Niespodziewane biegowe widoki (spotkania)

Dzisiaj chciałem, zgodnie z prośbą, czy zainteresowaniem jednego znajomego, który kilka dni temu skomentował mój wpis o zmianie biegowej trasy wrócić do tego tematu. Jak napisałem w niedzielę pobiegłem sobie zupełnie inną trasą najpierw przez miasto, a wracałem wzdłuż Warty mając po drodze bardzo ciekawe widoki. I to wcale nie koniecznie były one związane ze śmieciami czy butelkami które pod nogami się walały. Nadwarciańskie tereny w ciepłe weekendy są areną jednego wielkiego

Czytaj Dalej ->

Zmiana treningowej trasy potrafi dać kopa

Na początku muszę przyznać, że jestem typem bardzo łatwo przyzwyczajonym się do swoich własnych samemu sobie narzuconych standardów czy schematów. I dotyczy to zarówno życia zawodowego, jak i tego prywatnego. Mam własne przez siebie opracowany zasady, schematy postepowania i ich się trzymam czasem z uporem maniaka. Tak jak w życiu, tak było też w moim bieganiu. Szczególnie dotyczyło to moich tradycyjnych sześć razy w tygodniu odbywanych treningów.

Można napisać, że poza incydentalnymi wyskokami raz na „ruski rok” na

Czytaj Dalej ->