Parkrun czyli pierwsza odsłona biegowo-piłkarskiej soboty

Na Cytadelę dotarłem zgodnie z planem w okolicach godziny 8.30. Spora grupa biegających obojga płci już była. Witałem się radośnie ze wszystkim znajomymi, a nawet tymi których nie znałem także. Nasz światek biegowy jest otwarty na każdego chętnego do przystąpienia w jego szeregi i każdego radośnie wita. Co jest ciekawe, w zasadzie mało jest przypadków, kiedy ktoś do kogoś się zwraca: proszę pani, czy pana. Jest przyjęte, że w zasadzie mówimy do siebie per ty. Nie wynika to oczywiście z niegrzeczności,

Czytaj Dalej ->

Sobotni biegowy dwupak meczowy

No to mamy sobotę. Każda sobota od 4 lat ma dla mnie wielkie znaczenie biegowo-emocjonalne.  Co tydzień, kiedy tylko jest możliwość jadę na Cytadelę. Tam moja tuptająca pasja znajduje swoje pełne zaspokojenie. Dzisiaj pod względem czysto biegowym raczej spokojnie bez ognia, ale co potuptam to moje.

Potem czeka nas wielkie wydarzenie. Po raz pierwszy od 30 lat nasza reprezentacja goniąca na zielonej murawie  za jedną piłką przystępuje do walki o coś więcej niż tylko wyjście z grupy. O przełamaniu klątwy Piechniczka pisałem

Czytaj Dalej ->

Bieg czy mecz – oto jest dylemat

Na początku, jak na początku czyli wiadomo w czym rzecz. Bieganie Uskrzydla masz rację reset czasami każdemu się przyda.

Przed nami kolejny wyjątkowy weekend. Ale ten w swojej wyjątkowości będzie już zupełnie najwyjątkowszy. Mam nadzieję, że każdy zrozumie to słowo. Jeszcze parę minut temu wydawało mi się, że mam luzik. Najpierw na 9 rano na Cytadelę, czyli mój cotygodniowy niemal święty rytuał biegowy, czyli parkrun. Potem do domu i zapewne jak bardzo, ale to bardzo duża grupa rodaków będę

Czytaj Dalej ->

Bieganie, palenie i inne nałogi

Ostatnio zacząłem współpracować z portalem wypalania  http://www.wypalarnia.com.pl/ .Portal, jak sama nazwa wskazuje pomaga palaczom w rzuceniu ich nałogu. Nie raz już pisałem, że sam paliłem dosyć długo, gdyż od 17 roku życia. W moim szczytowym okresie kopcenia dobiegałem do paczki dziennie. Potem po wypadku przez rok nie paliłem (absolutny nakaz, a w zasadzie zakaz lekarzy), ale kiedy mój umysł wrócił do stanu użyteczności z radością wróciłem do trucia się za własną kasę.

Bardzo szybko

Czytaj Dalej ->

Cud mniemany, czy przełamanie klątwy Piechniczka?

Ja wiem, że ostatnio przebiegłe ze spraw czysto biegowych w piłkarskie. Domyślam się, że parę osób może to razić, ale są rzeczy ważne i troszkę ważniejsze. A ja interesuję się wszystkim, co ważnego w moim odczuciu dzieje się w naszym kraju. Ostatnie dni, to oczywiście EURO 2016. Jak pisałem wcześniej, wczoraj po pracy udaliśmy się służbową ekipą w poszukiwaniu wolnego pubu, gdzie można obejrzeć mecz. Wbrew pozorom to nie było łatwe zadanie, gdyż każdy znajdowany po drodze lokal z TV,

Czytaj Dalej ->

Parkrun w rytmie Chopina czyli impuls biegacza amatora

Na początku, jak zwykle w tym miejscu i czasie. Lucjanie, jeżeli kogoś  podnieca i do stanu przepełnionej namiętnością pasji doprowadza onanizowanie w miejscach publicznych, to jedynie co, to mogę mu życzyć, by mandaty z daleka go omijały. Jego życie, jego prawo, jego onanizm, każdy ma swoją życiową karmę i niech mu wybiegnie na zdrowie.

Muszę się przyznać szczerze, że w tym tygodniu praktycznie nie biegałem. Moje tuptanie do granicy zero zostało sprowadzone. Raz w środę przebiegłem się i

Czytaj Dalej ->

Największy nałóg Biegacza Amatora

Muszę przyznać, że kiedy wczoraj napisałem o moich nałogach, zamieszczając informację, że o moim największym nałogu nic nie napiszę, reakcja dwóch trochę bardziej mnie znających biegaczy czyli Roberta dłużej znanego i Marka była, że tak napiszę hmm bezcenna. Marek od razu wybiegł, że kobiety, a Robert, że seks. Bardzo fajnie to skomentował potem Robert krócej znany – głodnemu chleb na myśli i każdy swoją miarką ocenia. Nie ukrywam, że bardzo lubię przebywać w towarzystwie naszych pięknych

Czytaj Dalej ->