Awans fajnie, ale co dalej

Podejrzewam, że jak większość z nas oglądałem wczoraj mecz naszej reprezentacji ze Słowenią. Oglądało się go tym bardziej na luzie, że było już wiadomo, że awans mamy pewny, więc mogliśmy się „delektować” samym oglądaniem, bez jakiś nerwów i stresu. Myślę, że o samym meczu nie mam co się rozwodzić, gdyż już hektolitry atramentu na jego temat napisano. Awans jest, jedziemy na Euro, cel osiągnięty i pytanie co dalej. Kiedy ogląda się naszą kadrę, to w sumie trudno nie zgodzić się z wiecznym krytykiem naszej

Czytaj Dalej ->

Jak wilka do lasu, tak biegacza ciągnie do startów

Jak już wczoraj pisałem zdecydowałem się w tym roku jeszcze na jeden płatny start zorganizowany. Co prawda wybór tego na który się zdecydowałem nawet u mnie wywołuje pewne wątpliwości, ale już trudno słowo się rzekło, zapłaciło, „kobyłka u płota”. Ale czy wystartuje spod tego płota, to już zupełnie inna bajka. Można śmiało napisać, że jest to bieg pod specjalnym ryzykiem. Oczywiście nawiązuję tutaj do klasyka, gdzie kto rozpozna źródło i jego autora. Mogłem co prawda zapisać się na „pewniaka” i pobiec

Czytaj Dalej ->

Jeszcze jeden start w tym roku

Muszę przyznać, że po Biegu Niepodległości myślałem, że to już będzie koniec tegorocznych startów w zorganizowanych, komercyjnych biegach.  Oczywiście nie piszę tutaj o sobotach z parkrun, bo one są poza wszelkimi kolejnościami i pozbawione wątku komercyjnego. Jednak startu w oficjalnym biegu zorganizowanym już nie planowałem. No, ale dusza biegacza ciągnie do różnych wyzwań, często obarczonych pewną formą ryzyka.

Wczoraj zdecydowałem się złożyć akces pod grudniowym Biegiem Powstania Wielkopolskiego. Jest to

Czytaj Dalej ->

Bieganie to juz zjawisko społeczne w naszym kraju

Od ładnych paru lat bieganie stało się w naszym kraju, najpopularniejszych pod względem uprawiania sportem. Oczywiście nie może się równać z tymi, które przyciągają przed TV miliony Polaków, takich jak piłka nożna, skoki narciarskie czy siatkówka, ale pod względem mniej lub bardziej regularnego uprawiania jest chyba mimo wszystko na pierwszym miejscu. I tu mówimy nie tylko o takim zwykłym parę razy w tygodniu tuptaniu pod domem, ale przede wszystkim myślę, że w braniu udziału w różnych imprezach biegach o masowym charakterze, w

Czytaj Dalej ->

Nasze ulubione biegi

Nie jest jakąś wielką tajemnicą, że spora grupa pasjonatów biegania od czasu do czasu startuje w różnych zorganizowanych biegach. Właśnie podczas takich startów następuje weryfikacja naszych treningów oraz biegowych możliwości. Nie jest także jakąś tajemnicą poliszynela, że chyba każda z osób startujących ma także jakiś swój ulubiony bieg. W większości przypadków czekamy na taki bieg cały rok. Bo jest to jakiś półmaraton, maraton czy dziesiątka. Różne są powody naszego ulubienia danego startu. W końcu każda osoba

Czytaj Dalej ->

Kiedy czujemy biegową różnicę

W tym roku musze przyznać zrobiłem u siebie pewną rewolucję, która miała także ogromny wpływ na moją biegowa pasję. Jak już wspominałem była to wagowa rewolucja. Jak już nie raz pisałem jestem bardzo podatny na tycie i jeżeli tylko trochę popuszczę z moim żywieniowym reżimem, to niestety efekty są rosnące i szybkie. I niestety 3 i 2 lata temu takie popuszczenie spowodowało przyrost wagi do 95 kilogramów w grudniu zeszłego roku. Spowodowało to oczywiście spadek moich biegowych możliwości i bieganie piątek na parkrun

Czytaj Dalej ->

Smak biegowego masochizmu

Wczoraj listopadowa jesień pokazała jedną ze swoich najmniej sympatycznych odsłon. Nie chcę pisać o najbrzydszej twarzy, bo jaka jesień w listopadzie każda osoba doskonale wie. No, ale możemy myślę śmiało napisać, że jest to jeden z najmniej przyjemnych okresów pogodowych w kalendarzu. Myślę, że może z nim jedynie konkurować marcowe przedwiośnie. Zresztą przedwiośnie i takie właśnie przedzimie, jakie wczoraj mieliśmy podejrzewam, że mają najmniej swoich pogodowych zwolenników. W taką pogodę najlepiej zaszyć się

Czytaj Dalej ->