Czy to nowa forma rasizmu?

Muszę przyznać, że kiedy pierwszy raz przeczytałem zawartość czegoś w stylu mema, który ten wpis prowadzi, to najpierw ogarnął mnie pusty śmiech na poziom wiedzy jego twórcy. Jak widać tworzył go ktoś, kto nie do końca wiedział, o czym pisał. Bo czy można powiedzieć Sofia Ennaoui jest rdzenną Polką? Biegnąc dalej: kolejny przykład to oczywiście Yared Shegumo. Jednak jak na razie w lekkoatletyce nie mamy takiego ciemnoskórego przyrostu naturalnego, jak np. w koszykówce, gdzie możemy wymienić

Czytaj Dalej ->

This is parkrun

Mamy sobotę godziny poranne, a to dla nas zapaleńców oznacza jedno: trzeba się zerwać, a w zasadzie, kto widział w sobotę zrywanie, raczej zwlec jakoś z łóżka, aby udać na nasz ulubiony, cotygodniowy cykl biegowy. Domyślam się, ze dla sporej grupy nawet biegających pobudka w sobotę przed godziną 7 rano, to głupota w masochistyczne tematy wbiegająca, ale jest spora grupa zapaleńców, która co sobotę w kilku tysiącach lokalizacjach się spotyka, by swoje 5 kilometrów przebiec.

Zdaję sobie sprawę,

Czytaj Dalej ->

Jedni w sobotę rano preferują spanie, a inni bieganie

Regularnie w moich wpisach poruszam temat parkrun, jako mojego najbardziej motywującego i ulubionego cyklu biegowego. Już parę osób mi zwróciło uwagę, dlaczego ja w zasadzie tak tylko o parkrun. O co z innymi biegami? Kiedyś startowałem w wielu, a obecnie cisza. W tej chwili w roku mam półmaraton, maraton i same parkrun. Dlaczego nie inne biegi. Powód jest prosty. I to wcale nie jest tak, że głównym jest to, że parkrun jest za darmo, chociaż to oczywiście też ma spore znaczenie. Kiedyś jak startowałem

Czytaj Dalej ->

Byle do mety

Dla większości z nas tuptających, którzy od czasu do czasu biorą udział w różnych biegach zorganizowanych jest podczas takiego startu jedno miejsce i jedna chwila, której z niczym się nie da porównać. Tym miejscem i tym momentem jest dotarcie przez nas do mety. Kiedy już zbliżamy się do niej, widzimy jej bramkę przed oczami nam rosnącą i mijamy jej linię, nieważne czy w duszy namalowanej, czy faktycznie fizycznie istniejącej, to wtedy włącza się w nas taki trochę trudny do opisania stan euforycznego uniesienia.

I nie ma

Czytaj Dalej ->

Biegacz dalekiego szeregu czy też planu

Możemy śmiało napisać, że w naszym biegowym światku mamy pewną ścisłą hierarchię. Jest biegowa elita, czyli najlepsi z najlepszych w każdym swoim starcie walczący o najwyższe laury. W dużej mierze oni nie muszą się martwić zapisami, wpisowym i innymi dodatkami. Dla każdego Organizatora zaszczytem jest ich udział w danym wydarzeniu biegowym, więc to raczej oni są zapraszani, niż sami muszą się wpraszać.

Kolejną grupę stanowi pierwszy szereg biegający. Nie jest to może elita walcząc o najwyższe laury, ale raczej grupa

Czytaj Dalej ->

Chociaż moja broda siwa, to ochoty nie ubywa,

Jak nie raz już mi się zdarzyło napisać, do młodzieniaszków się już nie zaliczam. Tam gdzie pracuję, to tak się składa, że jestem zdecydowanie najstarszy i jak mi mówią, to pamiętam jeszcze czasy, kiedy dinozaury po świecie biegały i kiedy się krzesało ogień w zimnych jaskiniach. A niektórzy nawet się zastanawiają co czy kto jest starszy: nasza planeta czy ja.

Zresztą jak widać na zdjęciu ten wpis prowadzący, to i siwa broda, a co z włosów nie posiwiało, to z głowy zleciało, bo co młode włosy mają robić na starej,

Czytaj Dalej ->

Gdzie jest granica między egoizmem a dobroczynnością

Dzisiaj chciałbym tak trochę z innej bajki

Na początku chciałbym odnieść się do końcówki tekstu sprzed paru dni: „My ludzie, mimo że tak naprawdę jesteśmy egoistami, to lubimy pomagać innym. Kto wie, czy to też nie jest pewna forma łechtania naszej próżności i egoizmu. Ale to jest temat na inny wpis”. No właśnie i przyszedł czas na taki wpis. Weźmy to może na konkretnym przykładzie. Od prawie miesiąca trwa akcja pod tytułem „ pomoc mierzona kilometrami” Jak podaje strona akcji: „ Pomoc Mierzona Kilometrami to

Czytaj Dalej ->