Jak to z tym naszym sportem jest?

Na początku jak zwykle w tym miejscu i czasie. Robercie krócej znany, cóż coś w tym jest co napisałeś.  Ile mamy w Poznaniu, który chce się mienić stolicą biegania w kraju ( wszędzie krzyczymy, ze mamy najwięcej biegających), takich z prawdziwego zdarzenie bieżni tartanowych 400-sto metrowych, gdzie każda osoba biegająca, która w taki czy inny sposób o bieganiu myśli przynajmniej raz w tygodniu trenować. A mówimy tutaj o nas amatorach, a o potencjalnych kandydatach do medali olimpijskich? Trudno

Czytaj Dalej ->

Mały piesek o wielkim sercu

Wczoraj pisałem już o Gobi, malej suczce, która w czasie jednego z najbardziej morderczych biegów wybrała sobie pana, z którym przebiegła 4 z 6 etapów, który dla wielu z nas byłby praktycznie nie do osiągnięcia.  A tu mały piesek ustawia się obok zupełnie jej obcego i mężczyzny i biegnie:

https://www.facebook.com/bbc5live/videos/10154464330726108/

Fantastyczna historia. Ze słów Diona wynika, że Gobi ( tak została przez niego nazwana), pierwszego dnia krążyła po obozie biegaczy szukając swojego

Czytaj Dalej ->

Z kostnicy na parkrun

Na początku muszę się przyznać, że trochę wczoraj zabalowałem. I to wyjątkowo jak na mnie. Było to spowodowane jednym z moich wcześniejszych wpisów, że nigdy się nie upijam. No i kumple zaprosili mnie na wczoraj na imprezę. W sumie to nawet nie impreza tylko popijawa z gatunku upijamy biegacza amatora. Nawet nie wiem co i ile mi lano. W efekcie obudziłem się w … chłodni. Było zimno, byłem nagi i miałem wcale nie lekki ból głowy. Zacząłem walić w różne miejsca starając się z jednej strony

Czytaj Dalej ->

Pij mleko będziesz…

Na początku jak zwykle w tym miejscu i czasie. Małgorzato, Łukaszu oraz Krzysztofie oczywiście,  macie rację, że w bieganie to jest po trochu i moda i szpan i lans, a przede wszystkim dla nas pasja, dobra zabawa i poprawa kondycji. Bieganie ma w sobie odrobinę wszystkiego, co tak naprawdę jest ważne i może dlatego tak nas do niego ciągnie. Robercie później poznany, co do mojego wpisu o żółwiu, to niech każdy sobie zgodnie ze swoją znajomością ludzkich zachowań pomyśli, co stało za tak specyficzną formą wpisu.

Czytaj Dalej ->

Chociaż się chciało, ale się zaspało

Czasem się tak zdarza. Może niezbyt często i z pewnością nie nagminnie, a z całą stanowczością skrobię, że nie z premedytacją. Ale się zdarza. I tak się właśnie zdarzyło dzisiaj. Tak po prostu i po ludzku rzecz nazywając, by nie owijać zbytnio bawełnę… Cholera, no nie mogę z siebie tego wykrztusić… No, ale w końcu muszę… Ni mam wyjścia. Przyznaję się oficjalnie wszem i wobec bijąc się w piersi, ale i jednocześnie mrugając porozumiewawczo na przemian to jednym, to drugim okiem…

Czytaj Dalej ->

Ania zwana Kosmitką, czyli jak przygotować się do triathlonu

Może zacznę od początku. W tym roku, kiedy jechaliśmy z ekipą do Dębna, to wśród nas była młoda, bardzo skromna i dosyć cicha Kobieta. Kilka słów z Anią zamieniliśmy i jak mi powiedziała, że planuje o okolicach trochę poniżej 4 godzin, to się ucieszyłem, że będę miał Kogo gonić. No, ale wiadomo, w Dębnie stało się, co się stało, dobiec, dobiegłem, ale do planowanego czasu dużo mi zabrakło. A Ania wręcz odwrotnie, napiszę tylko, że w swojej kategorii wiekowej zajęła 13 miejsce,

Czytaj Dalej ->

Historia Polski, o jakiej nawet nie śniliście

Na początku jak zwykle w tym miejscu i czasie. Agata, zgadzam się, że Budka Suflera przed maratonem to piękna motywacja. Rbk17, masz rację że szukanie dowodów na to, że Kościół jest przeciw bieganiu jest jedną z największych głupot, jaką można sobie wyobrazić.

Przyznam się, że chciałem napisać od rana o bieganiu. Mam już nawet test, ale wpadła mi wczoraj przed oczy i uszy taka historia naszego kraju, że aż mi szczęka opadła  i długo pozostała w tej mało majestatycznej  pozie. „ Najwybitniejszy”

Czytaj Dalej ->