Trochę kontrowersyjnie o Maniackiej

Ciągle po głowie mi chodzi sobotnia Maniacka Dziesiątka. Tak, jak wspominałem sam bieg dla mnie, jako biegacza oceniam bardzo wysoko. Nie chcę tutaj wracać do drobnych niedociągnięć związanych ze sferą powiedzmy organizacyjno-gadżetową. Że czegoś zabrakło, coś było nie tak, jak gdzieś indziej. Takie porównania są tak  naprawdę mało ważne. Ale ciągle stoją mi przed oczami samochody, które nie mogły przejechać przez ulicę, bo my sobie biegliśmy. I tworzą mi się w duszy zupełnie abstrakcyjna sytuacje.

Pierwsza sytuacja.

Czytaj Dalej ->

Analiza statystyczna wczorajszego Parkrun

Na początku chciałbym podziękować za wczorajsze komentarze, Zgadzam się z Tgergiem, że oprawienie identyfikatora pomaga. Wiele osób tak ma i tylko można ten pomysł pochwalić. Ja mój także mam odpowiednio ofoliowany, i dlatego nie mam problemów ze skanowaniem. Natomiast wracając do Maniackiej to faktycznie organizacyjnie, rzekłbym trója i to niezbyt mocna. To, co napisałeś zgadza się z tym, co zamieściłem we wczorajszej relacji. Jak miałbym pod względem organizacyjnym zrobić taki mały ranking, to na pierwszym miejscu zdecydowanie

Czytaj Dalej ->

Parkunowo Maniacka Sobota

Sławku na karcie startowej do Pólmaratonu w Twoich danych ostatnia linijka to strefa czasowa.. Mam nadzieję, że dzisiaj  czas dobry uzyskałeś. W zasadzie mogę być tego pewny.

Tak, jak wczoraj pisałem od razu po skokach pojechałem po pakiet startowy. Samego konkursu na razie nie będę komentował, gdyż dopiero połowa za nami, ale wyniki są takie, jakich się spodziewałem. Czyli, że nasz Mistrz będzie wysoko, ale raczej pierwszych skrzypiec grał nie będzie. Bo raz loty nie jego najsilniejsza strona, a dwa wcześniej czy później

Czytaj Dalej ->

Czas na przedmaniackie ostatki

No i mamy przedmaniackie ostatki. Czyli ostatni dzień przed pierwszym dłuższym biegiem w tym roku. Nie skrobię, że poważniejszym, gdyż Parkrun jest wcale nie mniej poważny, ale z pewnością dłuższym i o trochę innym obciążeniu psychicznym. Gdyż Parkrun to norma, to cotygodniowy obowiązek, na którym po prostu muszę być. Natomiast Maniacka, to coś nowego, w czym jeszcze nie brałem udziału. Do tego ten tłum ludzi. Trzy i pół tysiąca biegaczy ustawionych na starcie. Aż trudno to sobie wyobrazić. Najliczniejszy bieg, w

Czytaj Dalej ->

Kolejny dzień przemaniackich przygotowań

Jak zwykle na początku skrobania w nowym dniu będę chciał się odnieść wrzuconych wczoraj przez Freelove oraz Tgrega komentarzy. Także słyszałem mało optymistyczne zapowiedzi pogodowe na najbliższa sobotę. Wolałem jednak nie budować nastroju obaw i grozy, że przyjdzie burza i urwanie chmury, a woda niczym w wodospadzie szerokimi strumieniami będzie oblewała biegnących. Co ma być to będzie. Nie raz już nasi meteorolodzy się mylili, więc miejmy cichutką nadzieję, że może będzie tak i tym razem. Natomiast jeżeli nawet

Czytaj Dalej ->

Przedmaniackie przygotowania czy normalne dreptanie? Sam nie wiem

Muszę przyznać, że dzisiaj przeżywałem pewien dylemat natury pogodowej. Czy to, co obecnie panuje za oknem jest to zima czy wiosna czy lato. W nocy mróz, w dzień cieplutko. Czy to wiosna czy to zima, kto tu nad kim władzę trzyma. Oj, znowu te moje rymy częstochowskie. No, ale każdy musi mieć jakieś pasje. Ja łączę bieganie z twórczym płodzeniem. Lub pseudo twórczym ewentualnie niby twórczym. To zależy od podejścia czytających. W każdym razie takie płodzenie,

Czytaj Dalej ->

Interwałowe rozmyślania biegacza amatora

Powoli zbliża się do końca kolejny dzień. Rano, kiedy wstałem delikatnym mrozem z uśmiechem przypominał, że zima ciągle jeszcze trwa. Z kolei, kiedy wracałem do domu, to już praktycznie mogę powiedzieć, że same  letnie klimaty. Może aż tak ciepło, jak wczoraj to nie było, ale kiedy szedłem biegać, to przebrałem się znowu w moją najlżejszą warstwę ochronną. I tylko zanim jeszcze ruszyłem przez moje nie wiem czy szare, ale zapewne jeszcze jakieś w głowie się znajdujące komórki,  przeszła  pewna myśl: „ Czy

Czytaj Dalej ->