Najdłuższa wojna współczesnych czasów.

Robercie dłużej znany, do poruszonego przez Ciebie tematu wrócę w jutrzejszym poranny wpisie

Ostatnio w necie poznałem kogoś, kto przebywa obecnie w Kabulu w Afganistanie na operacji, którą określa jako  „peacekeeping mission”. W czasie ten misji utrzymania pokoju, biorą udział w patrolach, od czasu do czasu są ostrzelani, czyli z tym pokojem różnie bywa. Kiedyś będę mógł więcej o tej osobie napisać, na razie prosiła bym nie pisał za dużo o niej, czy o nim, nie ważne. .

Tak sobie myślę,

Czytaj Dalej ->

O poprawności płciowej

Na początku jak zwykle w tym miejscu i czasie. Robercie krócej znany masz rację, ale każda wygrana na Igrzyskach, to już jest coś, z czym oboje się zgadzamy.

Na początku wrzucam w całości komentarz Roberta dłużej znanego na temat wiadomego, tak bardzo nas wszystkich rozpalającego tematu:

One biegają na 800 m, a nie na 200 m, to raz. Poza tym jest to poważny problem, bo z jednej strony one jako ludzie mają swoje prawa, celowo się przecież takie nie urodziły, nie biorą żadnego dopingu, nie jest tak

Czytaj Dalej ->

To dopiero była noc…

No działo się na Igrzyskach. A nawet nie tyle co działo, co armata. Najpierw cały dzień żyliśmy wyczynami  Oktawii Nowackiej, która przez cały dzień prowadziła w pięcioboju pań. A wiadomo, że pięciobój to królewska dyscyplina Igrzysk Olimpijskich, która jest na nich rozgrywana od XII Igrzysk w 708 p.n.e. Co prawda wtedy dyscyplina na trochę się różniła od obecnego pięcioboju, no może trochę więcej niż trochę, ale co tam. No i nasza Oktawia prowadziła przez 4 pierwsze konkurencje i na

Czytaj Dalej ->

Druga twarz wyczynowego sportu

Pod jednym z wpisów dotyczących występów naszych na Igrzyskach  Marek wrzucił interesujący komentarz:

A może problem leży gdzie indziej?
Co jakiś czas słyszę od różnych osób o przypadkach takich czy innych sportowców, którym pomimo znakomitych wyników odmówiono udziału w kadrze narodowej bo było potrzebne miejsce dla jakiegoś znajomego działacza sportowego, mimo, że ów totumfacki osiągnięcia miał raczej średnie. Od czasu do czasu docierają do nas głosy o takim czy innym dobrze zapowiadającym

Czytaj Dalej ->

Jak to z tym naszym sportem jest?

Na początku jak zwykle w tym miejscu i czasie. Robercie krócej znany, cóż coś w tym jest co napisałeś.  Ile mamy w Poznaniu, który chce się mienić stolicą biegania w kraju ( wszędzie krzyczymy, ze mamy najwięcej biegających), takich z prawdziwego zdarzenie bieżni tartanowych 400-sto metrowych, gdzie każda osoba biegająca, która w taki czy inny sposób o bieganiu myśli przynajmniej raz w tygodniu trenować. A mówimy tutaj o nas amatorach, a o potencjalnych kandydatach do medali olimpijskich? Trudno

Czytaj Dalej ->

Mały piesek o wielkim sercu

Wczoraj pisałem już o Gobi, malej suczce, która w czasie jednego z najbardziej morderczych biegów wybrała sobie pana, z którym przebiegła 4 z 6 etapów, który dla wielu z nas byłby praktycznie nie do osiągnięcia.  A tu mały piesek ustawia się obok zupełnie jej obcego i mężczyzny i biegnie:

https://www.facebook.com/bbc5live/videos/10154464330726108/

Fantastyczna historia. Ze słów Diona wynika, że Gobi ( tak została przez niego nazwana), pierwszego dnia krążyła po obozie biegaczy szukając swojego

Czytaj Dalej ->

Z kostnicy na parkrun

Na początku muszę się przyznać, że trochę wczoraj zabalowałem. I to wyjątkowo jak na mnie. Było to spowodowane jednym z moich wcześniejszych wpisów, że nigdy się nie upijam. No i kumple zaprosili mnie na wczoraj na imprezę. W sumie to nawet nie impreza tylko popijawa z gatunku upijamy biegacza amatora. Nawet nie wiem co i ile mi lano. W efekcie obudziłem się w … chłodni. Było zimno, byłem nagi i miałem wcale nie lekki ból głowy. Zacząłem walić w różne miejsca starając się z jednej strony

Czytaj Dalej ->