Nasze fazy przeżyć duchowych w czasie startu zorganizowanego

Ostatnio wbiegł mi przed oczy mem opracowany przez portal „ Biegam bo ludzkość mnie wqurwia” a prezentujący fazy przeżyć fizycznych w czasie jednego startu zorganizowanego. Właśnie ten mem wpis ten prowadzi, ale postanowiłem go trochę skomentować, czy też rozszerzyć, gdyż nie byłbym sobą, gdybym tego nie zrobił.

Tak w skrócie można napisać, że on stanowi jakby kwintesencję startu każdego przeciętnego tuptacza-biegacza. Nie dotyczy on raczej prawdziwych mocarzy biegania, bo oni są niczym

Czytaj Dalej ->

Chociaż lat przybywa, ochoty wcale nie ubywa

Jestem już w wieku, kiedy człowiek coraz bardziej spogląda za siebie licząc lata, które ubyły i czasem nieśmiało się zastanawiając ile ich jeszcze przed nami pozostało. Za trzy lata połowa stulecia już mi strzeli, a to prawie że godny wiek. Co prawda w pracy ( gdzie w zasadzie cała reszta mogłaby być moimi dziećmi) twierdzą, że pewno pamiętam czasy, kiedy uganiałem się z dinozaurami, niektóre goniąc by zjeść, ale przed większością samemu uciekając, by nie zostać zjedzonym, no i może 

Czytaj Dalej ->

Przedstartowy eksperyment bezbiegowy

Zanim zacznę się tłumaczyć, o co biega wpierw na szybko wyłuszczę w czym rzecz, a potem temat rozwinę. Jakieś dwa tygodnie temu zacząłem w czasie biegów znowu odczuwać kłucie czy może raczej uwieranie mojego wiecznie zbuntowanego dwugłowego uda. W zeszłym tygodniu z tego powodu miałem tylko chyba trzy jednostki biegowe z parkrun włącznie, a w tym tygodniu zupełnie odpuściłem bieganie. Owszem w sobotę wybiorę się na parkrun, a w niedzielę wiadomo… Spróbuję jakoś doczłapać.

Muszę przyznać,

Czytaj Dalej ->

Największe z największych czyli toptuptania Świata

Nie muszę chyba dodawać dlaczego, ale postanowiłem na chwilę zerknąć na największe biegowe wydarzenia na świecie, by w jakiś sposób umiejscowić bieg, w którym pobiegniemy w najbliższą niedzielę w Poznaniu. Poszperałem trochę po różnych źródłach i tak:

Jak podaje portal Bieganie:

„Absolutnym liderem imprez biegowych – oczywiście pod względem frekwencji – jest bieg Kahit Isang Araw Lang Unity Run na Filipinach, który 22 stycznia 2012 roku zgromadził na starcie liczbę 209 tysięcy uczestników! Rekordową,

Czytaj Dalej ->

Sobotni przymus biegowy

Jest w środowisku osób biegających grupka, w skali łącznej pond 3 milionów, ale w niemal stałej i prawie niezmiennej myślę, że na poziomie kilkuset tysięcy, którzy nie ważne co, nie ważne kto, ale muszą rano w sobotę wstać i w wybranej biegowej lokalizacji się pojawić. Oczywiście skrobię tutaj o parkrun, bez wątpienia jednym z największych fenomenów w historii nie tylko myślę biegania, ale całego sportu masowego w pewne elementy zorganizowania wpisanego.

Dla tych kilkuset tysięcy, to jeżeli

Czytaj Dalej ->

Jak to być w czarnej, biegowej du… pupie

Na początku jak zawsze w tym miejscu i czasie. Marku oczywiście masz rację w temacie naszej pamięci o ś.p. Januarym. Może jego nazwisko nie padło we wczorajszym wpisie, ale On był osobą, która głownie za nim stała.

Muszę przyznać, że od jakiegoś czasu jestem w czarnej, biegowej pupie. Nie będę zbyt dosadnie tego określał, gdyż potem znowu ktoś napisze: ja nie wierzę, że ty tak potrafisz kląć. Więc może gębę na kłódkę i cii. Ale już wracam do tematu dzisiejszego wpisu. Muszę przyznać,

Czytaj Dalej ->

Śmigacze i tuptacze

Na chwilę jeszcze chciałbym wrócić do naszego tuptającego środowiska.. Kiedy tak obserwuje nasze biegowy tłum, to dobiegam do wniosku w zasadzie nie licząc grupek, pod grupek, odłamów, rodzin i innych takich mniej lub bardziej sztucznych podziałów, wszystkie osoby tuptajace możemy podzielić na dwie główne biegowe rodziny. Możne je określić jako śmigaczy i tuptaczy. Śmigacze, wiadomo wszyscy ci, których biegowe marzenia sprowadzają się do jednego: uzyskać, jak najlepszy wyniki na trasie, walczyć

Czytaj Dalej ->