Czwartkowy najdłuższy bieg

Dzisiejszy dzień mogłem zaliczyć do tych spokojniejszych. Bez zbytnich wrażeń i przeżyć. Jedyne co mogło martwić, to szaro brunatny całun chmur zawisły nad miastem. Ani promień słońca przez tą pokrywę nie mógł się wydostać. Tak od czasu do czasu spoglądając na tą ponurą zachmurzoną kołdrę zastanawiałem się, kiedy i co zacznie z tych chmur lecieć na ziemię. Ale na szczęście nic padającego nie zaczęło się objawiać. Kiedy wróciłem do  domu stały układ i już biegnę. Dzisiaj w planie najdłuższy dystans,

Czytaj Dalej ->

Środowe biegowe przemyślenia.

Jak na razie zima jest w zdecydowanym odwrocie. Z lubością obserwuję agresywną wiosenną ofensywę. I tylko pytanie, czy zima tylko wycofała się na z góry upatrzone pozycje, cichutko przycupnęła, by w swoich ostatnich tygodniach nie objawić nagle i niespodziewanie, swojego najczystszego mroźnego oblicza. Takie ryzyko istnieje, chociaż jak na razie o nim cicho.  Ale zapewne jak zdecydowana większość naszego społeczeństwa głęboko pragnę  wierzyć, że jest to już nieodwracalny odwrót tej zimy. I że będzie już tylko piękniej.

Czytaj Dalej ->

Kolejny zakręcony dzień

Kolejny wyjątkowo mocno emocjami naładowany dzień powoli zbliża się do końca. Mówię ( a w zasadzie) piszę tutaj o emocjach służbowych, bijących całą mocą w moją odsłoniętą pierś.  A może osłoniętą? W końcu nago w pracy nie paraduję.  Od zeszłego tygodnia trwa służbowy szał  i na chwilę nie chce odpuścić. Wracając do domu czuję się przemielony, wypluty, rozdrgały (cokolwiek to oznacza) duchowo i doprowadzony do stanu ledwie użyteczności popołudniowej . A do tego dzisiaj rankiem zima delikatnym mrozem

Czytaj Dalej ->

Nowy tydzień rozkoszami służbowymi wypełniony czas zacząć

Wyjątkowo piękna wiosna tego zimowego  dnia do nas zawitała. Chociaż do końca kalendarzowej zimy to mamy  jeszcze prawie miesiąc. Natomiast  dzisiaj to był wiosenny dzień w swojej najjaśniejszej postaci. Takiej wiosny zawsze sobie życzymy, do takiej śnimy i o takiej marzymy. Cieplutko, do tego słoneczko. Aż wszystkie części ciała radośnie oddychają starając się chociaż na chwilkę wydostać na zewnątrz, by wiosennego powietrza zakosztować. Nic tylko żyć, śmiać się i oczywiście biegać. No bo jakże by inaczej.

Czytaj Dalej ->

Czas rozpocząc nowy tydzień

Na początku chciałbym dzisiaj jeszcze nawiązać do wczorajszego biegu oraz komentarza TGrega. Otóż tych „szóstek” we wczorajszym dreptaniu trochę było. Nie dość, że 66 miejsce, to jeszcze był mój 66 bieg w ramach Parkrun.  Więc nazbierało się trochę tych piekielnych cyferek.. Nawet o jedną więcej, niż szatańska liczba. No, a jeżeli dodamy, że zająłem wg płci 60 miejsce, to już zupełnie nie będzie pasowało. No, ale pewien szatański pierwiastek we wczorajszy bieg wniosłem. Natomiast nie do końca byłem zadowolony

Czytaj Dalej ->

Parkrunowa sobota, to jest to

Sobotni ranek w moich planach, jak zwykle mocno opracowany i przygotowany. Pobudka koło 7 rano, kąpiel, psica i na Cytadele. Bo jakże mógłbym inaczej. Ale dzisiaj było trochę inaczej niż zwykle. Kiedy rano dotarłem na w okolice startu przeżyłem pierwszy szok.  Ujrzałem policyjny radiowóz z pełną obsadą tzn dwoma policjantami w  środku. Od razu pierwsze co zrobiłem to rachunek sumienia. Czy i co w ostatnim czasie nabroiłem. Ale jakoś nie wpadło mi nic szczególnego w pamięć. Żadna impreza, po której ‘film mógłby

Czytaj Dalej ->

Piątkowe nonsensy biegacza amatora

Wielkimi krokami nadszedł wreszcie upragniony koniec tygodnia. Muszę przyznać, że czekałem już na ten piątek.  Mogę nawet wielkimi literami to napisać „ WRESZCIE PIĄTEK”. Nie, żebym miał coś do moich stosunków służbowo nacechowanych. Oj wręcz przeciwnie. Ten tydzień był wyjątkowo intensywny, a każdy dzień przynosił ładunek emocjonalny porównywalny z mocą eksplozji w czasie wielkiego początku, kiedy Wszechświat zaczął się kręcić dookoła własnej osi. A może nie wszechświat, tylko nasz układ zakręcony

Czytaj Dalej ->