Bieganie to stan umysłu i ducha, a nie kilometry,

Temat, który został z pewnością trochę niechcący wywołany przez naukowców Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu. Naukowcy wpadli na super pomysł opracowania ankiety, która zbada preferencję osób biegających w naszym kraju. Samej ankiecie nie można nic zarzucić, zresztą sam do niej link we wczorajszym wpisie  wrzuciłem, jak i sam ją wypełniłem. Moje wątpliwości wzbudziło jedynie samo określenie kto to jest biegacz/biegaczka i jak zdefiniować osobę, która mniej lub bardziej rekreacyjnie, ale systematycznie kierując

Czytaj Dalej ->

Kim jesteś biegaczu/biegaczko

Ciekawą ankietę znalazłem na stronie naszego maratonu, a która została opracowana przez pracowników Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu. Muszę przyznać, że szczególnie mnie zaintrygowało zdanie, że Uniwersytet Ekonomiczny propaguje i organizuje biegi masowe. Przyznaję, że sam machnąłem tą ankietę, a kilka pytań spowodowało napłyniecie do mojej duszy i głowy różnych refleksji. Pierwsze , co rzuciło mi się w oczy to szczegółowość ankiety. Co prawda mam pewne wątpliwości co do samego sprecyzowania kto to jest biegacz./biegaczka

Czytaj Dalej ->

Biegać dla czasów, czy dla przyjemności

 

Ktoś może powiedzieć, że pytanie zadane w tytule jest błędne z natury. Tak naprawdę i tak zawsze biegamy dla przyjemności, a uzyskane czasy, życiówki to taka wisienka na torcie naszej biegowej pasji. Tyle, że nie zawsze i nie do końca tak jest.

 

Kiedy biegamy dla czasów, a naszym głównym pragnieniem jest poprawa wyników, gonienie za zyciówkami na poszczególnych dystansach, to nasz trening musi przyjąć postać harówki, a sam bieg wojnę z czasem i naszymi słabościami. W czasie treningu musimy wprowadzać różne

Czytaj Dalej ->

Biegowe szaleństwo zapisowe

Na początku jak zwykle w tym miejscu i czasie. Angela zgadzam się z Tobą w temacie Koron i różnych projektów biznesowych dookoła krążących. Mamy tutaj i plusy, jak i pewne minusy, ale jeżeli komuś frajdę daje taka właśnie motywacja, to cóż niech go czy ją wspiera.

Dla większości z nas nawet z tuptającej grupy i chyba dla wszystkich spoza naszego tup środowiska wydaje się, że zapisanie się na wybrany przez siebie bieg, to żaden problem. W końcu nawet jeżeli jest jakiś limit na poziomie chociaż tylko tysiąca osób

Czytaj Dalej ->

Maratońska godzina “Z”

Na chwilę chciałbym jeszcze wrócić do porannego wpisu. Może nie w znaczeniu Korony, ale raczej marzeń. No właśnie. Zatrzymajmy się tutaj na takim głównym i dla wielu jakby wymarzonym biegowym daniem, jakim jest Królewski Dystans. Nie posuwam się tutaj w tematy ultra, bo dla zdecydowanej większości z nas to cel, który jest jakby głównym punktem sezonu. Dla niektórych tych punktów jest co prawda więcej, ale dla większości starcza jeden. W końcu maraton to nie jest już jakaś startowa popierdółka, tylko dystans którego

Czytaj Dalej ->