Wojna z kontuzjami

Nie jest żadnym wymysłem i jakimś novum, że największym przekleństwem nie tylko dla nas biegających, ale dla wszystkich, którzy prowadzą mniej czy bardziej aktywny tryb życia jest wiszące nad nami widmo urazów i kontuzji. To są takie cholery, które kroczą raz za nimi, innym razem przed nami, jeszcze innym tuż obok nas i tylko patrzą jak nas dopaść. No i raz za jakiś czas pozwalamy im

Czytaj Dalej ->

Przerwy w bieganiu

Czasem się zdarza, że robimy w naszej tuppasji pewną przerwę. Raz w tygodniu to jest praktyczne standard i z pewnością zdecydowana większość z nas ma taką przerwę w swojej rozpisce treningowej. Niektórzy z nas mają dwie przerwy w tygodniu, a niektórzy i trzy. Jednak są to przerwy zaplanowane, zgodne z naszymi zasadami treningowo -biegowymi.

Jednak od czasu zdarzają się sytuacje tzw. „wyższe”,

Czytaj Dalej ->

Biegnie rodzi się z tęsknoty

Na początku jak zawsze w tym miejscu i czasie. Tak Grzesiu gonisz mnie w naszej rywalizacji, ale tu sprawy służbowe i nie jestem w stanie się wyrwać na parkrun, jeżeli jestem w pracy. Możesz mnie dogonić wcześniej niż myślisz

Kiedy dotykamy tak sztandarowego tematu, jak przyczyna czy też powody naszego biegania. Na ten temat napisano już hektolitry atramentu, wystukano na klawiaturze miliony znaków

Czytaj Dalej ->

Nadciąga pogodowy i duchowy Destructor

No i stało się to, co w końcu musiało się stać. Nadjechał dzisiaj do nas pogodowy i duchowy Detruktor naszego samopoczucia. Jak zawsze dojechał na szaro – czarnym, którego kopyta rozbryzgują na wszystkie strony smugi błota. Do tego niebo płacze non stop nad jego przyjazdem czyli podsumowując jest paskudnie, mokro, zimno, błotniście i jeszcze przechlapanie znaczy się zachlapanie. W taką pogodę

Czytaj Dalej ->

Klasyfikacja biegowych wymówek

Na początku jak zawsze w tym miejscu i czasie. Oj Grzesiu ze mnie zrobić sobie cel motywacyjny, no cóż… Z pewnością wcześniej czy później mnie dopadniesz. Taka nasza mała rywalizacja.

Jak napisałem rano, nie poszedłem dzisiaj na parkrun, szukając samemu przed sobą takiego czy innego usprawiedliwienia. I tak sobie myślę, że to nie są tyle usprawiedliwienia, co w naszym męskim przypadku

Czytaj Dalej ->

Rusałka welcome to czyli niedzielny trening w grupie

Rano dostałem od znajomej na Facebook taką wiadomość:

Zapraszam jutro na wolne wybieganie nad Rusałką. Jak masz ochotę będą inni biegacze. Bieg jest wokół jeziora. Spotkanie przy wejściu na stadion lekkoatletyczny na Golęcinie o godzinie 10.15. Biegniemy nawet, kiedy będzie lekko padać”.

Myślę, że w sumie fajny pomysł, by zebrać się ekipą i bez głębszego podtekstu zrobić sobie z 2

Czytaj Dalej ->

Jeden dzień, dwa starty

No i znowu przyszły weekend będzie mocno biegowy. Muszę przyznać, że kiedyś już takie biegowe scenariusze robiłem. Zdarzało mi się biec najpierw rano parkrun, a potem gdzieś jakąś dyszkę do kompletu dokładać. Tyle, że ta dyszka była zazwyczaj zdecydowanie później. No i byłem wtedy na zupełnie innym poziomie czasowym i przygotowawczym. Biagałem wtedy parkrun na poziomie 23 minut z hakiem,

Czytaj Dalej ->