Podsumowanie półmaratonu Philipsa

Na początku chciałbym przeprosić wszystkich parkrunerów za jeszcze jeden dzień poślizgu związany z wrzuceniem analizy statystycznej sobotniego biegu. Analiza jest już napisana i gotowa do wrzucenia, ale zanim ją wrzucę, chciałbym jeszcze wrócić do niedzielnego  półmaratonu. Wiem, ze parkrun jest najważniejszy, bo to jak żona, do której zawsze wracam. Ale wczorajszy półmaraton był jak kochanka o której długo nie będzie można zapomnieć i nie raz się mentalnie w pamięci  będzie wracało. A w takiej sytuacji żona będzie

Czytaj Dalej ->

Relacja z pilskiego półmaratonu

Na początku jak to mam w zwyczaju odpowiadam na szybko tym razem na wczorajsze komentarze Głębsze odpowiedzi będą w dniu jutrzejszym. Przede wszystkim dzięki dla Gosi, Roberta i Cezarego, za słowa otuchy i powodzenia. Bardzo się przydały. Robercie widzę, że już wrzuciłeś wyniki, które się pojawiły przed moją relację. Super i wielkie dzięki , nawiążę do Twojego komentarza na końcu mojej relacji i dzięki temu będzie pełny obraz dzisiejszego boju. Cezary co do fantazji biegowej to lekko storpedowała ją pogoda. Ale zacznijmy

Czytaj Dalej ->

Relacja z dzisiejszego parkrun

Na początku dzisiejszej relacji, chciałbym zamieścić moją korespondencję z  panem profesorem Janem Miodkiem na temat poprawnej formy: parkrunner czy parkrunners. W czwartek skierowałem do pana profesora list następującej treści:

Szanowny Panie Profesorze! W imieniu dosyć szerokiej grupy biegaczy, chciałbym prosić o poradę dotyczącą określenia biegających w ramach cyklu parkrun w Polsce. Sam projekt został stworzony na Wyspach kilkanaście lat temu i jego założenia są proste: co sobotę o godzinie 9.00 grupy biegaczy spotykają

Czytaj Dalej ->

Kolejny weekend pod biegowym znakiem

Na początku jak to mam w zwyczaju, kiedy jest ku temu możliwość zaczynam od odpowiedzi na wcześniej wrzucone komentarze. Cezary, dzięki za rewelacyjne info dotyczące mojego ulubionego 10 kilometrowego biegu. No powiedzmy jednego z ulubionych. Ale ciągle trochę bardziej ulubionego od innych, Już czuję jak kolejny ogień zaczyna płonąć. Jakby dwa wulkany obok siebie stojące w jednej erupcji się połączyły. Czekamy do wtorku godziny 20 i będzie trzeba dać ostro stanąć w zapisowej kolejce, bo może być jak tak jak z Rakoniewicami.

Czytaj Dalej ->

Jeszcze tylko piątek, sobota i Piła….

Jak to codziennie ma w zwyczaju, kiedy jest ku temu okazja, zaczynam od odpowiedzi na wczoraj wrzucone komentarze. Robercie, widzę, że marzy mi się podobny do Twojego układ biegowy. Czy mi się uda go zrealizować nie mam pojęcia ale gdzieś tam mi się śni granica 1 godzina i 50 minut. Nie myślę, by do Twojego rezultatu się przymierzyć, ale jeżeli uda mi się chociaż poprawić poznański rezultat, to i tak będę zadowolony. Co do mojej opinii, na temat najlepszego biegu pod względem atmosfery, kibiców dopingujących na trasie,

Czytaj Dalej ->

Zaczynamy pilskie odliczanie

Na początku, jak to dobry obyczaj nakazuje zaczynam od tego od czego zwykle zaczynam, kiedy tylko jest ku temu okazja, czyli odpowiedzi na wczorajsze komentarze. Gosia, do tematu gonitwy z klasą, jeszcze wrócimy w przyszłym i kolejnym tygodniu, kiedy rozpocznę grzać wewnętrzny motor biegowy z nastawianiem na ten bieg. Wielkie dzięki za Twoje uwagi i zaangażowanie. Każda porada i każde słowo informacyjne jest na wagę złota. Super, że trzymasz w tym temacie rękę na pulsie. W tym tygodniu moje myśli, duchowa wewnętrzna siła oraz

Czytaj Dalej ->

Informacje z wrześniowych moich pól biegowo-bitewnych

Na początku, jak to mam w zwyczaju zaczynam od odpowiedzi na wczorajsze komentarze. Robercie, jeszcze raz dzięki za czujność, jeszcze wczoraj wynik poprawiłem. Cezary, co do wywiadu, może gdzieś kiedyś po cichutku będzie wyemitowany. Nie mam zbytniego „parcia na szkło”, więc moje czekanie jest raczej mało niecierpliwe. A jeżeli nie będzie, to także nic się nie stanie.

No, ale zaczynamy wrześniową kampanię biegową. Może zbyt górnolotnie to zabrzmiała, gdyż nie licząc tradycyjnej cytadeli, to „tylko” jeden półmaraton

Czytaj Dalej ->