I znowu maksymalny dystans

Jakże może być inczej, znowu mamy piękną wiosnę w środku zimy. Nic, tylko biegać, śpiewać, tańczyć i robić inne rzeczy, ku chwale i rozmnożeniu gatunku. Gdyż z tym rozmnażaniem, to tak nie do końca w ostatnich latach. Społeczeństwo nie pała chęcią w kierunku zapewnienia sobie godnej emerytury. Czyli robienia tych, którzy na tą emeryturę pracować w przyszłości będą. No niestety, każdy patrzy, by żyć w swoim odczuciu jak najwygodniej, a to oznacza minimalna ilość dzieci, lub nawet bez. Gdyż wtedy nie ma stresów,

Czytaj Dalej ->

Środowy spokojny bieg

Na początku pragnę dzisiaj podziękować Sławkowi za komentarz pod wczorajszym wpisem oraz wrzutę o podbiegach. Człowiek powinien czerpać ze zróżnicowanych źródeł , oraz cały czas się uczyć od innych. Watro korzystać  z wiedzy zdobywanej, to tu, to tam, by bez sensu nie wywarzać otwartych na oścież drzwi. Jednak  z drugiej strony człowiek to taka uparta natura, że czasem chociaż mu dookoła będzie wisiało tysiące propozycji, ostrzeżeń i gróźb, to póki się sam nie oparzy, nie przekona, że  z ogniem igrać nie

Czytaj Dalej ->

Kolejny biegowy dzień

Na początku chciałem podziekować Pawłowi za wspólny na Parkrunie sobotni bieg i za komentarz. Co do gazeli, cóż pognała przed nami, a my jak te nażarte i rozleniwione do granic możliwościdrapieżniki nawet nie ruszyliśmy za nią. Ale kiedyś sobie odbijemy.

Dzisiaj pogoda lekko się zbuntowała. Uznała, że chyba nie może cały czas pieścić nas  piękną, słoneczną pogodą. I chyba dlatego po rozjaśnionym blaskiem naszej układowej Gwiazdy przedpołudniu, w drugiej połowie dnia gęsty kobierzec chmur przesłonił nieboskłon.

Czytaj Dalej ->

Poniedziałkowy bój wewnętrzny

Na początek pracującego tygodnia, miałem dzień zdecydowanie luźniejszy. Ba nawet nie byłem dzisiaj w pracy, gdyż musiałem coś zupełnie innego  załatwić i dlatego wylądowałem w domu zdecydowanie „przed czasem”. Czasem tak się dzieje, że zamiast uczciwie przesiedzianych i przepracowanych godzin, trzeba wziąć ekstra wolne. Oj nie jest wtedy dobrze, bo zamiast oddawania się całym  ciałem i duszą rozkoszom służbowym, człowiek musi jakąś prywatę uskuteczniać. No, ale czasami tak się dzieje i każdego taka potrzeba

Czytaj Dalej ->

Początek nowego tygodnia

Na początku dzisiejszej skrobaninki pragnę bardzo podziękować za kolejne komentarze i słowa wsparcia po wczorajszym boju biegowym.  Masz rację Freelove z toaletą jest niemały problem. W czasie moich ponad już sześćdziesięciu gonitw tylko raz toaleta była otwarta. Dla nas panów, to może jeszcze problem możliwy do ominięcia, bo jak ktoś się uprze to może pójść za drzewko, ale sytuacja pań jest dużo bardziej skomplikowana. Inną kwestią jest fakt, że panie dużo lepiej od panów potrafią zaplanować swoje wizyty toaletowe

Czytaj Dalej ->

Sobotnie Parkrunowe słabości

Przez pół nocy poważnie się zastanawiałem, czy dam radę dzisiaj dotrzeć na Cytadelę. Jeżeli dodam, że te przemyślania wynikały z powtarzających się sensacji żołądkowych, to chyba każdy zrozumie moje dylematy i rozterki emocjonalno-duchowe. Nie będę głębiej wchodził w ten temat, o jakie sensacje chodził, żeby nie odstraszyć, ale były i w odróżnieniu ode mnie miały się dobrze.  I tak sobie leżałem , przeklinałem swoje samopoczucie rozważając opcje wycofania się z dzisiejszego biegu. Jednak dzisiaj miałem dwa

Czytaj Dalej ->

Piątkowe bezbiegowe przemyślenia

Kolejny piątek, co oznacza dzień bezbiegowy. Czyli pora na abstrakcyjne przemyślenia biegacza amatora. Klasycznie o wszystkim i o niczym. Jednak jest jeszcze kwestią do rozważenia, czy bardziej o wszystkim, czy raczej o niczym. Bo wszystko potrafi być niczym, a nic wszystkim. Wszystko to kwestia własnego, indywidualnego podejścia do powyższej, albo i poniższej kwestii.

Zacznijmy może od tematu, którym żyjemy od jakiegoś czasu, czyli Igrzysk Olimpijskich. Piękna impreza, super sprawa, a nasze wyniki jeszcze lepsze. Tak sobie myślę,

Czytaj Dalej ->