Magia sobotnich, porannych, biegowych spotkań.

Dzisiaj rano jak praktycznie w każdą wolną sobotę, kiedy tylko mogę udałem się na Cytadelę, by w moim ulubionym biegowym cyklu wystartować. Kiedy szedłem po miejsce zbiórki spotkałem osobę biegającą w koszulce z parkrun setką, ale której nie rozpoznawałem. A większości z biegającymi stale w Poznaniu mniej lub bardziej, ale jakoś się znam. Okazało się, że się nie myliłem, pan był w Poznaniu pierwszy raz, a nawiedził nas ze stolicy parkrun czyli z Londynu. Idąc na start chwilę porozmawialiśmy na temat londyńskich

Czytaj Dalej ->

Szaleństwo, żart czy prowokacja?

Wczoraj wpadł mi przed oczy na facebook plakat zapowiadający 6 maja start zapisów do Biegu Niepodległości w Poznaniu. Jak w zeszłym roku będzie to dystans 10 kilometrów, a limit zapisów na poziomie…. 100.000 osób. Tak, to niby nie jaja, faktycznie taki zapis na plakacie można zobaczyć ( na dowód wrzucam go jako ten wpis prowadzący). Jak mam być szczery nie wiem, co o tym myśleć.

Jeżeli jest to chwyt marketingowy mający wzbudzić chęć zapisów już przed terminem ich rozpoczęcia, to muszę przyznać, że genialny. Naprawdę

Czytaj Dalej ->

Nasze sztandarowe biegi

Nie da się ukryć, że obecnie różnych imprez biegowych na bardziej lub mniej porażających dystansach mamy całą masę. Można śmiało napisać, że przerabiając taki stary tekst z czasów mojej młodości, że bieg biega biegiem pogania. Kiedy tak zerkamy w kalendarz, to aż można kociokwiku ocznego dostać i trudno się ogarnąć, co, gdzie, z kim i dlaczego. W każdym razie przerabiając klasyka: imprez biegowych ci  u nas dostatek, ale i nowe przyjmujemy na oznakę naszego dobrego samopoczucia. Ciekawe kto odgadnie źródło,

Czytaj Dalej ->

Biegowy weekend pełen zadumy

Na początku informacja, która została zamieszczona stronie parkrun Polska, oraz zapewne we wszystkich 59 lokalizacjach w naszym kraju:

W ostatnią niedzielę dotknęła nas niewyobrażalna tragedia, która pozostaje i pozostanie niezrozumiała i bardzo bolesna dla nas wszystkich. Nasza inicjatywa ma na celu zbliżać́ do siebie ludzi. Dlatego też, uznając że powinniśmy być w tym trudnym czasie razem i wspólnie wyrazić solidarność ze wszystkimi, których ta tragedia dotknęła, zdecydowaliśmy się zorganizować nasze spotkania celem

Czytaj Dalej ->

Jak to jest z przesuwaniem granic naszych możliwości

W tak pięknie wyświechtanym sloganie głosi się wszem i wobec, że my biegający cały czas przekraczamy, czy też przesuwamy granice naszym możliwości na coraz to bardziej trudne do osiągnięcia orbity. Że przeganiamy nasze życiówki, windujemy je coraz wyżej i wyżej i że praktycznie każdy bieg stanowi niekończącą się walkę z tymi granicami. Cała frajda w bieganiu polega na tym, ze ciągle sami siebie pokonujemy. Jest w tym chyba trochę racji, ale nie do końca i nie zawsze. Napiszę krótko: owszem

Czytaj Dalej ->


Niespodziewane spotkania diabli wiedzą którego stopnia

Dzisiaj coś z innej bajki. Mimo, że Poznań wydaje się być uporządkowanym miastem  i rzadko zdarza się, że zaskakuje nas, w jego murach zamieszkujących, ale czasem lubi nas zaskakiwać. Wczoraj jadąc do pracy w miejscu gdzie ulica Polska skręca w Dąbrowskiego wpadłem w kosmiczny korek. Co prawda jakiś ruch na Dąbrowskiego był, ale w tempie że żółwie kierowców wyprzedzały. Kiedy dojrzałem przyczynę, czy też źródło korka, to moja szczęka zrobiła wielki i mało majestatyczny opad. Na środku

Czytaj Dalej ->


Przedstartowy eksperyment bezbiegowy

Zanim zacznę się tłumaczyć, o co biega wpierw na szybko wyłuszczę w czym rzecz, a potem temat rozwinę. Jakieś dwa tygodnie temu zacząłem w czasie biegów znowu odczuwać kłucie czy może raczej uwieranie mojego wiecznie zbuntowanego dwugłowego uda. W zeszłym tygodniu z tego powodu miałem tylko chyba trzy jednostki biegowe z parkrun włącznie, a w tym tygodniu zupełnie odpuściłem bieganie. Owszem w sobotę wybiorę się na parkrun, a w niedzielę wiadomo… Spróbuję jakoś doczłapać.

Muszę przyznać,

Czytaj Dalej ->