Parkrun w rytmie Chopina czyli impuls biegacza amatora

Na początku, jak zwykle w tym miejscu i czasie. Lucjanie, jeżeli kogoś  podnieca i do stanu przepełnionej namiętnością pasji doprowadza onanizowanie w miejscach publicznych, to jedynie co, to mogę mu życzyć, by mandaty z daleka go omijały. Jego życie, jego prawo, jego onanizm, każdy ma swoją życiową karmę i niech mu wybiegnie na zdrowie.

Muszę się przyznać szczerze, że w tym tygodniu praktycznie nie biegałem. Moje tuptanie do granicy zero zostało sprowadzone. Raz w środę przebiegłem się i

Czytaj Dalej ->

Nałogi biegacza amatora

Muszę się przyznać, że jestem klasycznym typem nałogowca. Oznacza to, że muszę mieć jakiś nałóg, które w ten czy inny sposób wypełnia moje życie. Od najmłodszych lat moim głównym nałogiem były słodycze. Muszę przyznać, że uwielbiałem je w każdej formie i ilości. Czekolada, cukierki, wafelki wszystko co w trudnych czasach mojej młodości ( komunizm, stan wojenny) można było dostać i zjeść. Dla tych, co tamtego okresu nie pamiętają, niemożliwe praktycznie jest do wyobrażenia sobie

Czytaj Dalej ->

Wykrakany, wyproszony u Najwyższej Instancji cud

Na początku jak zwykle w tym miejscu i czasie. Robercie krócej znany, cóż ciągnie, ale to temat na osobny, popołudniowy wpis.
Zdaję sobie sprawę z faktu, że wiele osób może się dziwić, dlaczego na blogu czysto biegowym, tak wiele informacji, że tak skrobnę „pozabranżowych” się znajduje. No, ale są rzeczy istotne, ważne, ale są i ważniejsze. Oczywiście skrobię tutaj o wczorajszym meczu z Niemcami. Wiem, że jest spora grupa naszych Rodaków, którym sport, a szczególnie piłka nożna

Czytaj Dalej ->