30 stopni w pakiecie i upalne żniwo na Szpocie

W sobotę, kiedy przed parkrun rozmawiałem, z Robertem później poznanym na temat dzisiejszego startu w Swarzędzu mój rozmówca z uśmiechem stwierdził, że jutro w pakiecie od Szpota dostaniemy 30 stopniowy upał. Wtedy się z tego śmialiśmy.

Wczoraj dosyć wcześnie udałem się do Swarzędza, by nie wpakować się w zapchane parkingi tuż przed startem. Okazało się, że był to dobry pomysł udało się bez problemu zaparkować. Można napisać, ze tym razem pomysł, by jednak pojechać samochodem był trafiony. Co i tak nie zmienia

Czytaj Dalej ->

Biegi uliczne, a biegi klasy z

Pod moim wpisem wrzuconym kilka dni temu i związanym z bieganiem zaciętym i bieganiem na luzie, rozgorzała na jednym z poważnych biegowych portali dosyć poważna dyskusja. Dzisiaj postanowiłem wrzucić dwa, myślę że stanowiące jakby clue całej dyskusji komentarze:

 „Powinny byc zawężone limity, to jest moje zdanie albo biegamy 4fun albo idziemy na zawody. Maraton poniżej 3h czy nawet 3:30, dyszka 40min, połowka z 1:30 i wtedy miasta nie były by blokowane na 10godzin a i startowali by biegacze a nie ludzie co robią sobie

Czytaj Dalej ->

Temperaturowy zawrót głowy

Trzeba przyznać, że od Zimnej Zośki w pogodzie nam się porobiło. Niby słońce świeci za oknami, kiedy się wygląda to wręcz cudnie, nic tylko smakować wiosnę pełną piersią. No, ale kiedy wychodziło się jeszcze dwa dni temu na zewnątrz, to czuło się prawdziwy szok termiczny. Temperatura wręcz szczypała swoim trochę sadystycznym chłodem. Niby pięknie, niby słonecznie, a zimno jak diabli. Chociaż raczej diabli się kojarzą z ogniami piekielnymi i upałem, a tu było zimno. Ani się nie wiadomo jak ubrać, jak wybiec, żeby

Czytaj Dalej ->

Bieganie zacięte a bieganie na luzie

Ostatnio wbiegły mi przed oczy dwa zdjęcia. Na pierwszym trójka „zawodowych amatorów” w stanie wyścigowym pędząc za czasem podczas jednego z naszych parkrun tuptań. Na drugim ja, całkowicie na luzie tuptając sobie w pełnej swobodzie podczas tego samego parkrun.

Porównanie wręcz szokująco-uderzające, przynajmniej mnie. Na pierwsze fotce aż moc i szybkość biegowa uderza wręcz swoją wyrazistością. Cała trójka panów pochylona do przodu, ręce odpowiednio ułożone, aż widać ogień biegowy na każdym centymetrze zdjęcia

Czytaj Dalej ->

Biegamy przed czy raczej po posiłku.

Dzisiaj taka trochę kontynuacja wczorajszych rozważań o braniu się za siebie. Tyle, że już nastawiona na jeden z najważniejszych elementów związanych z gubieniem wagi, czyli jedzeniem. Jednak nie chcę żadnych diet ukazywać, gdyż nie jestem specjalistą w tym zakresie, a co pomaga mi, wcale nie musi być dobre czy odpowiednie dla innych. Dlatego chciałbym się zatrzymać na innym aspekcie. Czy biegać przed jedzeniem, czy raczej po jedzeniu i kiedy jak.

Myślę, że duże znaczenia ma tutaj fakt w jakich godzinach oddajemy się naszej

Czytaj Dalej ->

No i czas podkręcić trening i zgubić kilogramy

Muszę się z lekkim wstydem przyznać, że moje treningi od zeszłorocznego poznańskiego maratonu były, że tak delikatnie napiszę bardzo lightowe. Biegałem sobie na luzie i w spokoju te parę kilometrów dziennie. I to jeszcze bez jakiś ekstra wspomagań, ot na zasadzie człapania i to takiego bardzo człapania.

No i efekty były jakie były. W zasadzie mogę napisać, że brak efektów był jaki był. Dość skrobnąć, że moje wyniki na parkrun przekroczyły 30 minut, a na poznańskim półmaratonie miałem 2 godziny i 15 minut. Jeżeli

Czytaj Dalej ->

Czy to super pomysł na budowanie biegowej mocy?

Do poznańskiego maratonu mamy jeszcze trochę czasu, ale już mentalnie można zacząć się do niego przygotowywać. No i oczywiście szukać optymalnego planu treningowego, który pozwoli nam pokonać ten jakby nie patrząc morderczy na wielu dystans, a nawet spróbować zrobić to w fajnym czasie. Dlatego analizujemy istniejące w sieci plany treningowe dopasowując je do własnych w tym zakresie możliwości. Jest też wielu chętnych, którzy z przyjemnością nam w osiągnięciu wymarzonego celu pomogą. Muszę przyznać, że dosyć ciekawą

Czytaj Dalej ->