Nie przenośmy polityki do biegania

Wczoraj na naszym cosobotnim biegowym parkrun tuptaniu pojawił się pan mający na piersi przyklejony protest – plakat przeciwko łamaniu praworządności, która w obecnych czasach, zgodnie z tym co pan głosił ma obecnie miejsce w naszym kraju. Muszę przyznać, że jakoś nikt nie angażował się w samą treść przesłania, jak raczej Ci, którzy zwrócili uwagę na sam fakt takiego tuphappeningu, określili go krótko: to nie jest miejsce ani czas na tego typu akcje.

Czytaj Dalej ->

Pogodowy kalejdoskop biegowo-paraliżujący,

Pierwszy miesiąc zimy do tej pory był z gatunku tych bardzo łagodnych. Zima traktowała nas bardzo pobłażliwie. Owszem był jakiś tam chłód, ale nie było to jakoś zimowo, bardziej jesienno- przedwiosennie. No, ale jak to się mówi, zima chociaż nierychliwa i do tej pory łaskawa, to jednak postanowiła w końcu przywdziać swoją klasyczną i tak rozpoznawalną szatę.

Może nie jest to jeszcze ta najbardziej rozpoznawalna

Czytaj Dalej ->

Piękno języka polskiego

Po wczorajszym moim tekście troszeczkę zawrzało. Ktoś tam nawet zarzucił mi, że staję się wulgarny, jak tak mogę i w ogóle i w szczególe. No i brakuje mi poezji i czegoś tam jeszcze. No cóż poezja to piękne słowa. Tak nawet nie słowo, to idea. Poezja życia, przekładane na wszystkie jego elementy. Poezja może być także w bieganiu. Możemy mieć poezję biegowego kroku. Wtedy kiedy biegniemy smakując kolejne metry niczym najbardziej wykwintną potrawę w wyszukanej restauracji, gdzie mistrzowie kuchni podają.

Czytaj Dalej ->