Czas rozpocząc nowy tydzień

Na początku chciałbym dzisiaj jeszcze nawiązać do wczorajszego biegu oraz komentarza TGrega. Otóż tych „szóstek” we wczorajszym dreptaniu trochę było. Nie dość, że 66 miejsce, to jeszcze był mój 66 bieg w ramach Parkrun.  Więc nazbierało się trochę tych piekielnych cyferek.. Nawet o jedną więcej, niż szatańska liczba. No, a jeżeli dodamy, że zająłem wg płci 60 miejsce, to już zupełnie nie będzie pasowało. No, ale pewien szatański pierwiastek we wczorajszy bieg wniosłem. Natomiast nie do końca byłem zadowolony

Czytaj Dalej ->

Parkrunowa sobota, to jest to

Sobotni ranek w moich planach, jak zwykle mocno opracowany i przygotowany. Pobudka koło 7 rano, kąpiel, psica i na Cytadele. Bo jakże mógłbym inaczej. Ale dzisiaj było trochę inaczej niż zwykle. Kiedy rano dotarłem na w okolice startu przeżyłem pierwszy szok.  Ujrzałem policyjny radiowóz z pełną obsadą tzn dwoma policjantami w  środku. Od razu pierwsze co zrobiłem to rachunek sumienia. Czy i co w ostatnim czasie nabroiłem. Ale jakoś nie wpadło mi nic szczególnego w pamięć. Żadna impreza, po której ‘film mógłby

Czytaj Dalej ->

Piątkowe nonsensy biegacza amatora

Wielkimi krokami nadszedł wreszcie upragniony koniec tygodnia. Muszę przyznać, że czekałem już na ten piątek.  Mogę nawet wielkimi literami to napisać „ WRESZCIE PIĄTEK”. Nie, żebym miał coś do moich stosunków służbowo nacechowanych. Oj wręcz przeciwnie. Ten tydzień był wyjątkowo intensywny, a każdy dzień przynosił ładunek emocjonalny porównywalny z mocą eksplozji w czasie wielkiego początku, kiedy Wszechświat zaczął się kręcić dookoła własnej osi. A może nie wszechświat, tylko nasz układ zakręcony

Czytaj Dalej ->

I znowu maksymalny dystans

Jakże może być inczej, znowu mamy piękną wiosnę w środku zimy. Nic, tylko biegać, śpiewać, tańczyć i robić inne rzeczy, ku chwale i rozmnożeniu gatunku. Gdyż z tym rozmnażaniem, to tak nie do końca w ostatnich latach. Społeczeństwo nie pała chęcią w kierunku zapewnienia sobie godnej emerytury. Czyli robienia tych, którzy na tą emeryturę pracować w przyszłości będą. No niestety, każdy patrzy, by żyć w swoim odczuciu jak najwygodniej, a to oznacza minimalna ilość dzieci, lub nawet bez. Gdyż wtedy nie ma stresów,

Czytaj Dalej ->

Środowy spokojny bieg

Na początku pragnę dzisiaj podziękować Sławkowi za komentarz pod wczorajszym wpisem oraz wrzutę o podbiegach. Człowiek powinien czerpać ze zróżnicowanych źródeł , oraz cały czas się uczyć od innych. Watro korzystać  z wiedzy zdobywanej, to tu, to tam, by bez sensu nie wywarzać otwartych na oścież drzwi. Jednak  z drugiej strony człowiek to taka uparta natura, że czasem chociaż mu dookoła będzie wisiało tysiące propozycji, ostrzeżeń i gróźb, to póki się sam nie oparzy, nie przekona, że  z ogniem igrać nie

Czytaj Dalej ->

Kolejny biegowy dzień

Na początku chciałem podziekować Pawłowi za wspólny na Parkrunie sobotni bieg i za komentarz. Co do gazeli, cóż pognała przed nami, a my jak te nażarte i rozleniwione do granic możliwościdrapieżniki nawet nie ruszyliśmy za nią. Ale kiedyś sobie odbijemy.

Dzisiaj pogoda lekko się zbuntowała. Uznała, że chyba nie może cały czas pieścić nas  piękną, słoneczną pogodą. I chyba dlatego po rozjaśnionym blaskiem naszej układowej Gwiazdy przedpołudniu, w drugiej połowie dnia gęsty kobierzec chmur przesłonił nieboskłon.

Czytaj Dalej ->

Poniedziałkowy bój wewnętrzny

Na początek pracującego tygodnia, miałem dzień zdecydowanie luźniejszy. Ba nawet nie byłem dzisiaj w pracy, gdyż musiałem coś zupełnie innego  załatwić i dlatego wylądowałem w domu zdecydowanie „przed czasem”. Czasem tak się dzieje, że zamiast uczciwie przesiedzianych i przepracowanych godzin, trzeba wziąć ekstra wolne. Oj nie jest wtedy dobrze, bo zamiast oddawania się całym  ciałem i duszą rozkoszom służbowym, człowiek musi jakąś prywatę uskuteczniać. No, ale czasami tak się dzieje i każdego taka potrzeba

Czytaj Dalej ->