Poprawa biegowych możliwości

Ku mojemu, wcale niemałemu zdziwieniu w ostatnich dwóch, trzech tygodniach zaobserwowałem nagły skok moich biegowych możliwości. Dość napisać, że jeszcze niecały miesiąc temu moje treningowe „kółeczko” dookoła domu ( jakieś 4.5 kilometra) robiłem w około 30 minut, a moje wyniki na parkrun w okresie ostatniego roku także w tych obszarach czasowych oscylowały. I to nawet zdecydowanie ponad 30 minut. Było dno i siedem metrów mułu.

Na ostatnim parkrun pobiegłem nagle na poziomie 27 minut, a

Czytaj Dalej ->

Olaboga endomondo padło a to trwoga

W zasadzie dzisiaj, a nawet od wczoraj powinienem rozpaczać krzycząc w głos i rwąc włosy z głowy: taki fajny miałem wczoraj trening, taki super czas, a endomondo mi padło…. No, ale od początku. Jak już nie raz pisałem od dwóch miesięcy zaangażowałem się w akcję: pomoc mierzona kilometrami. Akcja zbliża się do końca ( do ostatniego dnia września), a tych kilometrów już mi się trochę nazbierało ( prawie 700 na dzisiaj rano), ale zbieram dalej. W ostatnich dniach także nie wiadomo jakim

Czytaj Dalej ->

Śmierdziowe czyli opłata od tuptania

Ostatnio w oczy wpadł mi super tekst, który znalazłem na jednym z czołowych portali biegowych. Tak w skrócie ukazywał on biegających, jako takich dziwnych śmierdzieli, którzy płacą za to by śmierdzieć i są szczęśliwi, że przybiegają pod koniec stawki. Tak kiedy człowiek się nad tymi zdaniami zastanowi, to dojdzie do wniosku, że coś w tym jest i że głębia tego stwierdzenia, aż nas poraża.

W sumie jakby nie patrząc, to po starcie w biegu zorganizowanym, do tego jeszcze w środku lata czy

Czytaj Dalej ->

Drożyzna cenowa nie tylko biegowa

Tak po cichutku, boczkiem, chyłkiem od ponad roku obserwujemy znaczny wzrost wszystkich cen. Ostatnio sobie porównałem, że za zakupy spożywcze, za które jeszcze rok temu wydałbym około 50 PLN dzisiaj trzeba wydać już koło 80. Kiedy tak się rozejrzymy dookoła, to raptem okaże się, że „dobra zmiana” sprowadza się głównie do ubożenia naszych portfeli. Chciałbym, żeby było tutaj jasne. Nie kieruję się tutaj takimi czy innymi moimi sympatiami politycznymi, tylko zerkam przez pryzmat ubożejącego

Czytaj Dalej ->

Weekendowa ofensywa biegowa

Na początku jak zwykle w tym miejscu i czasie. Sławku cieszę się, że powoli wracasz na biegowe trasy i do zobaczenia na Cytadeli.

Do mojego głównego w tym roku startu, czyli poznańskiego maratonu, pozostał miesiąc z malutkim haczykiem, czyli 33 dni. Można napisać, że to oznacza wkroczenie na główną ścieżkę, a w zasadzie już autostradę (ścieżynka to była do tej pory) prowadzącą prosto do utęsknionego startu. W zasadzie nie licząc codziennych treningów, które z racji ograniczeń czasowych

Czytaj Dalej ->

Łączy nas parkrun

Wczoraj rano, jak zwykle kiedy  tylko mam czas i możliwość udałem się na mój ulubiony cotygodniowy bieg, czyli parkrun na Cytadeli w Poznaniu. Piękna pogoda, wolny dzień więc nic nie stało na przeszkodzie, by sobie radośnie potuptać w moim ulubionym cyklu.  Przed startem, jak zwykle witałem się ze znajomymi i obserwowałem kto ze znanych lub mniej znanych, ale jak zwykle interesujących gości nas nawiedził. Jak zwykle było sporo gości z różnych innych lokalizacji.  Parkrun to taki trochę dziwny

Czytaj Dalej ->

Po treningu następny trening

Chciałbym na chwilę jeszcze wrócić do mojej czwartkowej biegowej kombinacji. Tak dla przypomnienia, w środę nie biegałem i za karę w czwartek rano obudziłem się w okolicach drugiej i po 30 minutach bezowocnego przekładania się z boku na bok poszedłem biegać. Zrobiłem sobie nawet jak na moje ostatnie możliwości nawet w niezłym tempie moje treningowe, klasyczne 9 kilometrów, a następnie poszedłem do pracy.

Kiedy wróciłem z pracy byłem z lekka w innym obszarze świadomości z powodu tak delikatnie

Czytaj Dalej ->