o to, że z roku na rok jesteśmy coraz słabsi piłkarsko, tylko o inny paradoks. Najśmieszniejsze jest,  że im gorzej nasi kopacze grają, tym większą kasę zarabiają. Najbardziej podrzędny kopacz w naszej ekstraklapie zarabia taką kasę, o której większość z nas nawet nie ma co marzyć. I za to kasę odstawia taką chałturę, że kiedy ktokolwiek z nas by pracował tak, jak oni grają to z hukiem z każdej roboty by wyleciał. Jeszcze żeby za tą kasę grali… Jak napisałem wcześniej: im większa kasa tym gorsza gra. Dlatego sobie powiedziałem, że moja noga na stadionach ekstraklapy nie postanie. Mogę się przejść na mecz jakiejś klasy okręgowej do III ligi włącznie, gdzie jeszcze jest chęć walki i gry, ale tam gdzie kopacze czekają na murawie, niech te 90 minut się skończy by móc zakontraktowaną kasę wyciągnąć, to się długo nie wybiorę.

Jakie jest wyjście? Obawiam się, że kuracja szokowa. Wypieprzyć wszystkie te podrzędne gwiazdeczki, niech idą do prawdziwej pracy, a na boiska wpuścić młodych, głodnych, gniewnych i od nowa zacznijmy budować, kiedy po starym nie pozostanie kamień na kamieniu. Dopóki będą jakiekolwiek podwaliny starego, to każda nowa konstrukcja jak domek z kart się rozsypie. Na razie jedno muszę przyznać: z miłości do piłki jest na długo wyleczony. Na szczęście jest siatkówka, żużel, zimą skoki i nie trzeba oczu męczyć widokiem patałachów kokosy zarabiających. Jedno trzeba przyznać: największy sukces luksemburskiej piłki był tragikomedią, bo inaczej tego nazwać nie można. Gdbyśmy chcieli wskazać miejsce polskiej piłki nożnej, to można napisać że jest dno, sześć metrów mułu i nasza kopana. Teraz pozostało z piłki obejrzeć sobie ewentualnie mecz Ligi Mistrzów czy mecze mędzynarodowe, bo nasz krajowa to wszystko co chciałem już napisałem. Czytaj Dalej ->


Dlaczego tak słabo zaczęliśmy Mundial

Sorry, ale nie mogłem się powstrzymać od wrzucenia kolejnego wpisu o popisach naszych piłkarzy. Jestem nie tylko amatorem biegaczem, ale generalnie interesuję się od najmłodszych lat sportem także jako zagorzały kibic. Może nie z gatunku ultrasów, ale zawsze oglądałem, kibicowałem, ze szczególnym uwzględnieniem występów naszej reprezentacji. I to nie koniecznie dotyczy to wybranej dyscypliny, jak obecnie tak mocno władającej piłki nożnej, ale także koszykówki, siatkówki, dyscyplin Igrzysk Olimpijskich,

Czytaj Dalej ->


Mecz czy trening – oto jest pytanie

No i się zaczęło. Kolejne Mistrzostwa Świata w piłce nożnej, czyli święto dla fanów kopanej. Nie jest chyba tajemnicą, że także dla wielu nas biegających. Oznacza to konieczność dokonywania często trudnych wyborów. Muszę przyznać, że sam kiedyś byłem wielkim fanem piłki. Niezależnie czy nasi grali czy nie grali w czasie Mistrzostw Świata czy Europy opanowywałem telewizor nie dopuszczając nikogo innego w czasie, kiedy trwały mecze.

Z wiekiem chyba jednak to przechodzi, gdyż muszę przyznać,

Czytaj Dalej ->


Jaka jest różnica między bieganiem biegacza a piłkarza

W piątek podczas meczu otwierającego Mistrzostwa Świata pomiędzy Rosją a Szejkami padało w pewnym momencie zdanie, że najciężej pracujący zawodnik Sbornej przebiegł w 80 minut 11 kilometrów. Zagłębiłem się w ten temat i wyczytałem po jednym z meczów Ligi Mistrzów takie zdanie: „ 30-letni piłkarz w ciągu dokładnie 97 minut meczu (łącznie z doliczonymi) przebiegł aż 16837 metrów! To niesamowity wynik, zwłaszcza jeśli spojrzymy na to, jaki na ostatnich mistrzostwach świata był rekord przebiegniętych

Czytaj Dalej ->


Niezbędnik informacyjny nie tylko dla kibiców

No to zaczęły się wczoraj Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej. Nie wiem, czy przypadkiem nie jest to największa impreza sportowa świata pod względem budowania napięcia, emocji, ogni kibicowskich i innych dymów i innych takich. Z pewnością pod względem prestiżu, ogromu wydarzenia i całej logistyki z pewnością Igrzyska Olimpijskie mają dużo więcej do zaoferowania czy pokazania, ale to właśnie piłka nożna wyzwala najwięcej emocji. Takim szczytowym przykładem jest konflikt zbrojny między Salwadorem

Czytaj Dalej ->


Bieganie bieganiem, ale piłka zaczyna rządzić

Zdaje sobie sprawę, że wielu z nas piłka nożna nie do końca interesuje. Naszą pasją jest bieganie, gdzie więcej nas biega niż 22 na jednym prostokątnym placu. My owszem od czasu do czasu możemy zagrać w różne gry sportowe w stylu właśnie piłki nożnej, siatkówki, kosza czy innych dyscyplin w których w mniejszym czy większym stopniu używamy naszej biegowej pasji.Ale nie zawsze i nie koniecznie. Bo ktoś powiedział, że biegacz nie może zagrać w golfa, bilard, bierki, karty czy szachy które nie do końca mają coś wspólnego z bieganiem? Każda osoba ma takie dodatkowe rozrywki, jakie lubi.

No, ale już przebiegam do istoty wpisu. W przyszłym tygodniu o czym wiedzą z pewnością nawet osoby na co dzień zupełnie nie interesujące się piłką nożna kolejne Mistrzostwa Świata. To już będą 21 mistrzostwa, oraz dziewiąte w których wystąpi nasza reprezentacja. W przyszłym tygodniu liczba kibiców piłkarskich w naszym kraju wzrośnie zdecydowanie. Nawet osoby, których na co dzień piłka nie do końca interesuje, to jednak mistrzostwa świata z udziałem naszej reprezentacji, przynajmniej przez 3 pierwsze kolejki będzie wyjątkowo poruszała. Ja z kolei daleki jestem od górnolotnych stwierdzeń, że cała Polska kibicuje naszym, ale z pewnością będzie bardzo duża grupa, która będzie kibicowała. Oczywiście, będzie także spora grupa, którym ogólnie cały sport fruwa i tita i oni mają zupełną obojętność na tych pomalowanych ‘szaleńców” podniecających, kiedy 22 głupków za wielką kasę biega za jedną piłką. W końcu stać ich chyba, by każdy sobie piłkę kupił i grał sam do siebie bez kopania się wzajemnego po kostkach.

No, ale mimo wszystko my, którzy w taki czy inny sposób interesujemy się, a do tego jeszcze  uprawiamy taką czy inną dyscyplinę, to przynajmniej do czasu, kiedy nasza kadra będzie w grze to będziemy się interesowali i podniecali Mistrzostwami. I nie jest żadną tajemnicą poliszynela, że tak długo jak nasza reprezentacja będzie grała, tak długo nasze zainteresowanie będzie trwało. Jak długo to będzie? Nie chcę w tym miejscu prorokować, gdyż jest to prawdziwe wróżenie z fusów. Do tej pory dwa razy zdobyliśmy brązowe medale osiągając półfinały w których czy to z RFN w 1974 czy Włochami w 1982 przegrywaliśmy. No, ale to było maksimum naszych możliwości. Jak będzie w tym roku? Mam tylko nadzieję, że nie skończy się na trzech meczach. Realnie patrząc każdy inny wynik będzie sukcesem. Oczywiście nie wierzę w bajki o strefie medalowej czy zdobyciu Mistrza. Takimi historiami nie bawią się różni nie do końca realni optymiści. W końcu raz na jakiś czas bajka moze przybrać realne kształty i nigdzie nie jest powiesziane, że nie będzie akurat teraz. Jedno jest pewne bieganie pozostanie bieganiem, ale kibicować z pewnością będziemy

Tak na marginesie zerknąłem w propozycje muzyczne przez Mistrzostwami i najbardziej mi się spowodowała propozycja

https://www.youtube.com/watch?v=yw1lkRRYhiA&t=133s

Wczoraj mieliśmy kolejny test naszej drużyna przed Mistrzostwami. Zaczęło się super, a zakończyło niemal jak zawsze. Mam nadzieję, że w czasie Mistrzostw nie będziemy się nastawiali na to jak zaczynamy, ale bardziej na to jak kończymy. W najgorszym wypadku znowu będziemy śpiewali

Czytaj Dalej ->