Całkowite piątkowe pomieszanie

Na początku jak zawsze kiedy można odpowiadam na wczorajsze komentarze. Piotrze, tak jak napisałeś, każdy ma swoje plany biegowe, swoje zamiary i rozpiski. Trzymam kciuki za powodzenie Twoich, a jak kiedyś zechcesz nas odwidzieć czy na Cytadeli, czy na innym radosnym tuptaniu, to wszystkim tuptającym będzie bardzo miło.

Muszę przyznać bez bicia, że coś mi dzisiaj z lekka się pomieszało. Ale zacznijmy od początku. Rano mój wewnętrzny budzik zrywa na nogi przed szóstą godziną. Myśli jak wodospad przez głowę mi przepływają,

Czytaj Dalej ->

Filozofie biegowe biegacza amatora

 

Dzisiaj rano, kiedy zerwałem się z łóżka, jak zwykle chciałem od razu pójść do pracy. Ale coś mnie pokusiło, by przypomnieć sobie, że mamy dzisiaj wolny dzień. Ba, nawet nie tylko wolny dzień, ale do końca tygodnia czeka mnie klasyczne wyluzowanie nie nic robiące, poza typowymi domowymi obowiązkami. I co z tego, jeżeli zerwałem się o  godzinie, o której zerwałem. Mój wewnętrzny budzik, jakoś nie może się przystosować do dni wolnych. On wie swoje, ma określone wizje budzenia i choćbym nie wiem jak się starał,

Czytaj Dalej ->

Przygotowawcza kampania półmaratońska

 

Na początku, jak na początku każdego mojego pisania, kiedy jest taka możliwość, czyli nawiązuję, do osób, którym zechciało się nad moimi bazgrołami pochylić i nawet je skomentować. Chociaż w zasadzie wczorajsze komentarze sprawdzały się do powoli krystalizującej się pilskiej grupy wyjazdowej. Na obecną chwilę mamy już, czy dopiero 4 osoby. Biorąc pod uwagę fakt, że impreza jest dopiero we wrześniu, to wydaje mi się, że chyba jednak aż. Na obecną chwilę grupa wygląda następująco: Agatha Bia, Agnes Scipio,

Czytaj Dalej ->

Operacja Piła rozpoczęta

Na początku jak zwykle zaczynam od dysputy i chłodzenia, lub podgrzewania nastrojów. Freelove i Robert,  bardzo się cieszę , że jesteście takiego samego zdania jak ja w kwestii wynikowo-wolontariackiej na parkrun realizowanej.  Robercie zwracam honor, faktycznie dwa razy prowadziłeś bieg, jako wódz wolontariusz, a nie tylko raz, jak napisałem wczoraj. Dlatego najlepiej wiesz, ile w tym roboty i wysiłku. Z drugiej strony jakoś także rozumiem biegacza, który niechcący rozpętał całą burzę. Ktoś, kto dopiero zaczyna pukać

Czytaj Dalej ->

Analiza statystyczna sobotniego parkrun

Na początku jak zwykle zaczynam od  odpowiedzi na wczorajsze komentarze.  Tgreg, gratuluję, poszedłeś po bandzie biegowej.  Super wynik i jeszcze lepszy pomysł, byśmy w przyszłym roku wystąpili jak reprezentanci stajni parkrun. Zresztą jak gdzieś się zapisuję, to zazwyczaj jako parkrun Poznań, wiec na taką wizję zawsze będę za i podpisywał się czym mogę i czym nie mogę także. Dlatego musimy spróbować w przyszłym roku dołączyć się jako parkrun Poznań. Jestem za i masz moje poparcie, a nawet uczestnictwo, jeżeli

Czytaj Dalej ->

Niedzielne przemyślenia biegacza amatora

Na początku jak zwykle staram się odnieść do wczorajszych pobiegowych komentarzy. Agnes, cóż ja z natury komplementów nie kadzę. Wszystko co piszę to są moje naturalne odczucia prosto z mojej zakręconej psychiki płynące. U mnie jak na patelni. Co na myśli, to od razu wypływa i skwierczy. Mam cichą nadzieję, że wcześniej czy później dotrzesz do nas na parkrun. Zapewne jak zajęcia oraz sesja się skończy i przyjdzie od nauki odetchnąć Robercie masz rację co do wczorajszej pogody. Była do biegania idealna. Ani gorąco,

Czytaj Dalej ->

Kolejny sobotni parkrun

Na początku, jak zwykle nawiązuję do wypowiedzi osób, którym nie tylko chce się czytać moje wypociny, ale nawet je skomentować.  Agnes, dzięki za szczegółowy opis poszczególnych półmaratonów, które w sferze rozważań przedwyborczych na obecną chwilę pozostają. Powolutku tworzy nam się grupa wyjazdowa. To znaczy na obecną chwilę jest nas dwoje, ale początek został dany. Podobnie jak Ty skłaniam się bardziej do Piły, niż do Gniezna. Dlatego jestem prawie pewny, że razem z całą grupą ( jeżeli się zbierze) podobnie

Czytaj Dalej ->